Żnin, Piotr J., sąd, areszt, śmierć
Nie aresztowali go - zmarł
27 marca Piotr J. stawił się w sądzie. Na ten dzień sędzia zaplanował sprawę dotyczącą zarządzenia wykonania wobec niego zastępczej kary aresztu. Sąd odstąpił jednak od przeprowadzenia czynności procesowych, ponieważ mężczyzna miał 4 promile alkoholu i sprawa została przesunięta na następny dzień. Tego dnia Piotr J. się jednak w sądzie nie zjawił, ponieważ już nie żył. Serią nagłych zgonów: 28-letniej Żanety G. i 35-letniego Piotra J. zajęła się prokuratura. Medycy sądowi nie wykluczają, że oboje zatruli się alkoholem metylowym.
Piotr J. znany był w żnińskim środowisku. W mieszkaniu przy placu Działowym, które wynajmował od gminy, najpierw została dotkliwie pobita i zgwałcona przez pięcioro sprawców mieszkanka Żnina. Prawie rok później w mieszkaniu Piotra J. inna mieszkanka grodu Śniadeckich została zamordowana. Gmina rozwiązała z Piotrem J. umowę na wynajem mieszkania. Mężczyzna konsekwentnie odmawiał pobytu w schronisku, które proponował mu Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
Piotr J., pozbawiony dachu nad głową, znalazł schronienie u znajomego w kamienicy na ulicy Podmurnej. Pomimo że chciał z własnej woli podjąć leczenie, ostatecznie pić nie przestał. Nadal nadużywał alkoholu. Pijatyki przeniosły się z placu Działowego do mieszkania na Podmurnej. Brała w nich również udział 28-letnia Żaneta G. Libacja alkoholowa, w której uczestniczyła 23 marca, okazała się ostatnią w jej życiu. Piotr J. reanimował koleżankę. Życia jednak nie zdołał jej uratować. O śmierci kobiety poinformował policję.
Żaneta G. była matką 2 dzieci. Mieszkała ze swoją matką. Dotarły do nas informacje, że kilka miesięcy przed śmiercią zaszła w ciążę, informacji tej jednak nie udało nam się nigdzie potwierdzić. Dzieci Żanety obecnie przebywają u babci. O tym, komu zostanie powierzona nad nimi opieka, zadecyduje sąd. Z wiarygodnych źródeł dowiedzieliśmy się, że Żaneta miała problem z alkoholem.
27 marca Piotr J. stawił się w sądzie. Na ten dzień sędzia zaplanował sprawę dotyczącą zarządzenia wykonania wobec niego zastępczej kary aresztu. Sąd odstąpił jednak od przeprowadzenia czynności procesowych, ponieważ mężczyzna miał 4 promile alkoholu i sprawa została przesunięta na następny dzień. Tego dnia Piotr J. się jednak w sądzie nie zjawił, ponieważ już nie żył. - Zapił się na śmierć - mówi jeden ze żnińskich śledczych.
Jak udało nam się ustalić, w ubiegłą środę Piotr J. po powrocie z sądu poszedł do mieszkania kolegi na Podmurnej. Spożywali alkohol. Wieczorem Piotr J. zmarł.
- Doszło do serii nagłych zgonów. Medycy sądowi sugerują, że w obu przypadkach mogło dojść do spożycia alkoholu metylowego - wyjaśnia szef żnińskiej prokuratury Wojciech Jabłoński.
Ciała Żanety i Piotra przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy. Dokładna przyczyna ich śmierci będzie znana po wykonaniu sekcji zwłok.
Do Zakładu Medycyny Sądowej trafił również zabezpieczony przez policję alkohol, który spożywano w mieszkaniu przy Podmurnej. Próbki zostaną poddane dokładnej analizie. Na ich podstawie biegli ustalą, czy Żaneta i Piotr zatruli się alkoholem metylowym.
- Jeszcze nic w tej sprawie nie wiemy. Czekamy na wyniki sekcji zwłok. Jest to kwestią dwóch tygodni. Na razie można powiedzieć, że na pewno nie pili normalnego alkoholu. Z uwagi na nagłą śmierć obojga osób prowadzimy w tej sprawie postępowanie. Wstępnie wykluczyliśmy, żeby ktokolwiek z osób trzecich przyczynił się do tych zgonów. Kluczowe dla przebiegu postępowania będą jednak wyniki sekcji zwłok - tłumaczy nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie.
Powszechnie było wiadomo, że Piotr J. wraz ze swoimi kolegami spożywał denaturat, ale śledczy nie wykluczają, że przyczyną zgonu mógł być inny alkohol - niekoniecznie zakupiony w sklepie.
Jak dotąd nikt z rodziny nie zgłosił się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie w sprawie pochówku Piotra J. Zmarły mężczyzna nie był ubezpieczony. W tej sytuacji pogrzeb na własny koszt będzie musiała zapewnić mu gmina.
Maria Bursztyńska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie wspomina, że Piotr J. chciał dobrowolnie poddać się leczeniu z nałogu. - Chciał jechać na detoks. Nawet mu bilet kupiliśmy, jednak nie dał rady. Wracał pijany. Alkoholizm to jest bardzo poważna choroba - zaznacza Maria Bursztyńska. I dodaje: - Ludzie swoje smutki topią w alkoholu. Nie potrafimy jako naród panować nad emocjami. Tam gdzie jest bieda, najwięcej się pije i pali. Tam się żyje dniem dzisiejszym. Nie myśli się o jutrze. My cały czas na takie sytuacje reagujemy. Nie jesteśmy jednak w stanie wszystkiemu zapobiec.
Z lokatorem mieszkania przy Podmurnej, w którym zmarli Żaneta i Piotr, nie udało nam się porozmawiać. Kiedy pukaliśmy do drzwi, z mieszkania znajdującego się piętro wyżej zeszła pijana kobieta, która przedstawiała się jako matka. Pukała do drzwi i wykrzykiwała imię syna. Zapytana o okoliczności śmierci Żanety i Piotra odparła: - I co z tego? Wiem, że zmarli w mieszkaniu syna. Dodała, iż wie dlaczego zmarli, ale nie powie. Zapytana, czy nie martwi się, że jej syn również może umrzeć, odpowiedziała: - To go pochowam.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1103 (14/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze