Termometr wskazywał 10 stopni w wielu domach w Łysininie. Spółdzielnia nadal nie widzi problemu, nie chce też współpracować i przekazać kluczy do kotłowni, by mieszkańcy palili sami. Księgowa uważa, że jedynym rozwiązaniem jest zapłata za kolejne miesiące - wtedy w lokalach będzie ciepło.
W niedzielne popołudnie mieszkańcy zauważyli, że kaloryfery zrobiły się chłodne. Wieczorem tego samego dnia postanowili wezwać policję, ponieważ mają dość życia w zimnych domach (w poniedziałek rano pomiar temperatury w lokalach wykazał ok. 10 stopni).
Warto nadmienić, że poprzedni palacz został zwolniony i do tego od dwóch miesięcy nie dostał wypłaty. W grudniu przyjeżdżał i palił, ponieważ było mu szkoda mieszkańców, że mają zimno na święta Bożego Narodzenia.
Zniecierpliwieni postawą spółdzielni mieszkańcy postanowili, że chcą sami złożyć się i kupować węgiel na fakturę wystawianą spółdzielni, a także wyznaczyć odpowiedniego palacza, który będzie się tym zajmował. Spółdzielni przekazywaliby pieniądze na działalność administracyjną. Na pomysł ten przystał prezes Andrzej Borowski, zapewniając, że otrzymają klucze do kotłowni. Nie zgodziła się jednak księgowa Małgorzata Augustyniak, argumentując, że żaden z mieszkańców nie jest członkiem spółdzielni, a ze względów bezpieczeństwa dostęp do pieców powinna mieć tylko upoważniona osoba. Według niej najlepszym rozwiązaniem będzie dodatkowa wpłata za trzy miesiące do przodu.
Jak się okazało, prezes i księgowa nie zawsze działają zgodnie. Czasem opłaty zbierała księgowa, a gdy później okazywało się, że dany mieszkaniec nie uiścił czynszu, po pieniądze zgłaszał się do niego prezes. Andrzej Borowski nie chce kontaktować się z Małgorzatą Augustyniak.
10 stycznia w świetlicy w Łysininie mieszkańcy zorganizowali spotkanie, podczas którego chcieli podjąć kroki w kwestii ogrzewania, a także tego, że od miesiąca mają tylko zimną wodę. Uczestniczyli w nim wójt Gąsawy Błażej Łabędzki i przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik. Mimo zaproszenia nie zjawił się prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Andrzej Borowski.
Spółdzielnia przekazała informację, że dwa piece z trzech nie działają, dlatego mieszkańcy mają zimno w domach. Jeden z nich odkrył jednak, że urządzenia są sprawne, a za przyczynę niskich temperatur uważa brak węgla i funduszy na jego zakup. Ponadto, według innej mieszkanki, w ostatnim czasie można było włączyć podgrzewanie wody, ale księgowa nie zdecydowała się na taki krok - miała to być kara za kontakt z mediami, które nagłośniły sprawę.
Przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik zasugerował, że najważniejszą sprawą jest poszukanie prawnika, który poprowadzi mieszkańców przez całą sprawę, a także zjednoczenie się i założenie wspólnoty. Według niego pomysł z kupowaniem węgla przez mieszkańców jest dobry, ale to rozwiązanie tymczasowe.
Pomoc zaoferował wójt Błażej Łabędzki. Powiedział, że może przekazać 3-4 tony węgla, jeżeli mieszkańcy chcą sami wziąć odpowiedzialność za ogrzewanie. Jednak w takim przypadku, jeżeli dojdzie do awarii pieca, to właśnie oni zostaną obarczeni winą i będą musieli pokryć koszty naprawy. Kolejny problem pojawi się, gdy spółdzielnia nie ureguluje opłaty za prąd (w kwocie 1.700 zł) do 18 stycznia - wtedy nie będzie możliwości uruchomienia pieców.
W poniedziałek wieczorem (o ok. 21.00) zadzwoniła do nas mieszkanka z informacją, że spółdzielnia posiada węgiel, ale nie chce użyć go do ogrzania lokali. Prośby o przekazanie kluczy do kotłowni nadal nie przyniosły skutku. W takiej sytuacji - zdaniem prawnika - można wyważyć drzwi, zwłaszcza że spółdzielnia przez cały czas naraża zdrowie i życie użytkowników lokali.
Angelika Uścińska, 11 I 2022
]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze