Kotłownia w Cerekwicy nie działa, a jesienne chłody coraz mocniej doskwierają. Pomoc społeczna nie wyklucza zakupu piecyków dla kilku rodzin, które znajdują się w dramatycznej sytuacji, bez perspektyw na bezpieczne przetrzymanie zimy w mieszkaniach. Wśród takich osób jest pani, która błagała nas o interwencję.
Małgorzata Adamska mieszka w Cerekwicy od 13 lat. Zajmuje lokal po dawnej świetlicy szkolnej, w szczycie budynku. W tym samym budynku są inne, już wykupione mieszkania oraz m.in. biuro upadającej Spółdzielni Mieszkaniowej Kłos. Maria Adamska nie wykupiła zajmowanego przez siebie mieszkania i należy ono formalnie do majątku spółdzielni. Wkrótce do spółdzielni wejdzie likwidator. Małgorzata Adamska i jej mąż (mieszkają oni z trójką swych dzieci) prawdopodobnie otrzymają od przyszłego likwidatora spółdzielni prawo pierwokupu mieszkania. Kobieta jednak podkreśla, że przy obecnych dochodach nie będzie ich na to stać. Ona jest astmatyczką i nie pracuje. Jakiś czas temu podjęła wprawdzie pracę na poczcie w Żninie, ale ataki astmy uniemożliwiały jej pracę. Duszności atakują ją w sytuacjach stresowych, ale także w związku z pyleniem roślin czy też kurzem. Nie może podejmować cięższych prac, nie ma jednak renty, stąd cała rodzina utrzymuje się obecnie z 1.500 zł, które w Gminnej Spółce Wodnej zarabia mąż kobiety oraz z zasiłków Pomocy Społecznej.
BEZ CIEPŁA
Ostatnio kilkakrotnie informowaliśmy, że wśród mieszkańców Cerekwicy narasta niepokój w związku z wypowiedzeniem dotychczasowej umowy na dostarczanie ciepła przez ciepłownię na pellet, którą wybudowała firma Vapo. Niepokoje dotyczą, jak się okazuje, nie tylko mieszkańców kilku wspólnot w blokach. Tam właściciele mieszkań większością głosów zdecydowali o budowie osobnych kotłowni dla każdego bloku. Wciąż nie są one ukończone i oddane do użytku, a noce są coraz chłodniejsze.
Jednak w budynku po dawnej świetlicy szkolnej Małgorzata Adamska nie ma w ogóle perspektyw na indywidualną kotłownię. Kilka mieszkań w tym budynku zostało wcześniej uwłaszczonych, a mieszkańcy zrobili sobie własne kotłownie. Małgorzata Adamska jako najemca nie zamierza inwestować w zakup pieca. Nawet gdyby technicznie była możliwość podłączenia takiego nowego piecyka do istniejącego komina, to państwo Adamscy nie zamierzają inwestować w nieswoje, a tylko wynajmowane mieszkanie.
- Pan Napierała [mowa o prezesie Spółdzielni Mieszkaniowej Kłos w Cerekwicy Marianie Napierale - przypis kg], jak ja teraz zamarznę, to będzie mnie miał na sumieniu. Kiedyś, jak były stare kotłownie, to było ciepło, że w koszulkach można było po tym mieszkaniu chodzić. Później, jak przyszło „Vapo”, to już słabo grzali i było chłodniej, choć prezes obiecywał, że będzie ciepło i taniej. Okazało się, że nie jest wcale ciepło. Ale to, co czeka nas teraz, to już powolna śmierć. Teraz bowiem nie ma nawet grzania przez nową kotłownię „Vapo”, więc my tutaj z dziećmi i mężem zamarzniemy, a ja pierwsza - skarży się kobieta.
NA WIĘCEJ PRĄDU NIE STARCZY
Od urodzenia choruje na astmę. Dużo pieniędzy wydaje na leki i inhalatory, bo nie wszystkie są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wydatki są zatem duże, zwłaszcza że trójka dzieci w wieku szkolnym też ma swoje potrzeby. Dlatego rodziny nie stać na ogrzewanie każdego pomieszczenia dużym grzejnikiem elektrycznym. Zaledwie jeden mały tego typu grzejnik znajduje się w salonie mieszkania. To stanowczo za mało, żeby w mieszkaniu czuć się przytulnie, nawet teraz, choć nie ma jeszcze zimy, jesienne chłody dają się bowiem we znaki. W przeszłości, gdy też było chłodno w mieszkaniu, Małgorzata Adamska próbowała więcej ogrzewać na prąd. Opłaty jednak za ciepło były bardzo duże i rodzina wygenerowała długi wobec spółdzielni. Jak przyznaje Małgorzata Adamska, jest to kwota rzędu 6.000 zł podstawowego długu. W spółdzielni uzyskaliśmy potwierdzenie. Do tego zadłużenia naliczane są też odsetki. Państwo Adamscy otrzymywali już wcześniej nakazy zapłaty.
- Kiedyś już mieliśmy dług i spłaciłam go, ale znów powstał przez prezesa, bo nie zapewnia ciepła, więc musieliśmy się dogrzewać prądem, co nie jest ekonomiczne. Wnioskowałam jako osoba z orzeczeniem o niepełnosprawności - choć z odebraną kilka lat temu rentą - do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie o wsparcie w zakupie pieca. Bezskutecznie. Jednak uważam, że to obowiązkiem właściciela mieszkania jest zapewnić źródło ciepła, a nie moim. Mnie lekarz podkreśla, że nie mogę przebywać dla swego dobra w zimnym domu. Jeśli zamarznę, to odpowiedzialność spadnie na pana Napierałę - tłumaczy Małgorzata Adamska. Podkreśla, że skoro mieszkanie jest majątkiem spółdzielni, to syndyk je zlicytuje, a ona sama zostanie wyrzucona, bo nie stać ją na wykup. Zatem nie będzie inwestować w piec nie tylko z powodu braku pieniędzy, ale też i z tego powodu, że może stracić lokum.
Marian Napierała, prezes spółdzielni, stwierdził, że Maria Adamska miała wcześniej możliwość wykupienia mieszkania, jeszcze od Agencji Nieruchomości Rolnych, na bardzo korzystnych warunkach i z umorzeniami rat, a jako jedyna z tego nie skorzystała. - I było to w czasie, gdy jej mąż był jeszcze oborowym w „Cerplonie” i nieźle zarabiał. My jesteśmy spółdzielnią upadającą, więc skąd mam wziąć pieniądze na piec? Przecież nawet ja nie mam z czego pensji zapłacić. Nie wiem, jaka przyszłość czeka tę rodzinę. Zdecyduje likwidator spółdzielni - powiedział prezes SM Kłos.
Prezes dodaje, że mieszkańcom w blokach, którzy nie mają alternatywnego wobec kotłowni źródła ciepła, też jest zimno. Niektórzy mieszkańcy już w przeszłości mieli tendencje do przesadzania z potrzebą ciepła. Przychodzili do biura i narzekali, że im zimno i siedzą w domu w kurtkach. - A gdy poszedłem niby to zobaczyć i poczuć, to okazało się, że siedzą w koszulkach krótkich, a temperatura w pomieszczeniu 23 stopnie Celsjusza - opowiada prezes.
WIZJA KURIERKA
Okazuje się jednak, że mieszkanie zajmowane przez państwa Adamskich ma instalację kominową. Fakt, że nieużywaną od lat. Ta informacja dotarła do pracowników socjalnych. - Otrzymywaliśmy sygnały, że kotłownia w Cerekwicy zamknięta. Naszym zadaniem jest zapewniać jedzenie i schronienie mieszkańcom, którzy sobie nie radzą. Schronienie, czyli nie tylko dach nad głową, ale też choć wymagane dla normalnego życia ciepło pod tym dachem. Wstępnie pracownicy socjalni wytypowali cztery rodziny, których bezpieczeństwo przeżycia zimy może być w Cerekwicy zagrożone. Wśród nich są ci państwo, o których pan mówi. Zwróciłam się do spółdzielni mieszkaniowej o zlecenie ekspertyzy kominiarskiej, czy można przewody kominowe wykorzystać przy ogrzewaniu kurierkiem. Za kilkaset złotych do choćby jednego pomieszczenia taki węglowy kurierek możemy kupić. Jednak musi być ekspertyza kominiarska. Co do zakupu węgla, to spadłoby to na mieszkańców, choć każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie. Znaczenie dla przyznania bądź nie każdej pomocy ma nie tylko dochód beneficjenta. Są też inne okoliczności, jak np. dodatkowe wydatki na leki przy pewnych dochodach własnych beneficjenta, które dodatkowo obniżają jego budżet domowy. Dlatego niewykluczone, że także w zakupie węgla będziemy mogli pomóc - stwierdziła dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie Maria Bursztyńska.
Marian Napierała potwierdził, że zlecił zbadanie stanu technicznego komina w mieszkaniu zajmowanym przez rodzinę Adamskich. Wnioski kominiarza zostaną przekazane Opiece Społecznej, a ta podejmie - jeśli technicznie będzie to uzasadnione - kroki w celu zakupu piecyków.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1078 (41/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze