Prezes upadającej spółdzielni w Cerekwicy zapewnia, że mieszkańcy nie będą spłacać jej długów, ale egzekucja ich zobowiązań cały czas ich dotyczy. Spółdzielnia ma około 1.000.000 zł długów, a mieszkańcy osiedla zalegają jej na ponad 420.000 zł. Egzekucja tych zobowiązań i licytacja majątku spółdzielni wstępnie wycenianego na ponad 460.000 zł ma w większości pokryć straty upadającej instytucji mieszkaniowej.
Tydzień temu pisaliśmy o obawach niektórych mieszkańców osiedla w Cerekwicy w kwestii ogrzewania tamtejszych bloków. Przypomnijmy, że Spółdzielnia Mieszkaniowa Kłos w Cerekwicy ogłosiła upadłość. Pięć nowych wspólnot wypowiedziało umowy na dostarczanie ciepła i ciepłej wody z wybudowanej 3 lata temu zbiorczej dla całego osiedla kotłowni, którą wybudowała firma Vapo. Teraz budowane są osobne kotłownie na eko-groszek dla pięciu bloków. Budowane są na kredyt. Pożyczka ma być wzięta na 12 lat. Koszty budowy jednej kotłowni wraz z kosztami obsługi kredytu mają wynieść 160.000 zł. Żeby spłata była możliwa, przez zarządcę budynków podniesiona została o 2 zł na 1 m2 stawka na fundusz remontowy. Jednak według zapewnień zarządcy, wbrew opiniom niektórych przeciwników nowych kotłowni, ta inwestycja ma relatywnie zmniejszyć koszty ogrzewania.
DŁUŻNICY I WIERZYCIELE
Otrzymaliśmy sygnały z Cerekwicy, że przecież upadająca spółdzielnia ma długi, więc ludzie obawiają się, że gdy one na nich spadną, to pod ciężarem wszystkich opłat mieszkańcy już finansowo nie wydolą. W związku z tym zapytaliśmy prezesa, jak wygląda stan finansów upadającej spółdzielni i z czego pokryte zostaną długi tej instytucji, do której niedługo wkroczy likwidator.
- Członkowie spółdzielni odpowiadają za jej długi do wysokości swojego udziału. A ten od członka naszej spółdzielni wynosił 100 zł. Oni złożyli rezygnację z członkostwa i ze świadczenia usług przez spółdzielnię. Nam z bilansu wyszły straty. Gdyby ich nie było, to byli członkowie otrzymaliby po 100 zł tytułem zwrotu udziałów. Ponieważ są straty, to tych kwot nie otrzymują i o tym było już wiadomo, gdyż mówiłem to na zebraniu latem - powiedział Marian Napierała, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kłos w Cerekwicy.
Mieszkańcy zatem, jak podkreśla prezes, nie będą obciążeni długami spółdzielni. Ta ma ich zaś około 1.000.000 zł. Wierzyciele upadającej spółdzielni w Cerekwicy to firma Vapo, której Kłos zalega za ciepło oraz dostawcy węgla. Ci ostatni to dwie firmy ze Żnina i jedna z Janowca.
Z jednej strony spółdzielnia jest zadłużona, a z drugiej sama pozostaje wierzycielem około 80 odbiorców jej usług ze 160 wszystkich na osiedlu. Około połowa mieszkańców zatem to dłużnicy spółdzielni na łączną kwotę ponad 420.700 zł. W ostatni poniedziałek, gdy odwiedziliśmy biuro upadającej spółdzielni, jej księgowa Alicja Mrozińska oraz prezes przygotowywali kolejne wnioski do sądu o nakaz zapłaty. Dowiedzieliśmy się, że niektóre kwoty zadłużenia nie są duże, ale zdarzają się też indywidualne kwoty zobowiązań bardzo znaczne. Największy z dłużników zalega spółdzielni w Cerekwicy ponad 70.000 zł. Kilku kolejnych ma zaległości powyżej 30.000 zł i 20.000 zł, jest też kilku dłużników na kwoty powyżej 18.000 i powyżej 14.000 zł od mieszkania. Wszystkie zobowiązania, mimo likwidacji spółdzielni, będą egzekwowane przez jej likwidatora. Dlatego uchylający się od płatności mogą zostać pozbawieni swych mieszkań w drodze egzekucji. Prezes Marian Napierała z żalem podkreśla, że o ile dłużników, którzy nie mają stałych dochodów, można jeszcze zrozumieć, to niestety wśród zalegających z opłatami za mieszkania jest też wiele osób, które mogłyby płacić, gdyż mają wystarczające dochody, a mimo to uchylają się od swych zobowiązań.
MAJĄTEK PÓJDZIE POD MŁOTEK
Jednak upadająca spółdzielnia Kłos ma jeszcze w posiadaniu mieszkania i przedmioty nietrwałe. Mieszkania te są w tej chwili najmowane i ci lokatorzy otrzymają prawo pierwokupu lokali. Wszystko ma być sprzedane przez przyszłego likwidatora. Dzięki pieniądzom uzyskanym ze sprzedaży tego majątku planuje się uzyskać kolejną część kwoty długu wobec wierzycieli spółdzielni.Wstępnie ten majątek spółdzielni szacuje się na 460.819,34 zł. Prezes Marian Napierała jest jednak optymistą i wierzy, że pomimo spadku cen mieszkań w kraju faktyczne kwoty ze sprzedaży lokali mogą być wyższe niż wstępnie oszacowano. Dlatego prezes upadającego Kłosa ma nadzieję, że dzięki temu oraz dzięki egzekucji zobowiązań dłużników uda się likwidatorowi zaspokoić wszystkich wierzycieli spółdzielni.
Wśród majątku nietrwałego spółdzielni odnaleźć można ponad 30-letni ciągnik C360, którego wartość oszacowano na 2.000 zł, a także tura do ciągnika wycenianego na 600 zł, kosę stihl wycenioną na 350 zł. W biurze jest do zlicytowani komputer z drukarką, którego wartość szacuje się na 1.600 zł, a w pomieszczeniach gospodarczych są jeszcze kosiarka spalinowa warta 100 zł, agregat prądotwórczy za 650 zł i przyczepa za 1.700 zł. Łącznie wartość tego sprzętu nietrwałego wyceniana jest na 7.000 zł.
Ponadto Spółdzielnia Mieszkaniowa Kłos posiada w swoim majątku lokale mieszkaniowe oraz działki lub też udziały w gruntach, a także budynki gospodarcze. Podobnie własnością spółdzielni, choć pod hipoteką Vapo, są kotłownie. Wreszcie w skład majątku spółdzielni wchodzi również biuro, w którym pracują jeszcze prezes i księgowa. Łącznie na majątek spółdzielni składają się wspomniane przedmioty nietrwałe wartości 7.000 zł, lokale mieszkaniowe i boks oraz pomieszczenia użytkowe wyceniane są na 269.000 zł, a wartość kotłowni po amortyzacji szacowana jest na 184.819, 34 zł, co razem daje wspomniane 460.819,34 zł szacunkowej wartości całego majątku.
Prezes spółdzielni będzie pozostawał na stanowisku aż do rozliczenia swych dotychczasowych poczynań przez syndyka. Wyznaczony likwidator podejmie decyzję, czy prezes może już odejść, czy jest potrzebny podczas trwania procesu upadłościowego. Natomiast palacz Andrzej Gólski ma wypowiedzenie stosunku pracy do końca listopada. W kotłowni jednak palić nie może, bo umowa z Vapo w tej sprawie upłynęła 31 sierpnia. Zresztą firma Vapo zabrała klucze do kotłowni w Cerekwicy.
Także księgowa Alicja Mrozińska ma wypowiedzenie stosunku pracy ze spółdzielnią, które upłynie z końcem listopada. Wtedy likwidator zdecyduje, czy księgowa jest potrzebna w biurze w czasie trwania procesu likwidacyjnego, a wówczas może z nią podpisać nową umowę na czas trwania upadłości.
Przedstawiciel firmy Vapo w Toruniu Jarosław Wróblewski nie chciał z nami rozmawiać telefonicznie, natomiast zarządca wspólnot w Cerekwicy Krzysztof Jóźwiak pytany o przewidywany bilans kosztów ogrzewania przez nowe kotłownie w porównaniu z ogrzewaniem przez zbiorczą kotłownię na pellet odmówił odpowiedzi.
Tydzień wcześniej zarządca podtrzymywał, że kotłownie będą wykonane do 15 października. W poniedziałek na terenie budowy, przynajmniej od zewnątrz bloków, nie dostrzegliśmy pracowników wykonawcy tej inwestycji.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1077 (40/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze