Małgorzata Stawicka została w czwartek po południu odwołana z funkcji prezesa spółki WiK. Doradca burmistrza Żnina Paweł Sikora wczoraj był zdegustowany lekturą wpisu na profilu społecznościowym syna odwołanej prezes WiK-u.
fot. Karol Gapiński
Żnin, WiK, Małgorzata Stawicka, zwolnienia, odwołanie, Sąd Pracy
Odwołana z powodu braku zaufania
Małgorzata Stawicka została odwołana z funkcji prezesa spółki WiK. Obowiązki zarządzającego przejął Michał Nowacki, szef rady nadzorczej. Będzie je wypełniał do czasu wyboru nowego prezesa, a ten stanie się faktem po zakończeniu audytu w spółce. Małgorzata Stawicka zapowiedziała odwołanie się do Sądu Pracy, bo nie zgadza się z argumentami podanymi w uzasadnieniu uchwały rady nadzorczej o odwołaniu jej ze stanowiska szefa zarządu.
- 29 października 2015 roku rada nadzorcza odwołała z funkcji prezesa zarządu Zakładu Wodociągu i Kanalizacji WiK sp. z o.o. panią Małgorzatę Stawicką. Do czasu wyłonienia nowego prezesa obowiązki zarządzania spółką zgodnie z art. 383 Kodeksu Spółek Handlowych przejął przewodniczący Rady Nadzorczej Michał Nowacki. Pani Małgorzata Stawicka miała pół roku na zapoznanie się sytuacją w firmie i przedstawienie planu działań w spółce. Rada Nadzorcza uznała, że stawiane przed panią Stawicką cele w wielu punktach nie zostały spełnione. Jednak głównym powodem odwołania była utrata zaufania do niej jako osoby zarządzającej pieniędzmi samorządu, czyli finansami spółki - przekazała wiceburmistrz Żnina Halina Rosiak na konferencji 3 listopada. Burmistrz Robert Luchowski był nieobecny na tej konferencji, gdyż przebywał na urlopie.
Małgorzata Stawicka prezesem spółki WiK była od 31 marca br. Michał Nowacki z Bydgoszczy jest obecnie przewodniczącym rady nadzorczej spółki WiK w Żninie. Jest też radcą prawnym Urzędu Miejskiego w Żninie oraz prezesem Pałuczanki Żnin. Oprócz Michała Nowackiego radę nadzorczą WiK tworzą Jan Makusak i Zbigniew Lorenc. Wcześniej ze składu rady nadzorczej odwołany został Tomasz Angielczyk. Ten ostatni w stolicy Pałuk stał się bardziej znany, gdy na początku lata wystąpił jako jeden z ekspertów na konferencji tematycznej w żnińskim ratuszu poświęconej perspektywie wejścia gminy na rynek obligacji. Przedstawiał wówczas doświadczenia gminy Nakło, której jest skarbnikiem.
ŚMIECIOWY RAPORT
Swoje odwołanie Małgorzata Stawicka pośrednio wiąże ze sprawą raportu, który jako prezes WiK została zobowiązana do przygotowania, a dotyczyć on miał gospodarki śmieciowej w gminie. W tym miejscu przypomnijmy informację, którą podaliśmy w ostatnim wydaniu tygodnika Pałuki, a mianowicie, że burmistrz Robert Luchowski zamierza zlecić przygotowanie się spółki WiK do realizacji zadania odbioru odpadów komunalnych od mieszkańców gminy począwszy od 2017 r.
- Taki raport, choć WiK nie ma gospodarki odpadami póki co w statucie spółki, został przygotowany. Sprawdziliśmy stawki obowiązujące w okolicznych gminach i to, kto usługę odbioru odpadów w tych gminach realizuje. Okazało się, że w Urzędzie Miejskim i tak są te informacje zbierane niezależnie od nas. My nie mieliśmy nie tylko wyznaczonego miejsca na lokalizację bazy dla realizowania takiej usługi, ale też, jak podkreślam, nie ma na ten temat mowy w statucie. Ja odnoszę wrażenie, że cokolwiek byśmy nie przygotowali w odpowiedzi na polecenie zrobienia tego raportu, to byłoby źle. Dodam, że pan przewodniczący rady nadzorczej powołany w moje miejsce na zarządzającego spółką WiK jest też radcą prawnym Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych „Corimp” w Bydgoszczy. To firma zajmująca się również gospodarką odpadami komunalnymi - mówi Małgorzata Stawicka.
Na wtorkowej konferencji z zastępcą burmistrza Żnina Haliną Rosiak pytaliśmy, dlaczego akurat prezes WiK została zobowiązana do przygotowania informacji na temat gospodarki odpadami komunalnymi. Czy to oznacza, że Małgorzacie Stawickiej, jako prezesowi WiK, można było również zlecić np. zorganizowanie koncertu na Dni Żnina. Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi, ale później ustosunkował się do tej kwestii w mailu doradca burmistrza do spraw rozwoju lokalnego i rzecznik burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego Paweł Sikora. Wyjaśnił on, że polecenie przygotowania informacji na temat gospodarowania odpadami komunalnymi wynikało z planowanego rozszerzenia działalności spółki, a wytyczne Małgorzata Stawicka uzyskiwała w trakcie rad nadzorczych. - Nie ma nic niezwykłego w budowaniu planów rozwojowych w spółce. Jest to normalna procedura w każdym przedsiębiorstwie, że zanim podmiot rozpoczyna działalność w nowym obszarze, przeprowadza się możliwie szeroką analizę dotyczącą szans i zagrożeń. W takiej sytuacji bada się uwarunkowania związane z obowiązującymi przepisami prawa, weryfikuje się koszty wprowadzenia nowej usługi, przeprowadza analizę konkurencji i potencjalnych konsumentów, ryzyka związanego z nowym przedsięwzięciem itp. Po przeprowadzeniu analiz ostatnim, finalnym krokiem jest zmiana umowy spółki i wprowadzenie nowego zakresu prowadzonej działalności gospodarczej - przekazał nam Paweł Sikora. Paweł Sikora potwierdził również informację, że przewodniczący rady nadzorczej WiK, a teraz również pełniący obowiązki zarządzającego w tej spółce, radca prawny żnińskiego ratusza i w jednej osobie prezes MKS Pałuczanka Michał Nowacki, jest również radcą prawnym w dwóch spółkach komunalnych. Jedną z nich jest faktycznie PUK Corimp Bydgoszcz sp. z o.o. Ponadto Michał Nowacki jest też radcą prawnym w Przedsiębiorstwie Komunalnym w Tucholi sp. z o.o.
Z prawej odwołana z funkcji prezesa spółki WiK w Żninie Małgorzata Stawicka. Po lewej Krystyna Czapińska, która wcześniej na zlecenie prezes Małgorzaty Stawickiej robiła audyt dotyczący spraw kadrowo-administracyjnych w zakładzie.
fot. Karol Gapiński
NIE CZUŁA KONTAKTU
Małgorzata Stawicka podkreśla, że gdy pracowała w WiK, miała utrudniony kontakt z radą nadzorczą, a także z burmistrzem. Zapytaliśmy zatem rzecznika burmistrza, ile odbyło się spotkań rady nadzorczej od 1 kwietnia 2015 r., poza walnymi zgromadzeniami. Czy prawdą jest, że ze statutu wynika, iż takowe powinny odbywać się przynajmniej raz w miesiącu? Chcieliśmy też wiedzieć, czy burmistrz - nie wliczając walnych zgromadzeń - w ogóle kontaktował się osobiście z Małgorzatą Stawicką.
- Zgodnie z §6 regulaminu rady nadzorczej Zakładu Wodociągów i Kanalizacji „WIK” sp. z o.o. posiedzenia rady odbywają się nie rzadziej niż raz na kwartał. Zatem nie jest prawdą, że rada ma zbierać się co miesiąc. Od kwietnia 2015 r. rada nadzorcza na prośbę burmistrza Żnina zbierała się częściej niż wynika to z regulaminu - co miesiąc, za wyjątkiem sierpnia i września, gdzie członkowie rady uczestniczyli w zgromadzeniach wspólników spółki oraz w nieformalnym spotkaniu p. Stawickiej z burmistrzem, które odbyło się 1 września. Poza jednym Zgromadzeniem Wspólników, kiedy to jeden członek rady przebywał na planowanym wcześniej urlopie, w spotkaniach i posiedzeniach brali udział wszyscy członkowie rady. Burmistrz z panią Stawicką spotykał się wielokrotnie, a także - jak dla pozostałych kierowników jednostek organizacyjnych i spółek - pozostawał do dyspozycji codziennie za wyjątkiem wtorków, od 11:30 do 12:30 - odpowiedział Paweł Sikora.
Zaraz po odwołaniu jej z funkcji prezesa spółki Małgorzata Stawicka - jak nam opowiada - została skierowana na urlop. Od razu do zarządzania spółką powołany został przewodniczący jej rady nadzorczej. - Jednak nie poproszono mnie nawet o zdanie stanowiska, przekazanie bieżącej wiedzy na temat sytuacji w firmie. Czy przewodniczący rady nadzorczej, który teraz sprawuje nadzór, jest zorientowany w sytuacji, a jeśli tak, to kto go informował, jeśli nie było spotkań rady? - dziwi się Małgorzata Stawicka.
Paweł Sikora tłumaczy, że zarówno właściciel, jak i rada nadzorcza podczas każdego z posiedzeń rady nadzorczej i zgromadzeń wspólników żądali szczegółowych wyjaśnień, co do sytuacji bieżącej spółki, więc burmistrz oraz członkowie rady posiadają szeroką wiedzę o stanie spółki. Natomiast udzielenie urlopu wiązało się z potrzebą wykorzystania zaległego urlopu oraz brakiem potrzeby dalszego świadczenia pracy przez Małgorzatę Stawicką.
FINANSE
Odwołana prezes podkreślała w rozmowie z nami, że wynik finansowy spółki jest dzięki jej pracy dodatni w wysokości 350.000 zł. Pawła Sikorę spytaliśmy, czy taki wynik finansowy faktycznie został w WiK osiągnięty.
- Z przeprowadzonej analizy wynika, że na dodatni wynik finansowy na 30 września 2015 r. wpłynęło kilka jednorazowych czynników, na które pani Stawicka nie miała wpływu. W spółce odnotowano wzrost sprzedaży wody wynikający z suchego i upalnego lata. Poskutkowało to wzrostem sprzedaży wody w okresie I-IX 2015 do analogicznego okresu roku 2014 o kwotę 125.582,09 zł. Konsekwencją wzrostu sprzedaży wody był automatyczny wzrost przychodów z tytułu odprowadzanych ścieków w analogicznym okresie o kwotę 131.298,30 zł. Pracownik spółki zajmujący się naliczaniem wynagrodzeń i kadrami dokonał korekty naliczenia składek na rzecz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ze względu na dostarczenie z bardzo dużym opóźnieniem przez pracownika orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Skutkowało to jednorazowym przychodem dla spółki w lipcu 2015 roku na kwotę 89.003 zł. Dokonano zabiegu księgowego polegającego na opóźnieniu o miesiąc płatności składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne za lipiec 2015 roku, co skutkowało zmniejszeniem kosztów o kwotę 31.066,20 zł. Zmniejszono koszty funkcjonowania zarządu spółki. Od 1 kwietnia 2015 decyzją burmistrza Żnina w spółce funkcjonuje jednoosobowy zarząd, co także generuje wymierne oszczędności - poinformował rzecznik burmistrza Żnina.
Małgorzata Stawicka zaraz po jej odwołaniu wciąż jeszcze żyła sprawami firmy WiK i dlatego nurtowała ją kwestia, czy wystąpiono o umorzenie pożyczki z WFOŚiGW w Toruniu, biorąc pod uwagę, że możliwe jest do umorzenia 327.000 zł. Małgorzata Stawicka powiedziała nam, że planowane było podpisanie umowy w tej sprawie. - Podczas pełnienia obowiązków prezesa zarządu przez panią Małgorzatę Stawicką żaden wniosek do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu o umorzenie pożyczki nie został złożony - dementuje to Paweł Sikora.
Rzecznik prasowy burmistrza przekazał nam również informację, że w spółce w czasie prezesowania Małgorzaty Stawickiej zostało zatrudnionych 6 stażystów.
Od 1 maja do 2 września 2015 roku w spółce zatrudniony był też koordynator projektów technicznych, od 1 września w spółce na ½ etatu pracuje informatyk. - W sprawach dotyczących kadr należy dodać, że bez porozumienia z radą nadzorczą 30 września pani Stawicka wypowiedziała zakładowy układ zbiorowy pracy, a z dniem
1 października wprowadziła nowy schemat organizacyjny w spółce. Wprowadzony bez jakichkolwiek konsultacji schemat organizacyjny, który trafił do przewodniczącego rady nadzorczej dopiero po odwołaniu p. Stawickiej, zawiera w każdym wydziale spółki stanowisko do spraw PR oraz bardzo mocno rozbudowuje w sposób nieuzasadniony pion kierowniczy w spółce. Nie jest prawdą, że pani Stawicka miała od kogokolwiek polecenie zwolnień pracowników w zakładzie - przekazał nam Paweł Sikora.
WUJEK BURMISTRZA I CONTROLLING W FIRMIE
Według Małgorzaty Stawickiej, jedną z faktycznych przyczyn jej odwołania mogła być choroba wujka żony burmistrza Żnina. Wujek ten pracuje w oczyszczalni ścieków. Małgorzata Stawicka podczas wręczania jej odwołania ze stanowiska odniosła wrażenie, że Michał Nowacki zasugerował, iż to ona swoimi poleceniami przyczyniła się do choroby wujka żony pana burmistrza. - To nieprawda. Owszem, wcześniej otrzymał polecenia, ale jak sygnalizował problemy ze zdrowiem, to sama go namawiałam, by szedł do lekarza - mówi Małgorzata Stawicka.
- W tej sprawie skontaktowałem się z panem Michałem Nowackim, który kategorycznie zaprzecza takim twierdzeniom, poinformował mnie, że w rozmowie z panią Stawicką padły jedynie pytania, czy składała któremukolwiek z pracowników wypowiedzenia umowy o pracę lub wypowiedzenia warunków pracy i płacy - wyjaśnia Paweł Sikora.
Odniósł się on również do controllingu, który był wymagany od Małgorzaty Stawickiej, a z którego rada nadzorcza spółki i zgromadzenie wspólników nie było zadowolone.
- Controlling jest instrumentem zarządzania przedsiębiorstwem, służy do ułatwiania podejmowania decyzji w spółce. Wytyczne dotyczące controllingu w WiK przekazywał pani Stawickiej doradca burmistrza do spraw finansowych Marek Gałązka - zarówno osobiście, jak i mailowo. Był także w siedzibie spółki i omawiał kwestie z panią prezes i pracownikami. Także w trakcie rad nadzorczych proszono panią Stawicką o zwrócenie uwagi na poszczególne parametry niezbędne w controllingu. Przedstawione przez panią prezes propozycje dotyczące controllingu na ostatnim nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników 29 października były przygotowane w sposób niekompetentny, uniemożliwiający realizację założonych celów. Należy dodać, że nie wprowadzono polityki rachunkowości spółki, za co zgodnie z przepisami prawa odpowiada kierownik jednostki, mimo zobowiązania do tego pani Stawickiej jeszcze w kwietniu br. - poinformował Paweł Sikora.
Michał Nowacki wyjaśnił nam, że zasiada obecnie w radzie nadzorczej spółki Novago Żnin (dawniej Uskom Żnin) oraz WiK w Żninie (wcześniej Tomasz Angielczyk został odwołany z rady nadzorczej WiK, gdyż w świetle ustawy antykorupcyjnej ta sama osoba nie może działać w radach nadzorczych więcej niż jednej spółki Skarbu Państwa lub z co najmniej 50% udziałem samorządu; tak zaś było w przypadku Tomasza Angielczyka). W przypadku Michała Nowackiego taki konflikt nie zachodzi, gdyż wprawdzie WiK jest spółką komunalną, ale w Novago Żnin gmina ma jedynie 20% udziałów.
Michał Nowacki jest przewodniczącym rady nadzorczej WiK. Dlatego automatycznie na podstawie Kodeksu Spółek Handlowych został pełniącym obowiązki zarządzania spółką. Do czasu wyboru nowego prezesa.
fot. Karol Gapiński
OPINIA Z INDUSTRY I MAILE O TRAKTORZE
Pełniący funkcję zarządzającego w WiK powiedział, że wybór nowego prezesa będzie dokonany przez radę nadzorczą dopiero po przeprowadzeniu audytu, który rozpoczął się w spółce. Audytorem jest Waldemar Wajgelt z Urzędu Miejskiego w Żninie.
Michał Nowacki zapewnił, że Małgorzata Stawicka miała zielone światło, gdy została powołana na stanowisko prezesa zarządu spółki. Według szefa rady nadzorczej, nie miała być instrumentem do zwalniania w firmie. Miała wprowadzić regulamin zamówień publicznych na wzór tego, który obowiązywał od wiosny w ratuszu. Michał Nowacki podkreśla, że w spółce PGM ten regulamin udało się dostosować do charakterystyki spółki i branży, w której działa, w zaledwie 6 dni. W WiK natomiast była prezes zrealizowała to dopiero we wrześniu. Małgorzacie Stawickiej wytknięto też wystawienie faktury firmie JML Industry na kwotę 25.000 zł za przygotowanie opinii (bo zdaniem rady nadzorczej nie nosiła ona nawet znamion audytu) w sprawie wyników oczyszczalni ścieków. Według przełożonych Małgorzaty Stawickiej, nie powinna takich działań podejmować bez konsultacji, zwłaszcza że nie wiadomo, jak została wyłoniona firma, która opinię opracowała.
Innym argumentem podanym w uzasadnieniu odwołania Małgorzaty Stawickiej było przekroczenie przez prezes zarządu kompetencji określonych w umowie spółki w kwestii dokonywania czynności prawnych przekraczających kwotę 20.000 euro. Małgorzata Stawicka wyjaśniła nam, że zarzutem jest brak skonsultowania przez nią kwestii zakupu ciągnika na potrzeby WiK, który to zakup wymuszony został złym stanem technicznym dotychczas używanego ciągnika. Była prezes twierdzi, że wielokrotnie taka potrzeba sygnalizowana była przez pracowników. Chodziło o zakup nowego ciągnika i tę potrzebę zgłaszała ona przewodniczącemu rady nadzorczej w mailach. Małgorzata Stawicka twierdzi, że nie mogła się doczekać żadnej odpowiedzi w tej sprawie.
- Informacje podawane przez panią Stawicką nie są prawdziwe. Pani Stawicka nie informowała rady nadzorczej o zamiarze zakupu ciągnika przed jego nabyciem. Zgodnie z umową spółki obowiązkiem prezesa jest złożenie pisemnego wniosku do rady nadzorczej o wyrażenie zgody na dokonanie czynności prawnej przekraczającej kwotę 20.000 euro. O zakupie ciągnika, który został zrealizowany 28 września, rada nadzorcza dowiedziała się dzień później z „Facebooka” pani Stawickiej. Wtedy to jeden z członków rady nadzorczej poinformował telefonicznie panią Stawicką o przekroczeniu uprawnień - przekazał Paweł Sikora. Michał Nowacki dodaje, że samo pisanie mailów do przewodniczącego rady nadzorczej nie jest równoznaczne ze złożeniem wniosku o zakup traktora.
POZDROWIENIA DLA PRZYJACIÓŁ BABCI GOSI
Doradca burmistrza nadal jest uważnym czytelnikiem profilu syna Małgorzaty Stawickiej na Facebooku. Wczoraj znalazł na nim zdjęcie wnuczki Małgorzaty Stawickiej z podpisem: Pozdrowienia od Hani dla wszystkich „przyjaciół” Babci Gosi. Wnuczka na opublikowanym zdjęciu pokazywała wyprostowany środkowy palec. Paweł Sikora był tym wpisem zniesmaczony.
Małgorzata Stawicka powiedziała nam, że ona o zamieszczeniu tego zdjęcia nic nie wiedziała. - Takie to żarty młodych. Zaraz poproszę syna, żeby to usunął.
Była prezes zostawiła w swoim gabinecie garsonki, a także prywatne książki. Chciała je odzyskać. Michał Nowacki powiedział nam wczoraj, że we wtorek była prezes była w WiK-u i wzięła garsonki. Książek jej jednak nie wydano, bo mają zostać zinwentaryzowane. Michał Nowacki podkreślił, że nie czytał tych książek, ale tytuły wskazują, że tylko część z nich to pozycje branżowe. Oprócz tego są książki niezwiązane z branżą wodociągową, w tym też poezja.
Odwołana prezes nie zgadza się z żadnymi argumentami Michała Nowackiego, Pawła Sikory oraz z nagraną na konferencji prasowej wypowiedzią Haliny Rosiak, którą Małgorzata Stawicka obejrzała w Internecie. - Na pewno odwołam się od wypowiedzenia mi pracy do Sądu Pracy. Prawdopodobnie również zaskarżę uchwałę rady nadzorczej o moim odwołaniu z funkcji prezesa. Nie sprzeniewierzyłam żadnych pieniędzy. Swoją pracę wykonywałam sumiennie. Nawet mieszkałam w tygodniach roboczych od poniedziałku do piątku tutaj, na miejscu, w wynajętym lokum. Nawet rozważałam w najbliższym czasie zakupienie w Żninie mieszkania, aby móc być tutaj zawsze dyspozycyjną. Uważam, że zostałam odwołana niesłusznie - zakończyła Małgorzata Stawicka.
Michał Nowacki poinformował nas, że razem z Małgorzatą Stawicką z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia zwolniony został Andrzej Tokarz. Wcześniej wprowadzany w zakres obowiązków Sławomir Kondziela teraz odpowiada za pion techniczny w WiK. Przyczyną zwolnienia Andrzeja Tokarza, jak przekazał Michał Nowacki, też była utrata zaufania, ale o szczegółach nie chciał mówić. Andrzej Tokarz, podobnie jak Małgorzata Stawicka, otrzymał zgodę na nieświadczenie pracy do końca okresu wypowiedzenia. Michał Nowacki przyznał, że WiK potrzebuje zatrudnienia pracowników wykwalifikowanych, inżynierów. I takie też m.in. zadanie miała Małgorzata Stawicka, ale się z niego - zdaniem szefa rady nadzorczej - nie wywiązała. Nabór specjalistów do spółki będzie mógł przeprowadzić nowy prezes, który zostanie wybrany najprawdopodobniej za kilka miesięcy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1238 (44/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze