Helena Wójkowska dwukrotnie w ostatnich latach upadała na śliskich chodnikach w Żninie łamiąc sobie przy tym raz prawy, raz lewy nadgarstek
fot. Karol Gapiński
Żnin, mieszkanka, pozew, chodnik, Urząd Miejski
Nadgarstek na lodzie i pozew
Mieszkanka Żnina upadła 2 lata temu na śliskim chodniku przy ul. Kościuszki. Teraz kancelaria prawnicza ma skierować pozew przeciwko Urzędowi Miejskiemu o odszkodowanie za złamaną wtedy przez żniniankę rękę. Za oblodzony chodnik odpowiada bowiem właściciel posesji. Szkopuł jednak w tym, że na ul. Kościuszki wcale nie ma komunalnych kamienic i dlatego pozew prawdopodobnie zostanie odrzucony.
Helena Wójkowska jest mieszkanką Żnina, która w ostatnich trzech latach stała się ofiarą upadków na chodnikach miasta. Nieszczęśliwe zdarzenia miały miejsce na oblodzonych i śliskich chodnikach, które zdaniem kobiety nie były prawidłowo utrzymane w okresie zimowym przez właścicieli. Helena Wójkowska wskutek tych upadków dwukrotnie doznała złamań kości nadgarstków.
Pierwszy wypadek miał miejsce trzy lata temu, a dokładnie 27 stycznia 2010 r. Helena Wójkowska odwiedziła wówczas targowisko miejskie i na śliskiej nawierzchni na placu Zamkowym w pewnym momencie nie utrzymała równowagi. - Poleciałam do tyłu. Upadając starałam się podtrzymać rękoma. W efekcie upadłam m.in. na lewą rękę. W jej nadgarstku doznałam złamania kości promieniowej. Ręka znalazła się w gipsie. Już wówczas dowiedziałam się, że teoretycznie mogłabym pozwać Urząd Miejski w Żninie, czyli właściciela tego placu, o odszkodowanie. To bowiem w obowiązkach właściciela jest zadbać o to, żeby zimą chodnik nie stwarzał zagrożenia dla przechodniów. Jednak ostatecznie nie zdecydowałam się kierować sprawy do sadu cywilnego. Otrzymałam informację, że założenie takiej sprawy wymagałoby wpłacenia ode mnie sporej kwoty pieniędzy. Zdecydowałam, że nie będę kierowała pozwu - wspomina Helena Wójkowska.
Niecały rok po tamtym zdarzeniu kobieta stała się ofiarą podobnego wypadku na ul. Kościuszki. Tym razem stało się to w drodze do kościoła na noworoczną mszę św. Pani Helena i jej mąż Tadeusz mieszkają na żnińskim osiedlu bloków wielorodzinnych i w drodze do kościoła na ul. Śniadeckich zawsze przechodzą przez ul. Kościuszki. Tamtego dnia też było ślisko na chodniku. Kiedy dochodzili do skrzyżowania z ul. Pocztową, Helena Wójkowska na chodniku śliskim wokół rynny odprowadzającej wodę z dachu straciła równowagę. Mąż nie zdołał jej podtrzymać i kobieta upadła.
Prawa ręka w nadgarstku od razu zaczęła ją boleć, jednak 74-letnia wtedy żninianka zdecydowała się uczestniczyć jednak we mszy św., w drodze na którą uległa upadkowi. Ból w ręce jednak nie ustępował, dlatego zaraz po mszy św. bliscy Heleny Wójkowskiej odwieźli ją na pogotowie. - Lekarz stwierdził złamanie. Na tamtą okoliczność mam zdjęcia z tamtego miejsca, które są teraz dowodem w sprawie. Przez 6 tygodni rękę miałam w gipsie. Jak widać z mojej historii, upadki miały miejsce za każdym razem na śliskim chodniku, który nie został oczyszczony przez właściciela. Wprawdzie mam swoje lata, ale na nieoblodzonej nawierzchni daję sobie radę i nie przewracam się. Co innego w warunkach oblodzenia. Wtedy nie tylko ja - kobieta po siedemdziesiątce, ale nawet człowiek młody może sobie zrobić krzywdę - dzieli się z nami Helena Wójkowska. Do dzisiaj odczuwa bóle w obydwu nadgarstkach, a ręce nie są tak sprawne, jak przed upadkami.
Z naszej jednak wiedzy wynika, że wzdłuż ul. Kościuszki nie ma żadnych kamienic, które należałyby do majątku gminy Żnin. Zapytaliśmy zatem radcę prawnego żnińskiego magistratu Bogusława Szymczaka, czy wiadomo mu, iż pani, która doznała złamania ręki wskutek upadku na śliskim chodniku, pozywa o odszkodowanie Urząd Miejski.
- Jakaś korespondencja tutaj przychodziła, ale w tej chwili nic nie wiem o tej sprawie. Jedno jest pewne, faktycznie przy ul. Kościuszki nie ma gminnych kamienic. Dlatego, jeśli to Urząd Miejski zostanie pozwany, to na pewno będziemy wezwani do sądu i wtedy złożymy stosowne wyjaśnienia - mówi Bogusław Szymczak, będąc jednocześnie przekonanym, że w momencie, gdy te wyjaśnienia zostaną złożone, pozew zostanie odrzucony z uwagi na błędne w nim określenie strony pozwanej.
Kamienicami znajdującymi się w majątku gminy oraz już uwłaszczonymi, w których powstały wspólnoty mieszkaniowe, zarządza Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Żninie. Prezes tej komunalnej spółki Stanisław Wiciński potwierdził, że na ul. Kościuszki PGM nie zarządza nie tylko kamienicami pozostającymi we własności gminy, ale również wspólnotami. Na ul. Kościuszki, ale od strony ul. Podmurnej (od podwórza) jest tylko jedna wspólnota, którą zarządza PGM.
Szef PGM przyznał, że w momencie, gdyby faktycznie do upadku na nieoczyszczonym ze śniegu i lodu chodniku doszło wzdłuż kamienicy czy innego obiektu należącego do zasobów gminy, to właśnie Urząd Miejski może być pozwany jako właściciel. PGM tylko administruje tymi zasobami, ale konsekwencje za niedotrzymanie przepisów ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach ponosi właściciel nieruchomości. - My odśnieżamy chodniki wzdłuż administrowanych przez nas posesji zlecając to paniom, które przedtem były u nas zatrudnione, a teraz prowadzą własną działalność gospodarczą - powiedział Stanisław Wiciński.
Straż miejska czy policja teoretycznie może ukarać mandatem właściciela budynku, który nie zadba o odśnieżanie chodnika. Mówi o tym artykuł 117 kodeksu wykroczeń: Kto, mając obowiązek utrzymania czystości i porządku w obrębie nieruchomości, nie wykonuje swoich obowiązków lub nie stosuje się do wskazań i nakazów wydanych przez właściwe organy w celu zabezpieczenia należytego stanu sanitarnego i zwalczania chorób zakaźnych, podlega karze grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
Natomiast jeśli chodzi o odszkodowanie, to żeby mieć szansę je uzyskać, należy zadbać o kilka spraw. Należy zatem wezwać pogotowie i zwrócić uwagę udzielającym pomoc ofierze upadku, że przyczyną był śliski chodnik. Jeśli ofiara sama udaje się do lekarza, to wówczas w rozmowie z lekarzem też powinna zaznaczyć przyczynę zdarzenia. Należy też wykonać fotografię miejsca zdarzenia, choćby telefonem komórkowym. Dobrze jest przedstawić świadków zdarzenia lub osoby, które zaświadczą, że w tamtym czasie chodnik stanowił zagrożenie z uwagi na niedotrzymanie przez właściciela przepisów ustawy o porządku i czystości w gminach. W ratuszu należy również zapytać, kto jest właścicielem domu, przy którym doszło do upadku, argumentując swój wniosek tym, że dane osobowe właściciela są potrzebne do ubiegania się o odszkodowanie.
Jeśli pozew Heleny Wójkowskiej sąd odrzuci jako sformułowany przeciwko niewłaściwej stronie, wówczas prawnicy żninianki będą musieli określić faktycznego właściciela posesji, wzdłuż której doszło do upadku i napisać kolejny pozew.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1095 (6/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze