Reklama

Nie chcą płacić i gotują się na sąd

Henryk Zbytniewski znalazł w Internecie wyrok Sądu Okręgowego w Częstochowie i podtrzymujący go wyrok Sądu Najwyższego w Warszawie w podobnej sprawie dotyczącej pozwu spółdzielni w Zawierciu przeciwko lokatorom, którzy przestali spłacać kredyt wzięty na budowę bloków. Tamten wyrok był korzystny dla lokatorów.

       fot. Karol Gapiński

Spółdzielnia Mieszkaniowa, Żnin, kredyt, mieszkańcy, spółdzielcy
     Nie chcą płacić i gotują się na sąd
    Grupa mieszkańców osiedla bloków w Żninie nie zamierza dalej spłacać kredytu wziętego ponad 20 lat temu na budowę bloków, w których obecnie mieszkają. Spółdzielcy ci uważają, że kredyt już spłacili. Zasugerowali, że jeśli zarząd spółdzielni uważa inaczej, to niech odda tę sprawę do rozstrzygnięcia przez sąd. Kierownik spółdzielni zapowiedział, że tak się faktycznie stanie, skoro dłużnicy tego chcą.

     Grupa spółdzielców ze Żnina dostała wezwania do spłaty kredytu od zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej pod rygorem skierowania sprawy do sądu. Spółdzielcy wyrazili zgodę, by tę od lat sporną sprawę rozstrzygnął sąd. Uważają bowiem, że przy spłacie kredytu obowiązują ich warunki, jakie podpisali w dniu zawarcia umowy najmu mieszkania. Spółdzielcy trzymają się nadrzędnej konstytucyjnej zasady, że prawo nie działa wstecz. Wszystkie narzucone im później zasady spłaty są niezgodne z Konstytucją naszego państwa. Wymieniają ustawę O pomocy państwa, naliczanie spłaty wg normatywu, naliczanie przez bank odsetek od odsetek. Są to według nich praktyki zakwestionowane przez Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny. Właśnie jednostronne narzucenie im tych niekonstytucyjnych zasad spłaty kredytu stanowi powód ich sprzeciwu.
     UWAŻAJĄ, ŻE KREDYT JUŻ SPŁACILI
     Rzecz dotyczy grupy członków spółdzielni z bloków na ul. Żytniej nr 3, 5, 8 i 10, ul. Piwnej 5 i Wandy Pieniężnej 37. Byli oni zobowiązani do spłacania kredytów zaciągniętych przez zarząd spółdzielni w ich imieniu na budowę na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych bloków, w których obecnie mieszkają. Kredyty zostały zaciągnięte w Banku PKO (obecnie PKO BP). Sprawa dotyczyła - jak mówi Zdzisław Goliński, kierownik spółdzielni i członek jej zarządu - 192 mieszkań. W kolejnych latach duża część mieszkań została wykupiona, a kredyty spłacono. Obecnie jest 61 niewykupionych mieszkań.
Na przełomie października i listopada wśród mieszkańców wspomnianych bloków zaczęło krążyć oficjalne pismo do zarządu spółdzielni. Sporządził je Henryk Zbytniewski, jeden z lokatorów, którzy otrzymali wcześniej kolejne wezwanie do zapłaty normatywu ratalnego z tytułu kredytu wziętego na początku lat dziewięćdziesiątych. W ten sposób zebranych zostało 28 podpisów pod pismem. Dokument wpłynął do biura spółdzielni.
     Członkowie spółdzielni, którzy się podpisali pod tym pismem, wyrazili przekonanie, że obecne obciążenia z tytułu starego kredytu mają charakter zobowiązań dodatkowych i dla nich, jako płatników, są niezrozumiałe. Uważają, że to są dodatkowe obciążenia, bo w rzeczywistości kredyt spłacili wcześniej.
     W piśmie podpisanym przez 28 osób czytamy, że otrzymywali oni w latach 1991 i 1992 przydziały na mieszkania na warunkach spółdzielczych praw lokatorskich. Wraz z przydziałem otrzymywali rozliczenie zadania inwestycyjnego na zasiedlane budynki. W tym rozliczeniu był podany koszt globalny budowy mieszkania, wkład lokatorski nie mniejszy niż 10% wartości mieszkania, a różnica pomiędzy tymi liczbami miała stanowić kredyt do spłaty przez 40 lat w wysokości 1% aktualnej wartości mieszkania w stosunku rocznym.
     ZMIANA WARUNKÓW BEZ ZGODY SPÓŁDZIELCÓW
     Sygnatariusze pisma do spółdzielni ze sposobu spłaty kredytu wnioskują, że był on wzięty ponad dwie dekady temu na podstawie rozporządzenia rządu z 30 grudnia 1988 r. A według tego rozporządzenia kredyt wykorzystany przez spółdzielnię na budowę mieszkań przydzielanych na warunkach lokatorskiego prawa do lokalu jest spłacany następująco: 10% jednorazowo (wkład własny) i 60% w okresie 40 lat, przy czym roczne obciążenie spółdzielni z tytułu spłaty kredytu metodą kapitałową oraz należnych odsetek wynosi 1% aktualnej wartości tych mieszkań, a 30% kredytu podlega umorzeniu. Taka formuła spłaty - jak napisali do zarządu SM - była przez nich akceptowana i realizowana.
     (...) Od końca 1995 r. zarząd spółdzielni z niezrozumiałych dla nas powodów oraz poza naszą wiedzą i udziałem w zmianach zaczął nam bezzasadnie narzucać nową formę spłaty kredytu (jak się okazało) opartą na ustawie z dnia 30 listopada 1995 r. „o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, refundacji bankom wypłacanych premii gwarancyjnych” (...) - czytamy w piśmie lokatorów z ul. Żytniej, Piwnej i Wandy Pieniężnej. Ich treść - na co wskazują sygnatariusze pisma - nigdy nie została im przedstawiona, mimo wielu próśb i zapytań. Uważają oni, że zmiany warunków spłaty w tym momencie zostały poczynione z bankiem przez zarząd spółdzielni bez ich zgody. Uważają, że zarząd dokonał zmian postanowień starej umowy z bankiem przy pomocy aneksów. W rezultacie od 1997 r. zaczęła funkcjonować nowa formuła spłaty kredytu. Uważają, że kilkukrotnie zwiększyła ona ich obciążenia finansowe.
     Henryk Zbytniewski w poszukiwaniu materiałów do zanalizowania szans grupy żnińskich spółdzielców w sporze ze spółdzielnią dotarł do treści wyroków Sądu Okręgowego w Częstochowie i podtrzymującego go Sądu Najwyższego w Warszawie. W tamtej sprawie dotyczącej jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Zawierciu pozew spółdzielni przeciwko niespłacającym kredytu wziętego w PKO sąd odrzucił. W uzasadnieniu tamtego wyroku napisano m.in., że spółdzielcy nie mieli wiedzy o zmianach zasad spłaty, które nastąpiły w oparciu o wspomnianą ustawę z 1995 r. Co więcej, ta ustawa została później uznana przez Trybunał Konstytucyjny za niekonstytucyjną. Dlatego grupa spółdzielców ze Żnina uważa, że nie może ona być podstawą do zmiany warunków kredytu. Uznają oni, że w rzeczywistości swój kredyt spłacili już wcześniej.
     SPÓŁDZIELNIA WYKŁADAŁA PIENIĄDZE, TERAZ CHCE ICH ZWROTU
     Zdzisław Goliński uważa, że nie można powoływać się na wyroki sądów w podobnych sprawach, bo tak naprawdę każda sprawa jest inna. Nie wiadomo, jakie procedury zachowała spółdzielnia w Zawierciu w informowaniu członków o warunkach ich kredytów. - U nas sytuacja była jasna. Członkowie spółdzielni o warunkach wiedzieli. Fakt, że wcześniej podjęli spłacanie rat oznacza, że akceptowali te warunki - uważa Zdzisław Goliński. Sprzeciwiający się dalszej spłacie są innego zdania. Uważają, że fakt, iż zaczęli w przeszłości spłatę, nie oznaczał akceptacji nowych warunków tej spłaty.
     Kierownik podkreśla, że zarząd zaciągnął kredyty na budowę bloków w imieniu spółdzielców. Wkład własny faktycznie wynosił 10% wartości mieszkania w przypadku mieszkań lokatorskich i 20% w przypadku lokali własnościowych. Natomiast poziom spłaty miesięcznie w wysokości 1% wartości mieszkania oznaczał wówczas (było to przed denominacja złotego) obciążenie wartości 20 do 30 obecnych złotych, w zależności od powierzchni mieszkania.
     - Ustawa z 1995 r. zmieniała zasady spłaty i była to jednostronna zmiana, niezależna od nas w żaden sposób. Wcześniejsza spłata ratalna została zastąpiona płaconym przez członków tzw. normatywem. Ów normatyw jest ustalony przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego w oparciu o wysokość minimalnego wynagrodzenia w kraju. Jest to obecnie 3,33 zł/1 m2 powierzchni mieszkania na miesiąc. Czyli dla mieszkań około 50 m2 jest to obciążenie w wysokości około i powyżej 150 zł miesięcznie - w zależności, jaki to jest dokładnie metraż. Spłata zakończy się w ten sposób z końcem 2017 r. Przy założeniu, że spłaty w założonej wysokości normatywu faktycznie będą realizowane. Nie jest prawdą, że lokatorzy, którzy twierdzą w piśmie, że nie wiedzieli o zmianie warunków kredytu, rzeczywiście tego nie wiedzieli. Otóż zapewniam, że mieli oni przedstawione kserokopie umów bankowych. Niczego nie ukrywaliśmy. Wspomniana ustawa w teorii miała pomagać spłacającym kredyty na budowę bloków, bo zakładała, że przy braku dochodów wystarczających do regulowania spłaty, można zawiesić spłatę normatywu maksymalnie nawet do 5 lat. Pod warunkiem, że określone kryterium dochodowe spłacający spełniał - tłumaczy Zdzisław Goliński. Dodaje, że wśród 28 sygnatariuszy pisma są osoby z wyrokami eksmisyjnymi i nakazami zapłaty oraz z wciąż narastającym zadłużeniem z tytułu czynszów bieżących.
     Oznacza to, że tym bardziej trudna jest ściągalność spłaty normatywu z tytułu obciążeń kredytowych wobec PKO. Tymczasem - jak tłumaczy Zdzisław Goliński - bank wymaga tych spłat i gdyby ich spółdzielnia nie realizowała, to miałaby problemy. Stąd spółdzielnia na bieżąco reguluje te spłaty, nawet w tej części, której nie otrzymuje od lokatorów. Spółdzielnia dokładała do normatywów z ogólnego budżetu.      Uzbierało się tego około 700.000 zł. Teraz chodzi o to, żeby ci, za których wyłożono pieniądze, spłacili je tak samo, jak normatywy bieżące. - Do czasu uregulowania tej spłaty nie będą się mogli uwłaszczyć na mieszkaniu - mówi Zdzisław Goliński.
     Kierownik żnińskiej spółdzielni dodaje, że PKO BP Oddział II w Bydgoszczy dwa razy do roku czyni kontrole całej dokumentacji spłaty tego kredytu w odniesieniu do każdego jeszcze niespłaconego lokalu z osobna. Ostatnia kontrola zakończyła się z końcem zeszłego miesiąca i bankowcy nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości w wyliczeniach raty normatywnej i w rozliczeniach spłat całkowitych w kolejnym kontrolowanym okresie. Zdzisław Goliński na dowód tego pokazuje wnioski w protokole pokontrolnym.
     ROZSTRZYGNIE SĄD
     Henryk Zbytniewski uważa, że w jego przypadku spłata kredytu została zakończona w 2010 r. - Tak wynika z moich wyliczeń opartych na dowodach spłaty. Podobnie rzecz się ma z innymi lokatorami, których teraz zarząd nęka nakazami spłat. Nie zgadzamy się na to, bo to jest po prostu worek bez dna. Tam można wrzucać pieniądze, a oni wciąż żądają kolejnych wpłat. Jeśli Zarząd Spółdzielni w Żninie samowolnie dokonał akceptacji zmian wcześniejszych warunków umów kredytowych, a nadto nie ujawnił nam dotąd źródłowych dokumentów kredytowych - oryginalnej umowy bankowej i następnie dokumentu dotyczącego zmian sposobu spłaty kredytu - to zgodnie z jego sugestią zgadzamy się na rozstrzygnięcie tego sporu w sądzie, bowiem zgodnie z obowiązującym prawem: po stronie żądającej zapłaty leży obowiązek i ciężar udokumentowania swych roszczeń w sposób niebudzący zastrzeżeń, a takie obecnie są, bo według nas nieuprawnione były decyzje zarządu w zaciąganiu kredytu na nasz koszt w zakresie zmian metody spłat kredytu generujące odsetki budżetowe. Mając takie zastrzeżenia zgadzamy się na rozstrzygnięcie tego sporu przed sądem - powiedział Henryk Zbytniewski pewny, że racja jest po ich stronie. Optymizmem natknęły go wspomniane wyroki w sprawie z Zawiercia.
     Zdzisław Goliński zapowiedział, że tak będzie uczynione. Stosowny pozew zostanie złożony do wydziału cywilnego w żnińskim oddziale zamiejscowym Sądu Rejonowego w Szubinie.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1136 (47/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości