Reklama

Nie do picia, kąpieli i prania

Mieszkańcy Gogółkowa od ponad tygodnia nie mogą spożywać wody z kranu. Nie można jej też używać do kąpieli. Woda zdatna do picia i kąpieli jest dostarczana na wieś beczkowozami. Do końca tygodnia problem ma być rozwiązany.

Mieszkańcy Gogółkowa wobec braku zdatnej do spożycia wody w kranach zaopatrują się w pięciolitrowe butelki z wodą lub czerpią ją z podstawianych przez gminę beczkowozów. Bogdan Lewandowski cieszy się, że każdy może pobrać wody ile chce i wystarcza jej do przygotowania ciepłych napojów, obiadu i do kąpieli. Ale kłopot jest. fot. Arkadiusz Majszak

     31 października gmina Gąsawa poinformowała na swoim profilu internetowym, że woda do spożycia w Gogółkowie jest zanieczyszczona mikroorganizmami. W tej sytuacji zalecono mieszkańcom wsi, żeby przestrzegali następujących wskazówek: woda z kranu nie może być przeznaczona do picia, przygotowywania posiłków, mycia zębów, a także przemywania otwartych skaleczeń. Woda, która od ponad tygodnia leci z kranu nie może być również używana do brania prysznica, kąpieli i mycia. Wodę można używać jedynie do celów sanitarnych związanych ze spłukiwaniem w toalecie, prowadzenia działań naprawczych i celów przeciwpożarowych.
     Od chwili zanieczyszczenia woda zdatna do picia i kąpieli dostarczana jest do Gogółkowa beczkowozami.
     - Już minął tydzień i prawdopodobnie do piątku woda nie będzie nadawać się do picia - mówi mieszkanka Gogółkowa. I dodaje: - Przywożą nam tu wodę dwa razy na dzień. Najgorzej jest tam, gdzie są małe dzieci. Tej wody potrzeba więcej, chociażby do kąpieli. A tej z beczkowozów wolimy dzieciom nie podawać, bo sami nie mamy pewności na ile ta woda jest dobra. Wodę trzeba więc kupować w butelkach w sklepie. Tu w Gogółkowie w ogóle jest dziadostwo. Światła nie było przez tydzień. Eternit leży. Takie dziadostwo, że szkoda gadać. Wioska powinna być wioską, a my jesteśmy odcięci od świata. Jest gorzej niż 1000 lat temu.
     Nasza rozmówczyni zwróciła również uwagę na przepływ informacji dotyczących skażenia wody.
     - Do południa informacja ukazała się na stronie internetowej, a przecież nie wszyscy mają dostęp do Internetu, a także nie śledzą przez cały czas na bieżąco, co się na stronie gminy ukazuje. Dopiero po południu we wsi pojawiły się ogłoszenia i się ludzie dowiedzieli. Tylko, że przed południem ludzie obiady gotowali i zalewali sobie kawę i herbatę. Jaką mieli pewność, że ta woda nie była z bakterią?
     Inna mieszkanka Gogółkowa zwraca uwagę, że brak zdatnej do użycia wody w kranie stanowi spore utrudnienie, ponieważ nie można się w tej wodzie kąpać.
     - Mówią, że nie można też w tej wodzie prać - dodaje kobieta. I zaznacza, że - na szczęście dla mieszkańców - każdy może brać z beczkowozu tyle wody, ile potrzebuje. Nie ma w tym zakresie żadnych ograniczeń. Wody trzeba brać odpowiednio dużo, żeby starczyło na obiad, zaparzenie kawy i herbaty, kąpiel i pranie. - Już drugi raz bodajże w ciągu trzech miesięcy nie ma u nas wody. Jako mieszkańcy nie jesteśmy z tego zadowoleni. W tych czasach życie bez pitnej wody jest niemożliwe - mówi nasza rozmówczyni.
     Kolejna mieszkanka Gogółkowa podkreśla: - Kto ma możliwości, czyli na przykład liczną rodzinę, to może sobie tej wody sporo nanosić, a kto jest samotny, to przyniesie sobie jedną bańkę i to musi mu wystarczyć.
     Bogdan Lewandowski mówi, iż mieszkańcy muszą pilnować, kiedy przyjedzie beczkowóz z wodą.
     - Kierowca wożący wodę zatrąbi, a nawet pod dom podjedzie. Nie ma żadnej uciążliwości. Wody nie powinno nikomu brakować. Wystarczy jej do picia i kąpieli. Kto ile potrzebuje, to bierze. Ja nawet biorę tę wodę dla psa - dodaje Bogdan Lewandowski.
     Wójt Błażej Łabędzki mówi, że trudno określić, co jest powodem skażenia wody. Wyjaśnia, iż woda, która wychodzi ze studni, spełnia normy, które kwalifikują ją do spożycia, a woda zgromadzona w zbiorniku do spożycia się już nie nadaje.
     7 listopada kolejna próbka wody została przesłana do badania. Jeśli wynik będzie negatywny, zbiornik zostanie poddany płukaniu. Próbki wody przesyłane są do badania do laboratoriów w Żninie, Inowrocławiu i Poznaniu. - Dobrze, że woda wychodząca ze studni jest dobra. To daje nadzieję. Zdajemy sobie sprawę, że jest to utrudnienie dla ludzi i możemy tylko za taką sytuację przeprosić, jednak takie rzeczy się zdarzają - zwraca uwagę Błażej Łabędzki. Zapytany, czy w tej sytuacji zbiornik na stacji uzdatniania wody dostarczającej wodę do Gogółkowa nie powinien być wymieniony, odpowiedział: - Zbiornik będzie czyszczony, bo jest dobry. Mogły się do niego dostać komary, które spowodowały, że woda nie jest zdatna do picia.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1343 (45/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości