Reklama

Nie chcieli za 1.000 zł, pastor udzielił za darmo

Para motocyklistów: Barbara (na wózku) i Jarosław marzyła o ślubie w westernowej scenerii. Ślub poza USC okazał się jednak dla nich zbyt kosztowny, więc pobrali się w żnińskim ratuszu, a ceremonia w „Silverado” miała charakter symboliczny. 

        fot. Marian Bukalski

Żnin, Bożejewiczki, USC, Silverado City, pastor, przysięga małżeńska
     Nie chcieli za 1.000 zł, pastor udzielił za darmo
    Pasjonaci motocykli Barbara i Jarosław pragnęli pobrać się przed kierownikiem USC na terenie miasteczka Silverado. Musieliby jednak zapłacić za to 1.000 zł. Zrezygnowali. Przysięgę małżeńską złożyli w USC, a symbolicznie powtórzyli ją kilka godzin później przed pastorem w westernowej kapliczce.

     W weekend w miasteczku westernowym Silverado City w Bożejewiczkach odbywał się IV Zlot Motocykli Harley&Davidson. W sobotę pogoda dopisała. Dlatego Barbara i Jarosław, motocykliści z Bydgoszczy, bardzo się cieszyli, że ich ślub w stylu western uda się doskonale. Planowali złożenie przysięgi małżeńskiej przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego w Żninie, ale nie w siedzibie tej instytucji w ratuszu miejskim, a właśnie w Silverado City.
     Jak opowiada Sebastian Bugno, współwłaściciel miasteczka westernowego, młoda para zdobyła już wcześniej w Urzędzie w Żninie informację, że za ślub udzielony poza USC trzeba uiścić opłatę w wysokości 1.000 zł. Jednak panna młoda jest osobą niepełnosprawną. Kiedyś uległa wypadkowi na motocyklu i teraz nie może chodzić. Nowożeńcy liczyli na to, że ta okoliczność pozwoli zwolnić ich z obowiązkowej opłaty za ślub poza USC. Stało się inaczej.

Symbolicznego ślubu w „Silverado City” udzielił parze pastor

Reklama

         fot. Marian Bukalski

     Burmistrz Robert Luchowski, który z urzędu może udzielać ślubów cywilnych, tłumaczy, że obowiązek opłaty narzucił ustawodawca. - Ja mogę udzielać ślubów, jeśli czas mi na to pozwala, ale u nas czyni to pani Barbara Skibicka, zastępca kierownika USC. Ja pracuję bez zastępcy i faktycznie jestem zajęty najczęściej 7 dni w tygodniu, więc trudno byłoby mi udzielać ślubu, tym bardziej w plenerze, gdzie trzeba dojechać - tłumaczy Robert Luchowski.
     Włodarz gminy zaznacza przy tym jednak, że wnioskujący o ślub poza USC otrzymali zielone światło w tej sprawie. Jednak musieliby zapłacić za to 1.000 zł i nie jest to opłata, którą narzuca burmistrz, lecz Prawo o aktach stanu cywilnego.
     Barbara Skibicka tłumaczy, że ustawa została znowelizowana i od 1 marca br. nakazuje ona pobierać opłatę za przyjęcie oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński. Za ślub w siedzibie USC nowożeńcy musieliby zapłacić tylko 84 zł opłaty skarbowej za sporządzenie aktu. Do 1 marca obowiązywała opłata skarbowa 11 zł za sporządzenie protokołu. Opłaty za przyjęcie oświadczenia poza siedzibą USC do 1 marca br. nie było wcale. Barbara Skibicka przyznała, że przed tą datą zdarzały się regularnie, choć też nie bardzo często, bo średnio 3 razy w roku, śluby poza Urzędem. Bywały takowe np. w Dworze Marzeń w Sielcu czy na pomoście ośrodka w Wiktorowie. Wprawdzie Wiktorowo leży na terenie gminy Gąsawa, ale pomost jest już w granicach Chomiąży Księżej, zatem w jurysdykcji Żnina. Stąd to właśnie kierownicy USC w Żninie udzielali tam parom zaślubin.
     Barbara Skibicka wyjaśnia również, że ustawa pozwala nie pobierać opłaty 1.000 zł za przyjęcie oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński poza Urzędem wyłącznie w przypadku, gdy zagrożone jest życie bądź zdrowie nowożeńców lub gdy któryś z nowożeńców odbywa karę pozbawienia wolności. W tym przypadku niepełnosprawność panny młodej w myśl ustawy nie stanowiła argumentu do zwolnienia z opłaty. Dodajmy, że opłata ta trafiłaby do budżetu gminy, a nie Skarbu Państwa. Barbara Skibicka przyznała też, że obecnie jest jeden wniosek o udzielenie ślubu poza USC w Żninie. Ma się to odbyć w lokalu gastronomicznym w Podgórzynie. Nowożeńcy będą musieli zapłacić 1.000 zł. Wstępnie pojawiły się też sygnały zainteresowania ślubem w terenie ze strony innych nowożeńców, ale w tych przypadkach jeszcze oficjalnych wniosków nie ma.
     Odpowiedź dla pary motocyklistów z Bydgoszczy brzmiała, iż jeśli uiszczą opłatę, to ślub w Silverado City w Bożejewiczkach zostanie im udzielony. Młodzi nie zdecydowali się ponosić tych kosztów, ale poprosili o udzielenie im ślubu w siedzibie USC. Tak się też stało. Zastępca kierownika USC powiedziała, że ślub był bardzo ładny i oryginalny. Nowożeńcy przybyli do ratusza ubrani w skórzane kurtki motocyklistów i tak odziani wstąpili w związek małżeński.
     Burmistrz zdementował pogłoski, iż nie chciał udzielić ślubu nowożeńcom z uwagi na rzekomy konflikt z właścicielami miasteczka westernowego. Robert Luchowski oznajmił, iż nie ma żadnego konfliktu z Silverado City i na pewno rzecz nie dotyczy pucharu, który miał ufundować przy okazji zlotu motocyklistów. Krytycy włodarza podnosili bowiem kwestię, iż Robert Luchowski miał się zgodzić na wręczenie pucharu pod warunkiem, że nie będzie za niego płacił. - Nie ma żadnego konfliktu. Skąd zresztą ostatecznie wziął się ten puchar? Ja w życiu wręczałem wiele pucharów i 95% z nich było zakupionych ze środków własnych Roberta Luchowskiego - mówi burmistrz.
     O kwestię pucharu i rzekomego konfliktu włodarza gminy z właścicielami Silverado City zapytaliśmy też Sebastiana Bugno - współwłaściciela miasteczka westernowego. - Ja nie chcę tego w ogóle komentować. Koniec końców burmistrz puchar wręczył i my jesteśmy z tego zadowoleni - oznajmił.
     Barbara i Jarosław - para młodych - nie zrezygnowali jednak ze swoich pierwotnych planów. Gdy byli już formalnie małżeństwem po ślubie cywilnym, postanowili wziąć jeszcze jeden ślub, tym razem symboliczny w Silverado City, w obecności motocyklowej braci. Czyli tak, o jakim od początku marzyli.
     - Akurat na zlocie był jeden obcokrajowiec, nie wiem z jakiego kraju, ale bardzo dobrze mówił po polsku. Wszyscy mówili do niego per pastor, a on też był ubrany jak duchowny ewangelicki. Nie wiem, czy to był pastor prawdziwy czy tylko przebrany, ale wiedział, co robić. U nas jest takie miasteczko dla urwisów, część wydzielona dla najmłodszych i jest w niej coś w rodzaju małej kapliczki, jakby na Dzikim Zachodzie. W tym miejscu odbył się symboliczny ślub. Basi i Jarkowi udzielił tego ślubu właśnie ów pastor. Było pięknie, młodzi aż się popłakali. A później w saloonie odbyło się wesele na jakieś 80 osób. Przy muzyce country i zespołu rockowego „A.P.A.M.A.U” z Wrocławia, który przyjechał na zlot motocyklistów, wszyscy bawili się do białego rana - opowiedział Sebastian Bugno.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1217 (23/2015)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości