21 października 2024 r. Klub Podróżnika działający w żnińskiej Bibliotece Publicznej wyruszył do Normandii, a przewodnikiem po tej historycznej krainie w północnej Francji był kapitan jachtowy Jacek Podgórski, któremu towarzyszyła żona – malarka Aleksandra Hanaj-Podgórska.
Dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk witając podróżników powiedziała, że będzie to wyprawa niezwykła. - Proszę państwa, tym bardziej niezwykła, że w otoczeniu jeszcze przepięknych obrazów, które państwo możecie podziwiać. Dzisiaj po raz ostatni, ponieważ jutro już znikną z naszej galerii, jadą dalej w świat na konkursy, żeby mogli podziwiać je też inni – usłyszano.
Prelegent powiedział, że podróżnikiem sensu stricte nie jest. – Jestem kapitanem jachtowym, który spędził wiele czasu na morzach i oceanach. To była praca zawodowa, drodzy państwo, więc ja potrafiłem być trzy lata gdzieś na jachcie, pływać po świecie. Stąd nazbierało się mnóstwo filmów i zdjęć i skonstruowaliśmy teraz, kiedy już zawodowo nie pływam, właśnie kilka takich opowieści - powiedział pan Jacek.
Była to rzeczywiście niezwykła opowieść o pięknych, małych, nadmorskich miasteczkach i wioskach rybackich, pokazująca jak dzisiaj wygląda Normandia. – Te malutkie wioseczki są dosłownie perełkami, ale opowiem też o zjawiskach przyrody, o których my często nie myślimy - usłyszano.
Normandię podróżnik porównał z Wielkopolską. Obie te krainy zamieszkuje 3,5 mln ludności, mają też zbliżoną powierzchnię (Normandia zajmuje 29900 km2 a Wielkopolska 29827 km2). – Od Calais wzdłuż całego wybrzeża aż do nasady półwyspu Cotentin są klify, wybrzeża skaliste, urwiste. Najpiękniejsze klify są więc między Dieppe a Havre, a więc na Alabastrowym Wybrzeżu – usłyszano.
W połowie XIX wieku, przez osiemnaście lat, Paryż był przebudowywany, a ci mieszkańcy, których było na to stać, szukali wytchnienia nad morzem. – To wówczas odkryto piękno nadmorskich wiosek takich jak na przykład Etretat czy Trouville i Deauvillie, o których kiedyś nikt nie wiedział, że takie istnieją na mapie, a raptem pod koniec XIX wieku stają się one kurortami. Bo jest oczywiste wtedy już, że mieszkanie w mieście zatłoczonym, zawilgoconym, gdzie nie dociera słońce, jest niedobre dla zdrowia. A kąpiele słoneczne i wodne, spacery przywracają to zdrowie. I ludzie zaczynają do tych kurortów wyjeżdżać – powiedział kapitan, który do tych miejsc również dotarł, ale drogą morską cumując w Port de Goury. – W tej części Normandii nie ma piaszczystych plaż, ale są kamieniste – usłyszano.
Wzdłuż całego wybrzeża klifowego w Normandii znajdują się liczne ścieżki rowerowe przygotowane dla turystów. Dowiedziano się, że to właśnie w Normandii narodził się impresjonizm zapoczątkowany przez paryskich malarzy, którzy odwiedzali te nadmorskie wioski rybackie. W Étretat znajduje się tablica pokazująca obraz Claude Moneta. – On wielokrotnie malował właśnie te iglice skalne, łuki w różnym oświetleniu, w różnym nastroju. Impresjoniści wyszli w przestrzeń, wyszli w kierunku przyrody, malowali to, co widzieli. Próbowali chwycić chwilę, zatrzymać ją na obrazie – powiedział prelegent.
Kapitan wraz z żoną Aleksandrą dotarli do Havre, który obecnie jest jednym z największych portów francuskich nad Kanałem La Manche. Pan Jacek zobrazował słuchaczom jak wyglądało to nabrzeże portowe pod koniec XIX wieku. – Claude Monet mieszkał w Havre z rodzicami w dzieciństwie i tu zaczęło się jego spotkanie z malarstwem. Tu narodził się impresjonizm – powiedział podróżnik i dodał, że najsłynniejszy jego obraz to ten przedstawiający właśnie ten port La Havre od strony wejścia do portu. Nazwany „Impresją” wschodu słońca, od którego wziął się następnie nurt malarski zwany impresjonizmem.
Mówiąc o Normandii nie można nie wspomnieć o słynnym lądowaniu na plażach Normandii wojsk alianckich w czerwcu 1944 roku. – Aby ta operacja mogła być zrealizowana trzeba było przygotować porty, przez które trzeba było przerzucić żołnierzy, zaopatrzenie, sprzęt wojskowy. Pierwszym , który przejęto był Cherbourg, a drugim był Havre. Tu się odbyła tragedia, bo Anglicy zażądali wyprowadzenia ludności z miasta. Niemcy nie zgodzili się na to i Anglicy zbombardowali miasto. Zrównali je z ziemią – usłyszano.
Jacek i Aleksandra Podgórscy zawitali też do miasteczka Honfleut, które w czasie wojny nie było potrzebne do celów militarnych więc nie zostało zniszczone. Od czasów średniowiecznych wciąż jest tak samo urokliwe, z charakterystyczną architekturą i małymi uliczkami, które zachwycają turystów. – Claude Monet, Renoir też tu malowali. I dzisiaj też dziesiątki, setki malarzy tu przyjeżdża i tak jak poprzednicy, malują te przepiękne miejsca - usłyszano.
Prelekcji poświęconej Normandii towarzyszyła wystawa malarstwa Aleksandry Hanaj-Podgórskiej, która w swojej twórczości przedstawiła te piękne miejsca, które wraz z mężem na własne oczy zobaczyła.
Państwo Podgórscy w podziękowaniu za zaproszenie na spotkanie w Klubie Podróżnika, w którym mogli opowiedzieć o swojej wyprawie, a także za życzliwe przyjęcie w książnicy wystawy pt. Andaluzja w malarstwie Aleksandry Hanaj-Podgórskiej, przekazali na ręce dyrektorki Beaty Czaczyk obraz autorstwa pani Aleksandry, który przypominać będzie uczestnikom bibliotecznych spotkań o pięknie Normandii.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze