Jadwiga i Bogdan Jelinkowie opowiedzieli o swojej wyprawie na koniec świata
fot. Barbara Filipiak
Żnin, biblioteka, Klub Podróżnika
Na końcu świata
W poniedziałek w Klubie Podróżnika działającym w żnińskiej Bibliotece Publicznej o swojej wyprawie do Argentyny i Chile opowiedzieli Jadwiga i Bogdan Jelinkowie.
W podróż na koniec świata żnińscy podróżnicy wybrali się w kwietniu. - Koniec świata, bo podróż trwała dosyć długo. Liczę oczywiście od wyjścia z domu do dotarcia już tam na miejsce, czyli do Buenos Aires, to prawie trzydzieści godzin. Dotarliśmy do Ushuaia. Byliśmy najbliżej Antarktydy. Wcześniej nie udało nam się tak blisko być - powiedziała Jadwiga Jelinek.
W Argentynie, drugim co do wielkości państwie Ameryki Południowej, a ósmym w świecie, państwo Jelinkowie zwiedzanie rozpoczęli od Buenos Aires zwanego Paryżem południa. - Uważane jest za jedno z najpiękniejszych miast - usłyszano. Po odwiedzeniu najsłynniejszego Deptaku Florida podróżnicy udali się na plac Mayo, który jest jednym z głównych placów stolicy. To właśnie na tym placu odbywa się słynny Biały Marsz. W każdy czwartek zbiera się tam tłum kobiet. Są to matki, żony, siostry i córki tych, którzy odważyli się sprzeciwić terrorowi wojskowej junty lat siedemdziesiątych. - Argentyńczycy są bardzo impulsywni. Wystarczy jedna iskierka, jedno słowo, a oni się już zbierają, buntują. Stąd na tym placu Mayo mnóstwo barierek i zapór, bo wtedy szybko są ustawiane i ludzie izolowani są od pałacu prezydenckiego, żeby nie doszło do jakiegoś wypadku - powiedziała Jadwiga Jelinek, a Bogdan Jelinek wspomniał, że ostatnio zamieszki były po podniesieniu cen biletów do kin. - Tam kultura jest na bardzo wysokim poziomie, upowszechniona, a książki są w każdym dostępnym miejscu, w kawiarniach, restauracjach, są regały i półki z książkami w hotelach. Wszędzie jest mnóstwo książek, które można brać, czytać, wymieniać się. Księgarnie są podobno czynne 24 godziny na dobę – usłyszano. W Buenos Aires podróżnicy zwiedzili również plac Dwóch Kongresów i La Boca.
Żninianie następnie udali się do Ushuaia, miasta w południowej Argentynie, leżącego na Ziemi Ognistej, nad Kanałem Beagle, w pobliżu granicy z Chile. Ushuaia jest uważana za najbardziej wysunięte na południe miasto nie tylko w Argentynie oraz Ameryce Południowej, ale także na świecie. - Z Warszawy do Ushuaia jest prawie 14 tysięcy kilometrów. To malutkie miasto, stąd wypływają wszystkie ekipy opływające Horn - usłyszano. Podróżnicy zobaczyli Kanał Beagle, którego nazwa pochodzi od statku badawczego dowodzonego przez Roberta FitzRoya, którym płynął Karol Darwin, a obserwacje przez niego poczynione podczas trwania podróży stworzyły podstawę teorii ewolucji. Podróżnicy zwiedzili też wyspę kormoranów i wyspę lwów morskich (La Isla de Los Lobos), Park Narodowy Ziemi Ognistej oraz latarnię końca świata na wyspie Les Eclairens. - W Ameryce Południowej w ogóle jest tak swojsko. Czuliśmy się, jakbyśmy byli u siebie. Wszystko było tam tak urokliwe, dla mnie niezwykłe, że czułam się jak w bajce – powiedziała Jadwiga Jelinek.
Kolejnym punktem podróży była miejscowość El Calafate, czyli punkt wypadowy na lodowce (Upsala, Seko, Spegazzini, Perito Moreno). - Myśmy cały dzień pływali po Jeziorze Argentyńskim oglądając lodowce. Wrażenie niesamowite. Każdy moment był inny, każda chwila była inna, każdy widok inny, a wszystko tak cudne - powiedziała Jadwiga Jelinek.
W Chile pierwszym etapem podróży było Puerto Natales. Następnie podróżnicy udali się do oddalonego około 100 km Parku Narodowego Torres del Paine, który rozciąga się na obszarze 180.000 ha. - Uważany jest za jeden z najpiękniejszych na świecie – powiedziała Jadwiga Jelinek. Żninianie zwiedzili też Punto Arenas (a tam m.in. pałac Sary Braun, cmentarz, cieśninę Magellana) i Santiago De Chile (widzieli Plaza de Armas - Plac Broni, La Moneda - Pałac Mennicy, San Cristobal - Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia, Sanhatan - nowoczesną dzielnicę z drapaczami chmur i centrum biznesowym). - Argentyna i Chile jeszcze nie są jeszcze tak bardzo turystycznie zagospodarowane. Jeżdżą tam ludzie, ale głównie młodzi ludzie, żeby trekking uprawiać. Pod względem pogodowym nie jest to jakiś kraj luksusowy - powiedziała Jadwiga Jelinek.
Więcej zdjęć w galerii oraz film w zakładce Filmy.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze