Reklama

Niczyje słupy na urokliwej działce

Grzegorz Kasprzak od dwóch lat próbuje ustalić, kto jest właścicielem pięciu słupów telefonicznych, które stoją na działce w Mamliczu, którą nabył kilka lat temu. Jego marzeniem jest, żeby teren uporządkować, a słupy w tym przeszkadzają.

Jeden z słupów od dwóch lat leży w wodzie. Kable podparte są drągiem. fot. Magdalena Kruszka

     Grzegorz Kasprzak mieszka w Kniei. W 2008 r. kupił od osoby prywatnej teren o powierzchni 6 ha w Mamliczu. Jest to miejsce niezwykle urokliwe. Znajduje się tuż przy drodze powiatowej, ale jest ustronne, zalesione. Na tym terenie są także dwa stawy. Jeden w całości należy do Grzegorza Kasprzaka, drugi dzieli na pół z sołtysem.
     Rośnie tu bujna zieleń. W stawie zadomowiły się łabędzie, a w zaroślach bażanty.
     - W rejestrze gruntów nie było nic o dzierżawie linii telefonicznych - mówi Grzegorz Kasprzak i pokazuje, że na jego działce stoi pięć słupów. Jeden został powalony po wichurze dwa lata temu i od tej pory leży w zaroślach, w stawie.
     Grzegorz Kasprzak podparł linię telefoniczną drągiem. W tym czasie sprzątnął połamane drzewa i zabrał się za porządkowanie terenu. Na miejsce przyjeżdża regularnie, dokarmia łabędzie.
     Jego marzeniem jest oczyścić staw i stworzyć przestrzeń dla rozwijającej się przyrody. Słupy w tym przeszkadzają, przynajmniej te, które są w stawie i uniemożliwiają jego oczyszczenie.
     - Od dwóch lat szukam właściciela tych linii telefonicznych - mówi właściciel gruntów w Mamliczu. - Najpierw była to Telekomunikacja Polska, potem Telekomunikacja Polska S.A., potem „Orange“. Wiem, że z tej linii szkoła w Mamliczu jest podpięta do „Orange“. Dostałem numer telefonu do przedstawiciela. Ustaliłem operatora w Rzeszowie. Zadzwoniłem z pytaniem, czy oni chcą się ze mną jakoś dogadać w kwestii dzierżawy czy ewentualnego usunięcia słupów. Powiedziałem, że jeśli nie ustalę właściciela, to usunę te słupy we własnym zakresie. Wtedy usłyszałem, że rozmowa jest nagrywana i zostanę pociągnięty do odpowiedzialności. Wiem, że ta linia jest nieczynna, bez sensu, że istnieje. Idzie tylko do jednej nieruchomości, która już nie korzysta z telefonu stacjonarnego. Ta linia na mojej działce to tylko fikcja. Tu są stare linie na drutach i idą tylko dwa światłowody. Na razie jednak tego nie ruszam, żeby nie zostać posądzonym o dewastację i złodziejstwo.
     Grzegorz Kasprzak jest gotów usunąć słupy na własny koszt. Zależy mu tylko na tym, żeby stworzyć w Mamliczu, gdzie kupił działkę, ostoję dla przyrody. Podkreśla, że lęgną się tu też bażanty. Chciałby, aby ten teren był zagospodarowany w sposób naturalny.
     - Od publikacji tego artykułu czekam miesiąc na to, aż znajdzie się właściciel tych słupów, a jeśli nie, to składam odpowiedni wniosek do gminy i usuwam je na własny koszt - zapowiada Grzegorz Kasprzak.
     Urząd Miejski w Barcinie nie jest w stanie ustalić właściciela słupów telefonicznych. Rzecznik Konsumenta w powiecie żnińskim Izabela Gronet stwierdza, że sytuacja jest trudna. Właścicielowi nieruchomości, na której znajdują się słupy, poleca przeprowadzić wywiad środowiskowy, a następnie wszelkie sprawy załatwiać nie za pośrednictwem infolinii, ale poprzez kierowanie oficjalnych pism do potencjalnych właścicieli. Wówczas dopiero będzie miał podstawę do tego, żeby podjąć jakieś działania.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1332 (34/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości