Reklama

Marcy Kaptur odpisała

Aurelia Grajek

       fot. Karol Gapiński

List, Ameryka, Marcy Kaptur, Pani kongresmen, korzenie
      Marcy Kaptur odpisała
     Do Urzędu Miejskiego w Żninie wpłynął list, którego nadawcą jest Marcy Kaptur, członkini Izby Reprezentantów w Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pani kongresmen w poszukiwaniu swoich korzeni dotarła wcześniej do Żnina. Natomiast do żnińskiego ratusza zgłosiły się dwie osoby, które - wiele na to wskazuje - mogą mieć tych samych przodków, co pani kongresmen.

      Przypomnijmy, że pod koniec lata 2012 r. polska opinia publiczna dowiedziała się, że przodkowie Marcy Kaptur, członkini Izby Reprezentantów w Kongresie USA, pochodzili z okolic Żnina. W ostatnim czasie długoletnia członkini amerykańskiego Kongresu zasłynęła też w Polsce z uwagi na swoją rolę w ujawnieniu dokumentów katyńskich przez rząd USA.
      Do tej pory udało się ustalić, że w księdze Urzędu Stanu Cywilnego z 1883 r. znajduje się informacja o ślubie przodków reprezentantki Kongresu USA, który miał miejsce w parafii św. Marcina w ówczesnej Górze koło Żnina. Pradziadek Marcy Kaptur, Johann Kaptur pracował jako parobek we wsi Białożewin. Władze Żnina po ujawnieniu przez Gazetę Wyborczą żnińskich śladów w historii rodziny pani kongresmen z Ohio, zdecydowały się nawiązać z nią korespondencję. Do Ameryki został więc wysłany na adres biura w Izbie Reprezentantów w Waszyngtonie list do Marcy Kaptur. O szczegółach pisaliśmy w nr 38. tygodnika Pałuki w artykule Pani kongresmen z USA może zostać honorową żninianką.
      Pani kongresmen podziękowała wiceburmistrz Żnina Aleksandrze Nowakowskiej i urzędnikom ratusza za nawiązanie z nią korespondencji. Marcy Kaptur w swej odpowiedzi na list nie ukrywa radości z faktu, że władze Żnina nawiązały z nią kontakt. (...) To pokrzepiające widzieć kobietę na tak odpowiedzialnym stanowisku. Uprzejmie informuję, że w roku 2009 odwiedziłam Żnin. To piękna gmina i bardzo postępowa. Podziwialiśmy krajobrazy. W dniu kiedy przybyliśmy - pod koniec sierpnia - na niebie były jednocześnie słońce i księżyc. To było wspaniałe (...) - czytamy w liście od pani kongresmen.
      Amerykańska polityk w dalszej części swojego listu informuje, że ona i jej towarzysze podróży do Polski w 2009 r. spędzili dużo czasu próbując prześledzić historię rodziny Kaptur z regionu Pałuk. (...) Odwiedziliśmy kościół pw. św. Marcina w Żninie i jego gościnnego proboszcza. To tam babusia i dziadzia ślubowali. Odnaleźliśmy z proboszczem datę ślubu rodziców ojca - Jana Kaptura z Józefiną Wilhelm - pod koniec XIX wieku, 12 listopada 1883 roku (...) - pisze pani kongresmen.
      Już wtedy Amerykanie zostali poinformowani, że wszelkie dokumenty dotyczące przodków z przeszłości powyżej 50 lat można próbować znaleźć w archiwum kurii biskupiej w Gnieźnie. Goście z USA wówczas jednak nie znaleźli czasu, by odwiedzić pierwszą stolicę Polski.
      Udało się im za to ustalić nazwy kilku miejscowości, w których mieszkały rodziny Kaptur. (...) Są oni wymienieni w aktach ślubu i innym historycznym materiale. To Białożewin, Mogilno, Izdby i Skarbienice. Wiem, że dziadek i babcia mieli przynajmniej dwoje dzieci w Polsce przed emigracją do Stanów Zjednoczonych. Jedno z nich - najstarsza córka - została oddana w wieku 13 lat do zakonu Felicjanek. Nazywała się siostra Maria Kleofa, była naszą ciocią. Jej dokumenty wskazują, że również urodziła się w diecezji gnieźnieńskiej. Dożyła 95 lat, pozostając w zakonie w Livonii (stan Michigan), uzyskując obywatelstwo amerykańskie po imigracji do Stanów. Był też syn urodzony w Polsce - Marcin - który także wyemigrował. On był naszym wujkiem. Pozostałe dzieci urodziły się w Stanach Zjednoczonych, w tym nasz ojciec (...) - informuje Marcy Kaptur.
      W dalszej części listu Marcy Kaptur jeszcze raz podkreśla swoje wielkie zainteresowanie losami swoich przodków na pałuckiej ziemi. (...) Byłoby wspaniale dowiedzieć się więcej o ich życiu w tamtym czasie. Może są cmentarze, które mogłyby pomóc zrozumieć nieco więcej z ich historii, a także co się wydarzyło w tych miejscowościach w ostatnim wieku. Kapturowie opuścili Polskę, wierzymy, ponieważ życie stało się zbyt ciężkie pod zaborem pruskim. Kiedy rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, przyjechała do Buffalo w stanie Nowy Jork a następnie do Toledo w stanie Ohio. Otworzyli mały polski sklep spożywczy i byli znani z wartości rodzinnych, uprzejmości dla klientów i dobrego zmysłu do biznesu. Życie nie było łatwe, ale wzajemnie się wspierali w rodzinnym biznesie.
      Przy następnej wizycie w Polsce zrobię wszystko, aby znowu odwiedzić Żnin. To takie piękne miasto. My także zatrzymaliśmy się w lasach blisko Biskupina. To jest zaczarowane miejsce.
      Przy okazji, w roku 2009, grupa, z którą podróżowałam, upamiętniła 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Spędziliśmy trochę czasu w miejscowości Mokra. Uroczystości 1 września były wspaniałe. Pytaliśmy tam kilku oficjeli, czy mogliby przysłać zapis wideo z całego wydarzenia i zapewnili nas, że mogą to zrobić. Ale kiedy wróciliśmy do USA straciliśmy z nimi kontakt, mimo kilku prób jego nawiązania. Czy jest możliwe, że ma Pani znajomych w Mokrej, z którymi można się skontaktować i zapytać, czy możemy nabyć DVD lub video z całą uroczystością z 1 września 2009 z Mokrej? Amerykanin polskiego pochodzenia, który z nami podróżował - płk Marian Wojciechowski, mający wówczas 95 lat - wygłosił swoją ostatnią przemowę podczas tej uroczystości i jego rodzina byłaby bardzo zachwycona kopią zapisu. On walczył w polskiej kawalerii, w podziemiu, a później był więźniem Auschwitz, Leitmeritz i Gross Rosen.
Liczę na dalszy kontakt. (...) - kończy swój list Marcy Kaptur.
      Jeszcze we wrześniu Urząd Miejski w Żninie apelował do mieszkańców Pałuk, którzy mogliby pomóc w poszukiwaniach korzeni Marcy Kaptur w naszym regionie. Jak się dowiedzieliśmy, zgłosiły się dwie osoby, które - wiele na to wskazuje - mogą mieć tych samych przodków, co pani kongresmen. Są to Aurelia Grajek z Godaw i Andrzej Wilhelm ze Żnina. Rodzina pani Aurelii ma opracowane prawie kompletne drzewo genealogiczne sięgające ponad dwustu lat wstecz. Na tym drzewie pojawiają się osoby noszące nazwisko Kaptur. Ślady tych przodków związane są z Gościeszynem i okolicami na południe od Pałuk.
      Z kolei Andrzej Wilhelm, mieszkaniec osiedla bloków w Żninie, wie o swojej praprababci, która żyła w pierwszej połowie XIX w., a której rodowe nazwisko brzmiało Wilhelm. Miała na imię być może Józefina i na pewno wyszła za mąż za niejakiego Kaptura. Według historii rodzinnej państwa Wilhelmów, ich prababcia może być zatem także prababcią Marcy Kaptur. - Wszystko wskazuje na to, że możemy być w którejś tam linii bardzo dalekimi kuzynami z panią Marcy Kaptur. Jednak to wszystko wymaga potwierdzenia. Zamierzam zwrócić się może już w nadchodzącym roku do kurii w Gnieźnie, ażeby uzyskać wyciąg z archiwum, który potwierdziłby fakt posiadania wśród przodków dwieście lat temu niejakiej pani Kaptur z domu Wilhelm - zapowiedział w rozmowie z nami Andrzej Wilhelm.
      Władze Żnina nadal podtrzymują chęć zaproszenia Marcy Kaptur na Pałuki i spełnienia choćby jednego z jej prywatnych marzeń, czyli poznania tajników polskiej kuchni.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1089 (52/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości