Pieniądze, l ikwidator, szpital, pracownicy
Likwidator zaczyna sprzątać
Przed tygodniem likwidator żnińskiego szpitala Edward Wolnik spotkał się z załogą. Pracownicy dowiedzieli się, że najprawdopodobniej nie wystarczy na odprawy dla wszystkich. W tej sytuacji będą składać pozwy do sądu.
Przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych w żnińskim szpitalu Bożena Wachowiak powiedziała nam, że nie jest usatysfakcjonowana wypowiedziami likwidatora Edwarda Wolnika. Dodała, że z jego słów wynika, że szpital nie będzie miał pieniędzy na odprawy dla zwolnionych pracowników. Przypomnijmy, że w związku z likwidacją szpitala i utworzeniem Pałuckiego Centrum Zdrowia zostaną rozwiązane umowy ze wszystkimi pracownikami. Pomimo, że prezes spółki będzie zawierał nowe umowy, pracownikom przysługują odprawy.
- "Pan likwidator powiedział nam, że nie będzie miał tyle pieniędzy, by wypłacić odprawy po rozwiązaniu z nami stosunku pracy. Mówił, iż ma nadzieję, że staroście zrodzi się pomysł, by w budżecie te pieniądze zagospodarować. Część może te odprawy dostanie, lecz teraz widać, że pracownicy zostaną oszukani przez starostę i zarząd, gdyż wmawiano nam, że odprawy otrzymamy. Wcześniej jednak zarówno dyrektor, starosta jak i radca prawny manipulowali tymi odprawami i wmawiali nam, że się nie należą. Jedynie radny Tokarz mówił, że nie dostaniemy odpraw, gdyż nie ma na to pieniędzy, a inni radni najwyraźniej nie przygotowują się na sesje. Zostało nam jeszcze 20 dni na negocjacje. Od końca września będziemy otrzymywać wypowiedzenia. Jeśli nie otrzymamy odpraw, to złożymy pozwy do sądu, gdyż jest to niezgodne z prawem. Do likwidatora nie mamy pretensji, bo on przyszedł tu tylko posprzątać" - powiedziała Bożena Wachowiak.
Przewodnicząca związku podkreśla, że sytuacja pracowników lecznicy stała się patowa, gdyż nie ma z kim negocjować. Jej zdaniem starosta nie kwapi się, by wybrać Radę Nadzorczą, która wybierze prezesa. Bożena Wachowiak nie widzi nadziei na poprawienie sytuacji w szpitalu. Uważa, że spółka padnie podobnie jak upadła lecznica w Więcborku.
- "Za szpital odpowiedzialny jest organ założycielski, a my domagamy się swoich praw pracowniczych. Ostatniego grudnia każdy pracownik ma być rozliczony. Jeśli starostę stać na to, by wciąż zmieniać dyrektorów i wypłacać im odprawy, to teraz będzie musiał nas spłacić" - kończy w stanowczy sposób Bożena Wachowiak.
Starosta Zbigniew Jaszczuk zapewnił nas, że prowadził rozmowy na temat sposobu pozyskania pieniędzy na wypłatę odpraw. Przypomniał, że kiedyś pieniądze na odprawy pochodziły z funduszu na restrukturyzację, który został zlikwidowany.
- "Jest szansa, że wszyscy, którzy podążą tą samą drogą, co my, czyli przekształcą szpital, otrzymają połowę całości zadłużenia. Dotyczy to wypłaty zaległych trzynastek, ustawy 203 oraz nadróbek. Te pieniądze dostanie wówczas likwidator i będzie miał na wypłatę odpraw. Ponadto jeśli niektórzy ze Żnina będą nam robić takie figle, to szpitalowi zaszkodzą. Niektórzy robią wszystko, ażeby ten proces zmian w szpitalu się nie udał. Poprzez takie działania tylko szkodzą temu szpitalowi" - dodał starosta.
Z likwidatorem żnińskiego szpitala nie udało nam się porozmawiać.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 657 (38/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze