- Co najmniej trzy razy dziennie chodzę do matki po wylewie i udarze z pięciolitrowymi butlami z wodą do mycia. Mama jest przykuta do łóżka i nie może mówić, ani się ruszać. Spółdzielnia odcięła w jej mieszkaniu wodę za długi - mówi mieszkanka Brzyskorzystewka. - Dłużnik otrzymuje kilka ponagleń, nim dochodzi do odcięcia wody. Przepisy w spółdzielni mówią, że dopiero, gdy dług zmaleje do 1.000 zł, możemy przywrócić dostawy wody - odpowiada prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Na Wzgórzu.
Większość mieszkańców Brzyskorzystewka zasiedla osiedle bloków wielorodzinnych, które znajduje się pod administracją tamtejszej Spółdzielni Mieszkaniowej Na Wzgórzu.
Przed Kazimierą Bazyl w zeszłym roku rysowała się szansa na znalezienie pracy, ale w ostatniej chwili musiała zrezygnować i poświęcić się opiece nad matką Heleną Trudnowską.
Matka ma 74 lata i mieszka na osiedlu spółdzielczym w Brzyskorzystewku. W poprzednich latach kobieta wygenerowała dług wobec spółdzielni Na Wzgórzu.
Te zobowiązania nie były spłacane i teraz sprawa jest już na etapie egzekucji komorniczej. Z emerytury Heleny Trudnowskiej komornik każdego miesiąca ściąga ponad 400 zł na spłatę zobowiązań - a te wraz z odsetkami sięgają około 14.000 zł - i z tytułu kosztów komorniczych.
Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji komorniczej mieszkanka Brzyskorzystewka otrzymała na początku listopada zeszłego roku. Po odciągnięciu kwoty zajmowanej na poczet egzekucji komorniczej zostaje miesięcznie 1.300 zł emerytury.
Dłużniczka miała odcięty przez spółdzielnię dostęp do zimnej wody w mieszkaniu. Dopóki była sprawna, sama chodziła przez drogę, do domu swej córki, by umyć się lub wziąć od niej wodę i zanieść do siebie. Pranie matki Kazimiera Bazyl też regularnie robiła u siebie w domu.
13 listopada 2013 r. Helena Trudnowska uległa udarowi i wylewowi krwotocznemu. Trafiła do szpitala. Do domu wróciła 9 grudnia zeszłego roku.
- Rokowania były takie, że nawet rehabilitacja nie jest możliwa w tym stanie. Matka nie mówi, nie rusza się, nie może normalnie jeść. Leży przykuta do łóżka. Niestety spółdzielnia nie przywróciła dostaw wody bieżącej do mieszkania mamy. Dlatego teraz ja każdego dnia, przynajmniej po 3 razy chodzę do mamy i za każdym razem niosę jedną lub dwie butle pięciolitrowe z wodą ode mnie z domu. To woda do utrzymywania higieny osobistej mamy. Oczywiście stosuję pieluchy, kupuję w aptece w Żninie sondę do karmienia, a ze szpitala w Bydgoszczy dowożą te preparaty, którymi odżywiam mamę. Komornik z emerytury mamy ściąga 400 zł, ja od tego roku płacę z jej pieniędzy bieżący czynsz, czyli niecałe 300 zł na miesiąc. Reszta pieniędzy idzie na opiekę nad mamą, choć i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Żninie nam pomógł, dostarczając materac przeciwodleżynowy i łóżko na pilota, żeby można było zmieniać pozycję leżącej mamy. Nie chciałam od spółdzielni wiele, chciałam tylko, żeby podłączyli u matki z powrotem wodę zimną. Wiem, że jest zadłużone jej mieszkanie, ale przecież ona jest przykuta do łóżka. Ma emeryturę i komornik ściąga pieniądze, więc spółdzielnia ma pewność, że ten dług jest spłacany. Może powoli, ale jest. Poszłam do biura spółdzielni i prosiłam, żeby wzięli pod uwagę trudną sytuację i się zlitowali. Usłyszałam, że mogę brać ich wodę z kranu w kotłowni. Tylko, że to byłoby dłuższe dla mnie chodzenie do bloku mamy, niż mam ode mnie. Szczęście, że mogę jeszcze liczyć na pomoc znajomej, ale większość na mnie spada. Każda wymiana pieluchomajtek, każde mycie chorej to dużo wody. Prosta czynność przy mamie powinna zaczynać się i kończyć, czy to dla opiekunek, czy pielęgniarek choćby zwykłym umyciem rąk. A jak to robić bez bieżącej wody? - mówi Kazimiera Bazyl.
Zapytaliśmy zatem Kazimierę Bazyl, czy administracja przedstawiła jakieś warunki, po spełnieniu których jej matka mogłaby mieć z powrotem w mieszkaniu bieżącą wodę.
-Tak, usłyszałam, że jak co najmniej połowa zadłużenia zostanie spłacona, to będzie można dostawy wody wznowić. Usłyszałam również, że nie może tutaj być taryfy ulgowej, bo w spółdzielni są inni dłużnicy z wyrokami egzekucyjnymi i gdyby jednemu pójść na rękę i mimo zobowiązań przywrócić wodę, to inni chcieliby tak samo. A wtedy to spółdzielnia miałaby problemy, bo od nich z kolei WiK chce pieniądze. Ja to wszystko rozumiem, ale naprawdę - inni mogą sobie nawet chodzić do tej kotłowni po wodę, a moja matka leży w łóżku i nic wokół siebie nie jest w stanie zrobić. Jest mi smutno. Nie proszę o nie wiadomo co, tylko o zimną wodę. Owszem, teoretycznie jest jeszcze możliwość taka, że biorę mamę do siebie. Jednak po pierwsze nie mam tutaj tyle miejsca, a po drugie mama ma mieszkanie. Przecież, gdyby ona została zabrana z tego mieszkania gdzie indziej, to oni zaraz by zlicytowali lokal za długi, bo nie byłoby już wyrzutu sumienia, że wyciągają przykutą do łóżka kobietę na bruk. Na to nie pozwolę. A na kredyt, żeby spłacić od razu choćby połowę długu mamy, nie mogę sobie pozwolić. Utrzymujemy się jedynie z pensji męża. Mieszkamy w 5 osób - zakończyła Kazimiera Bazyl.
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Na Wzgórzu Jerzy Dobrzykowski stwierdził, że egzekucja komornicza wcale nie powoduje spadku zadłużenia. Jej koszty są tak wysokie, że tylko połowa zajmowanej kwoty wpływa na konto spółdzielni. To oznacza nieco ponad 200 zł miesięcznie, a odsetki cały czas rosną.
W ostatecznym więc rozrachunku dług nie maleje, a rośnie. Prezes podkreśla, że to nie jest tak, iż odcięto w mieszkaniu wodę z dnia na dzień.
- W rzeczywistości ta dłużniczka jest najemcą, a nie właścicielką mieszkania. Właścicielem jest jej syn. Nie zmienia to faktu, że to ona wygenerowała zadłużenie. Procedura jest taka, że gdy obserwujemy brak kilkumiesięczny, to gdy dług przekracza już 1.000 zł zaczynamy słać dłużnikowi informacje, że nieregulowanie zobowiązań będzie skutkowało odcięciem wody. Informujemy też WiK. Dłużnik otrzymuje kilka ponagleń, nim dochodzi do odcięcia wody. I tak też było w tym przypadku. Teraz dług jest już tak wysoki, że nawet natychmiastowe uregulowanie połowy tej kwoty nie spowoduje, że odkręcimy kurek z wodą. Przepisy w spółdzielni mówią, że dopiero, gdy dług zmaleje do 1.000 zł, możemy przywrócić dostawy wody - powiedział prezes. Dodał, że nie może ujawniać, ilu na osiedlu jest mieszkańców, którym spółdzielnia była zmuszona odciąć za długi wodę bieżącą w mieszkaniach.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1160 (19/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze