Reklama

Nie mieszkałam w syfie

Szubin, zbulwersowana, mieszkanka, budynek komunalny, remont
     Nie mieszkałam w syfie
     Była mieszkanka budynku komunalnego przy ul. Browarnej w Szubinie nie może zgodzić się ze stwierdzeniem, że lokal, w którym mieszkała z rodziną, został przez nich zdewastowany i dlatego po opuszczeniu mieszkania musiało być ono od podstaw remontowane.

     Kilka tygodni temu pisaliśmy o remoncie mieszkania w budynku przy ul. Browarnej 5 w Szubinie. Przypomnijmy, że mieszkanie zostało przez poprzednich lokatorów opuszczone i stało puste. Właścicielem budynku jest gmina Szubin i gmina postanowiła mieszkanie wyremontować, by wprowadzić tam inną rodzinę. Remont był konieczny ze względu na bardzo zły stan mieszkania.
     I właśnie informacja o złym stanie mieszkania zbulwersowała jego byłą lokatorkę, która od kilku lat mieszka poza granicami Polski. Teraz przyjechała, przeczytała artykuł i postanowiła powiedzieć, jak to mieszkanie wyglądało w czasie, kiedy tam mieszkała wraz z rodziną.
     - Jak mógł zastępca burmistrza powiedzieć, że tam było tragicznie, że poprzedni lokatorzy zdewastowali mieszkanie, bo to gówno prawda. Gdyby nie my, gdybyśmy tam nie włożyli własnych pieniędzy, to nic by tam nie było - mówi była mieszkanka Szubina. Kobieta wyjaśnia, że zrobili łazienkę, szambo, bo jest XXI wiek, a tam na środku podwórka stoi cały czas wychodek. Wstawili jako pierwsi okno plastikowe, założyli ogrzewanie. Potem, jak starali się o mieszkanie, bo na Browarnej mieszkało na 42 metrach kwadratowych 11 osób, to komisja powiedziała im, że nie jest źle, że mieszkają w luksusie. - A tam ciągle wilgoć była. Zimą można było lód ze ścian zeskrobywać. Taki luksus - zauważa.
     Była lokatorka zapewnia, że starali się o pieniądze od Urzędu Miejskiego na remont lokalu przy Browarnej, potem o sam materiał i zadeklarowali, że sami wyremontują, potem o to, by wykupić je od gminy. - Wykupić nie mogliśmy, bo cały budynek miał zostać wyburzony. Nie został. Pieniędzy też nie dali, bo nie mieli - słyszymy. - Wszystko sami musieliśmy zrobić, wszystko za nasze pieniądze, a oni teraz mówią o dewastacji. Co miało się stać w mieszkaniu, które dwa lata stało puste i nieogrzewane? Żule wybili okno, wchodzili do środka i rządzili.
     Koniec końców rodzina wyprowadziła się z mieszkania, została w nim sama mama naszej rozmówczyni, która pomieszkiwała w mieszkaniu w Zalesiu pod Szubinem, a potem opuściła lokal na Browarnej całkowicie. Mieszkanie zostało zostawione z długiem. - Nie miałam pracy ani emerytury. Jak pracowałam w interwencyjnych, to mi odciągali na poczet długu. Zastępca obiecał, że jak opuszczę mieszkanie, to dostanę pracę i będę mogła je spłacać. I gdzie ta praca? Myślałam, że słowo burmistrza coś znaczy - mówi matka byłej lokatorki.
     - Czy Browarna to jest normalna ulica? Nie jest. Ja tam się wychowałam i wiem. To jest meliniarnia i nic więcej - dodaje była lokatorka.
Zastępca burmistrza Szubina Mariusz Piotrkowski stwierdził tylko, że stan mieszkania był gorszy niż wynikałoby to z eksploatacji. Odnosząc się do pracy na rzecz spłaty zadłużenie, to Mariusz Piotrkowski dodał, że wcześniej nic nikomu nie obiecywał, pani ta jest na liście oczekujących i jeśli praca będzie, to otrzyma zatrudnienie.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1118 (29/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości