Żnin, wypadek, przewód sądowy, śmierć, Mikołaj, motorowerzysta
Nie będzie opinii trzeciego biegłego, będzie wyrok
Sędzia Robert Tuchciński zamknął przewód sądowy w sprawie okoliczności wypadku w Żninie, w którym zginął 17-letni motorowerzysta Mikołaj R. Sędzia nie przychylił się do wniosku o opinię trzeciego biegłego. Były mowy końcowe, dziś nastąpi ogłoszenie wyroku.
W żnińskim sądzie toczy się proces mający wyjaśnić okoliczności wypadku, do którego doszło we wrześniu 2012 roku na skrzyżowaniu ulic Aliantów i Browarowej w Żninie. Podczas zdarzenia śmierć na miejscu poniósł 17-letni motorowerzysta Mikołaj R. Prokuratura zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym postawiła kierowcy autobusu Henrykowi K. Zarzut powstał w oparciu o opinię biegłego z Torunia Witosława Stankowskiego, który sporządzał ją na etapie postępowania przygotowawczego. Opinię tę zakwestionował obrońca oskarżonego Henryk Biniek i wniósł o sporządzenie drugiej opinii. Sędzia Robert Tuchciński przychylił się do wniosku obrońcy. Nową opinię sporządził biegły Wiesław Garbatowski z Poznania.
23 stycznia w żnińskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa. Robert R., ojciec Mikołaja, występuje w procesie jako oskarżyciel posiłkowy. Jego pełnomocnik z wyboru radca prawny Marek Barganowski wniósł o opinię trzeciego biegłego uznając, że dwie sporządzone już opinie są sprzeczne.
- Jedna mówi, że pokrzywdzony przyczynił się do zdarzenia, ale jako sprawcę wypadku wskazuje oskarżonego, przy czym według tej opinii jakąś odpowiedzialność ponosi też kierowca gimbusa - uzasadniał Marek Barganowski. - Druga opinia z kolei jest dla oskarżonego częściowo korzystna. Potrzebna jest trzecia opinia, która wyjaśni nam wątpliwości, które w tej sprawie powstały.
Dołączył on do akt zdjęcie skrzyżowania, na którym doszło do wypadku. Uznał, że wynika z niego, że Mikołaj miał miejsce przejazdu po swojej lewej stronie. Dodał, że według oskarżyciela posiłkowego, biegły Garbatowski swojej opinii nie obronił w toku ostatniej rozprawy. Stwierdził też, że nie ma zmiany przepisów prawa o ruchu drogowym w zakresie pierwszeństwa przejazdu poprzez kiwnięcie komuś ręką, a Mikołaj za to odpowiedzialności nie może ponosić. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego stwierdził także, że biegły Garbatowski pominął fakt, że jeżeli kierowca gimbusa nie miał miejsca na wykonanie manewru skrętu w lewo i nie miał miejsca do kontynuowania jazdy, to nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie, a skoro wjechał, to ponosi współodpowiedzialność za przyczynienie się do zdarzenia.
Obrońca Henryk Biniek wyraził sprzeciw wobec powoływania trzeciego biegłego, który w jego opinii miałby być biegłym do oceny pozostałych opinii. Stwierdził, że każda z tych opinii jest dowodem, a dowody podlegają ocenie sądu.
Sędzia Robert Tuchciński odrzucił wniosek o powołanie kolejnego biegłego w tej sprawie i zamknął przewód sądowy. Nastąpiły mowy końcowe. Prokurator Wojciech Jabłoński poparł opinię biegłego Witosława Stankowskiego i wskazał, że pierwszeństwo jazdy nie wynika z uprzejmości uczestników ruchu, tylko z przepisów prawa o ruchu drogowym.
- Dlatego zarzut jest sformułowany w ten sposób, że oskarżony nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa, nie zachował szczególnej ostrożności przed podjęciem manewru, nie upewnił się dostatecznie, czy od strony Aliantów jakiś inny niż gimbus środek lokomocji mógł tam się poruszać i przyczynił się do zderzenia z motorowerem - powiedział Wojciech Jabłoński i wniósł o uznanie oskarżonego za winnego zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na trzy lata.
Marek Barganowski poparł stanowisko prokuratora i dodał, że oskarżony nie miał prawa skorzystać z ustąpienia przez kierowcę gimbusa pierwszeństwa przejazdu, natomiast kierowca gimbusa nie miał prawa tego pierwszeństwa mu udostępnić.
- Mikołaj nie musiał zatrzymać się na skrzyżowaniu, skoro jechał na drodze z pierwszeństwem przejazdu - stwierdził Marek Barganowski.
Henryk Biniek wniósł o uniewinnienie oskarżonego.
- I na tym właściwie powinienem skończyć, ale ze względu na ból ojca Mikołaja i szacunek dla wysokiego sądu i uczestników chcę powiedzieć, że tu nie jest ważna kwestia, czy miał pierwszeństwo przejazdu czy nie - stwierdził Henryk Biniek i podkreślił, że wszystkie dowody wskazują na to, że Mikołaj jechał pasem, który prowadzi do Polo-Marketu, a skoro tak, to spod Polo-Marketu mógł wyjechać wyłącznie spod znaku stop. Uznał, że opieranie się prokuratury na opinii biegłego Stankowskiego jest nieracjonalne, bo ten nie był na miejscu zdarzenia, nie oparł się na całym materiale dowodowym i źle interpretuje przepisy ruchu drogowego. Uznał, że Mikołaj musiał przepuścić wszystkich znajdujących się na drodze z pierwszeństwem. Według obrony, wszelkie okoliczności wskazują na to, że kierowca autobusu zachował się prawidłowo, a w grę wchodziły tu zasady ograniczonego zaufania, bo gdyby nie one, to jakikolwiek ruch byłby niemożliwy. Henryk Biniek poprosił o uniewinnienie, tak samo jak Robert R., kierowca autobusu, który stwierdził, że nie czuje się winny spowodowania tego wypadku.
Ogłoszenie wyroku nastąpi dzisiaj.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1146 (5/2014)
Więcej informacji:
Kierowca autobusu wymusił pierwszeństwo
Obrona szuka świadków
Był pewien, że z prawej strony nikt nie jedzie
Jazda na wprost z pasa kierunkowego
Będzie konfrontacja opinii
Dwie różne opinie
Zawinił motorowerzysta, nie kierowca autobusu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze