- Można stwierdzić, że uraz powstał od działania narzędzia twardego, tępego albo tępokrawędzistego. Takim narzędziem jest - krótko mówiąc - ludzka ręka - zeznał biegły Maciej Barzdo podczas wtorkowego przesłuchania.
Przedwczoraj sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Andrzej Rumiński, prowadzący sprawę śmierci dwuletniej Wiktorii ze Żnina, podczas wideokonferencji przesłuchał biegłych - autorów ostatniej opinii na temat przyczyny śmierci dziewczynki. Sąd dysponował opiniami biegłych z Bydgoszczy, Poznania i Łodzi. Opinia biegłej z Bydgoszczy była zbieżna z opinią biegłych z Łodzi, i wskazywała na pobicie jako przyczynę śmierci Wiktorii. Biegła z Poznania wskazywała, że dziewczynka mogła chorować na zespół Ehlersa-Danlosa. Rozprawa opóźniła się o blisko półtorej godziny, ponieważ jeden z biegłych, prof. Lucjusz Jakubowski, kierownik Zakładu Genetyki Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, nie mógł dotrzeć na czas na Uniwersytet Medyczny w Łodzi. Miasto jest rozkopane z powodu remontów ulic i profesor utknął w korku. Pierwotnie rozprawa miała odbyć się 17 kwietnia, jednak w tym terminie biegli nie mogli się stawić w bydgoskim sądzie w komplecie. Sędzia nie chcąc opóźniać procesu zadecydował, że autorzy opinii nie będą musieli przyjeżdżać z Łodzi do Bydgoszczy i przesłuchał ich przedwczoraj podczas wideokonferencji. Przesłuchanie przebiegło sprawnie, bez większych zakłóceń. Jedynie raz biegli zniknęli na kilka minut z ekranu, ale po interwencji pracownika sądu łącza zostały przywrócone.
Biegli orzekli, iż po analizie całego materiału dowodowego w sprawie śmierci Wiktorii ustalili wnioski końcowe, które w całości podtrzymują i ich treści nie zmieniają.
Sędzia pytał biegłych o przyczynę śmierci Wiktorii.
Dr Maciej Barzdo, adiunkt Zakładu Orzecznictwa Sądowo-Lekarskiego i Ubezpieczeniowego Katedry Medycyny Sądowej w Łodzi, wyjaśnił, iż przyczyną zgonu dziecka był wstrząs septyczny spowodowany rozlanym zapaleniem otrzewnej, do którego doszło z powodu perforacji jelita cienkiego. Do perforacji jelita w opinii biegłych doszło w wyniku urazu brzucha.
- Na temat okoliczności nie jestem w stanie się wypowiadać. Można natomiast stwierdzić, że uraz powstał od działania narzędzia twardego, tępego albo tępokrawędzistego. Takim narzędziem jest - krótko mówiąc - ludzka ręka - zeznał Maciej Barzdo. Oceniając wszystkie obrażenia ciała będące przedmiotem analizy sekcji zwłok, biegli uznali, że powstały one w mechanizmie czynnym, czyli w następstwie pobicia.
- Ilość i rozmieszczenie obrażeń oraz ich jednoczasowość, to wszystko przemawia za czynnym mechanizmem ich powstania - zaznaczył Maciej Barzdo.
Biegli stwierdzili, że obrażeń na ciele dziewczynki było dużo. Dokładnie ich nie liczyli, ale zwrócili uwagę na kilka ważniejszych obrażeń. W obrębie głowy dziecka stwierdzono obrażenia w okolicy obu oczu, 8 sińców na policzku, obrażenia na czubku nosa, kolejne sińce w okolicy żuchwy, obrażenia w obrębie błony śluzowej jamy ustnej, obrażenia w okolicy ciemieniowej. Według biegłych, na samą głowę działało co najmniej kilka, a może więcej urazów. Kolejne obrażenia znajdowały się na pozostałych okolicach ciała. Na szyi - przede wszystkim otarcia naskórka, które nie powstały w wyniku uderzeń. Obrażenia na klatce piersiowej sugerują, że powstały od ściskania, a nie od uderzeń. Były też obrażenia w okolicach mostka, na brzuchu i w obrębie jamy brzusznej. Takich urazów mogło być kilka.
- Reasumując pokrzywdzona doznała wielu urazów, ale ich liczby nie można podać. Trudno określić to w sposób precyzyjny - zaznaczyli biegli.
Zdaniem autorów opinii, do pęknięcia jelita doszło z powodu urazu brzucha i nie miało tutaj znaczenia, czy dziecko cierpiało z powodu choroby Ehlersa-Danlosa, czy nie. Przemawiają za tym obrażenia w postaci sińców na powłokach brzucha oraz wylewy krwawe w węzłach chłonnych brzucha. Takie zmiany, według biegłych, nie postępują przy samoistnym pęknięciu jelita. - Poza tym w zespole Ehlersa-Danlosa, jeżeli dochodzi do pęknięcia jelita, to zwykle jest to jelito grube a nie cienkie - wyjaśniali biegli.
Biegli zwrócili również uwagę, że mniejsze obrażenia powstałe u Wiktorii przed zdarzeniem, czyli dniem, w którym Wiktoria zmarła, mogły powstać wskutek uderzania się dziecka lub przewracania się, jak również mogły być wynikiem pobicia. Nie można tego jednak stwierdzić w sposób kategoryczny. Biegli nie mają natomiast wątpliwości, że krótko przed śmiercią dziecko doznało wielu obrażeń i były to obrażenia jednoczasowe, czyli takie, które powstały w tym samym czasie.
- Stąd różna ocena obrażeń wcześniejszych i tych powstałych krótko przed śmiercią - zaznaczył prof. Stefan Szram, p.o. kierownik Zakładu Orzecznictwa Sądowo-Lekarskiego i Ubezpieczeniowego Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Prof. Lucjusz Jakubowski przekonywał, że gdyby założyć, iż Wiktoria chorowała na zespół Ehlersa-Danlosa, jest bardzo mało prawdopodobne, żeby do pęknięcia jelita u tak małego dziecka doszło bez innych charakterystycznych objawów choroby poza sińcami i otarciami naskórka.
- Nawet lekarze niespecjaliści i rodzice powinni zauważyć zewnętrzne objawy choroby Ehlersa-Danlosa - zwrócił uwagę biegły. I dodał: - Nie jest możliwe, żeby jednoczasowo doszło do ujawnienia się tak licznych obrażeń, żeby mówić o potencjalnej chorobie.
Mecenas Jan Balon, występujący w procesie jako oskarżyciel posiłkowy reprezentujący interesy zmarłej dziewczynki, pytał, czy do pęknięcia jelita mogło dojść w czasie ucisku wzdętego brzucha kciukiem, kiedy dziecko było podczas zabawy podrzucane do góry. Adwokat zwrócił też uwagę, że matka dziecka w dniu zdarzenia zgłosiła się do lekarza z objawami grypy jelitowo-żołądkowej.
Biegli wyjaśnili, że podczas grypy jelitowo-żołądkowej mogą występować wzdęcia brzucha. Zaznaczyli, iż podczas sekcji nie stwierdzono u dziewczynki infekcji wirusowej. Stwierdzono natomiast urazowe pęknięcie jelita. Prof. Lucjusz Jakubowski dodał, że spowodowanie obrażeń jelita kciukiem przy wzdętym brzuchu podczas podnoszenia dziecka do góry nie jest możliwe.
Obrońcy pytali biegłych, czy mieli dostęp do wycinków jelita cienkiego. Dr Maciej Barzdo wyjaśnił: - Mieliśmy do dyspozycji wszystkie wycinki pobrane do sekcji zwłok. Był też wycinek z perforacji jelita cienkiego. Biegli zwrócili również uwagę, że biorąc nawet pod uwagę obrażenia, do których mogło dojść podczas próby ratowania życia dziecka, nie zmienia to zawartej wcześniej przez nich konkluzji, że powodem śmierci Wiktorii było pobicie.
Prokurator Anna Banaszak pytała, po jakim czasie mogły być widoczne obrażenia powstałe krótko przed śmiercią. Dr Maciej Barzdo odpowiedział, że sińce pojawiają się w przeciągu kilku minut po urazie, a bywa również, że pojawiają się po 2-3 dniach.
- Te sińce, które stwierdzono w czasie sekcji, to były sińce świeże, czyli takie, które powstały kilka lub kilkanaście godzin przed zgonem - dodał biegły.
Sędzia Andrzej Rumiński poinformował, że jeśli strony postępowania nie będą składać kolejnych wniosków, to zakończy postępowanie dowodowe. Przedwczoraj zarówno prokurator, jak i obrońcy, nie wnosili żadnych wniosków dowodowych. Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na
16 maja.
Przypomnijmy, że ojcu Wiktorii Sebastianowi Sz. prokuratura zarzuca wielokrotne znęcanie się nad córką, które doprowadziło do jej śmierci.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1106 (17/2013)
Inne teksty na ten temat:
Łzy Sebastiana Sz.
11 lat więzienia dla Sebastiana Sz.
Wiktoria została pobita
Opinia gotowa, ale bez podpisu
Sprawa wysoce medyczna
Biegła z Poznania: dziewczynka mogła chorować
Ojciec Wiktorii na wolności
Nadal brak opinii w sprawie śmierci Wiktorii
Dziecko mogła zarazić matka
Zeznawali lekarze
Jelito samo nie pęka
Dłuższa przerwa
Kolejni biegli pytani o opinię
Związek między dolegliwościami matki i dziecka
Zeznawali lekarze, nie ma wyroku
Obrona wzywa na świadka doktora Z.
Oskarżony czuje się zagrożony
Ojciec Wiktorii nie przyznaje się do winy
Skaza krwotoczna wykluczona
Sebastian Sz. nie przyznaje się
Matce Wiktorii postawiono zarzut
Zarzuty tylko wobec Sebastiana Sz.
Wiktoria zmarła w wyniku pobicia
Prokurator generalny sprawdza
Wiktoria a świat dorosłych
Oskarżony o śmiertelne pobicie córeczki
Sebastian Sz. w areszcie śledczym
Wyrok utrzymany
Podobne teksty:
Tragedia dziecka
(Ad)Opcja rodziny zastępczej
Babcia czeka na decyzję sądu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze