Reklama

Ojciec Wiktorii na wolności

W postępowaniu sądowym mającym wyjaśnić przyczyny śmierci dwuletniej Wiktorii ze Żnina nastąpił przełom. Sędzia Andrzej Rumiński z Sądu Okręgowego w Bydgoszczy uchylił areszt wobec oskarżonego ojca dziewczynki. W tej chwili sędzia dysponuje dwoma rozbieżnymi opiniami dotyczącymi śmierci dziecka. Niewykluczone, że prokuratura będzie wnioskować o trzecią opinię.

     Ojciec Wiktorii Sebastian Sz. jest oskarżony o długotrwałe znęcanie się nad dzieckiem, w wyniku czego dziewczynka zmarła. Matce dziecka Joannie M. prokuratura zarzuca, że pomimo ciążącego na niej obowiązku opieki nad córeczką naraziła ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Sprawa mająca wyjaśnić, dlaczego dwuletnia dziewczynka zmarła, toczy się przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy.
     Przypomnijmy, iż w listopadzie zeszłego roku sędzia Andrzej Rumiński przesłuchał biegłą patolog, lekarz medycyny sądowej w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy Jolantę Przygońską. Wykonywała ona sekcję zwłok tuż po śmierci Wiktorii. Podczas listopadowej rozprawy biegła szczegółowo omówiła obrażenia widoczne na ciele dziecka oraz wewnętrzne nieprawidłowości. W opinii Jolanty Przygońskiej obrażenia, jakie były widoczne na ciele dziewczynki, powstały od narzędzia tępokrawędzistego lub uderzenia o nie. Dziecko miało także obrażenia wewnętrzne, które sugerowały działanie tego typu narzędzia. Biegła z Bydgoszczy podczas sekcji zwłok w jamie brzusznej dziecka stwierdziła obecność mętnego płynu w jamie otrzewnowej pochodzącego z uszkodzonego jelita cienkiego. Skutkiem tego było zapalenie otrzewnej, a konsekwencją śmierć dziewczynki. Według Jolanty Przygońskiej w przypadku Wiktorii pęknięcie jelita było efektem działania urazu na jamę brzuszną. Biegła zaznaczyła też, że nie ma żadnych medycznych danych, które by wskazywały, że wcześniej toczył się jakikolwiek proces chorobowy w jamie brzusznej dziewczynki, który mógłby skutkować powstaniem takich zmian. Wykluczyła też skazę krwotoczną u Wiktorii tłumacząc, że nie ma ona żadnego potwierdzenia w dostępnych wynikach badań. Biegła podkreśliła, że nie słyszała i nie czytała o samoistnym pęknięciu jelita cienkiego. Pytana przez sędziego o sytuację, w jakiej mogłoby dojść do pęknięcia jelita cienkiego, wskazała uderzenie pięścią, kopnięcie lub działanie czegoś o ograniczonej powierzchni. Wykluczyła uderzenie się dziecka o kant stołu, upadek na płaską powierzchnię lub zabawkę.
     Podczas listopadowej rozprawy sędzia pytał biegłą, czy zna zespół Ehlersa-Danlosa. Biegła odpowiedziała, że nie zna. Wówczas sędzia stwierdził, że jeśli biegły lekarz nie zna wspomnianej choroby, a sąd zna, należy pozwolić się wypowiedzieć innym lekarzom. I postanowił zwrócić się do Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu o wydanie opinii z udziałem specjalisty z dziedziny genetyki, pediatrii, hematologii, proktologii i patomorfologii, czy można jednoznacznie określić, że do pęknięcia jelita cienkiego doszło w wyniku używania przemocy, czy też w inny sposób, oraz czy jelito mogło pęknąć samoistnie z powodu choroby, na przykład zespołu Ehlersa-Danlosa.
     Kolejne rozprawy wyznaczane przez sędziego, począwszy od stycznia, nie odbyły się, ponieważ nie dysponował on opinią biegłych z Poznania. Aż do minionego poniedziałku. Na ostatniej rozprawie sędzia poinformował, że opinia wpłynęła. Sędzia wydał również postanowienie w sprawie uchylenia aresztu tymczasowego wobec Sebastiana Sz., który był przedłużany niezmiennie od stycznia 2011 roku, kiedy to doszło do tragicznego zdarzenia. Wobec Sebastiana Sz. orzeczono również dozór policyjny i zakaz zbliżania się do dzieci w wieku do 15. roku życia. W sprawie nastąpił przełom. Od tej chwili oboje oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy. Sebastian Sz. nie będzie już doprowadzany na rozprawę w asyście policji w kajdankach. Sędzia uznał, że nie ma zagrożenia, by oskarżony nie wykonywał poleceń sądu.
     Opinia biegłej Renaty Glazar, pediatry, specjalisty genetyki klinicznej, trafiła do prokurator Anny Banaszak i obrońców oskarżonych. Strony mają czas na zapoznanie się z jej treścią. Z opinii biegłej z Poznania wynika, iż nie jest możliwe jednoznaczne ani stwierdzenie, ani wykluczenie, że Wiktoria dotknięta była chorobą genetyczną, jaką jest zespół Ehlersa-Danlosa. Według biegłej można przyjąć, że jeśli u dziecka występował zespół Ehlersa-Danlosa, to powstające zasinienia w trakcie życia dziewczynki mogły powstać na tle tejże choroby, co jednak nie wyklucza także innych przyczyn ich powstania. Renata Glazar nie może jednoznacznie wykluczyć, że do pęknięcia jelita mogło dojść w sposób samoistny. Według biegłej, mimo iż nie jest możliwe jednoznaczne określenie, czy zespół Ehlersa-Danlosa występował u Wiktorii, na podstawie danych zawartych w aktach sprawy podejrzenie występowania tej choroby u dziewczynki teoretycznie może być brane pod uwagę. Z opinii biegłej wynika, że za podejrzeniem zespołu Ehlersa-Danlosa u dziewczynki mogą przemawiać: wyjaśnienia oskarżonych oraz zeznania świadków, z których wynika, że rodzice dziewczynki wielokrotnie informowali zarówno lekarzy badających Wiktorię, jak i pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej o skłonności do tworzenia się u dziecka sińców, nawet po niewielkich urazach, zwrócenie uwagi na delikatne ciało Wiktorii przez lekarzy badających dziecko i zalecenie delikatnego postępowania z dzieckiem oraz przez siostrę oskarżonego, ruchliwość dziewczynki obserwowana przez osoby z rodziny Wiktorii i lekarzy badających dziecko, epizod utrudnionego chodzenia, które samoistnie ustąpiło po kilku sekundach po zastosowaniu jedynie ibufenu, informacja o krewnych Wiktorii, u których występują skłonności do siniaczenia (siostra ojca Wiktorii i jeden z jej synów). Biegła uwzględniła też informację o śmierci ojca Sebastiana Sz. po krwotocznym udarze mózgu, jako istotny fakt z wywiadu rodzinnego oskarżonego.
     - Powyższe informacje i dane medyczne, choć pozwalają na wysunięcie podejrzenia zespołu Ehlersa-Danlosa u Wiktorii Sz., nie dają jednak merytorycznie uzasadnionych podstaw do jednoznacznego postawienia rozpoznania tego zespołu u dziewczynki. Wystąpienie perforacji jelita u osoby podejrzewanej o zespół Ehlersa-Danlosa zawsze należy traktować jako kolejny objaw, wskazujący na typ IV, czyli postać naczyniową. Dlatego jeśli u Wiktorii Sz. występował zespół Ehlersa-Danlosa, to fakt perforacji jelita należałoby traktować jako możliwy kolejny objaw tej choroby, wskazujący dodatkowo na postać naczyniową zespołu Ehlersa-Danlosa. Tym samym nie można by było wykluczyć, że do perforacji jelita doszło samoistnie - czytamy w opinii. Biegła zwraca uwagę, że ZED (zespół Ehlersa-Danlosa) należy do grupy chorób rzadkich. Znajomość obrazu klinicznego choroby jest bardzo mała wśród lekarzy wszystkich specjalności. Prawidłowe rozpoznanie choroby stawiane jest późno lub może nigdy nie zostać postawione prawidłowo. Rozpoznanie ZED u małych dzieci jest utrudnione. Według biegłej jedną z niewłaściwych diagnoz stawianych u dzieci z nierozpoznanym ZED jest zespół dziecka maltretowanego, o który niesłusznie podejrzewane są dzieci z powtarzającymi się wybroczynami krwawymi, krwiakami podskórnymi, stłuczeniami, zwichnięciami i skręceniem stawów.
     Biegła nie jest w stanie jednoznacznie wykluczyć lub potwierdzić, na podstawie danych zawartych w aktach sprawy, występowania ZED w postaci naczyniowej u Wiktorii. Zdaniem Renaty Glazar nie można wykluczyć, iż zasinienia i inne obrażenia na skórze i w tkance podskórnej, stwierdzone w czasie badania sekcyjnego, powstały w wyniku mechanizmu innego niż przemoc.
     W tej chwili sędzia dysponuje dwiema różnymi opiniami. Co dalej? Mecenas Jan Balon, występujący w procesie jako oskarżyciel posiłkowy i kurator reprezentujący interes zmarłego dziecka, wyjaśnia nam, że można domniemywać, iż istotny wpływ na uchylenie najcięższego środka zapobiegawczego, czyli aresztu i zamiany na lżejszy środek zapobiegawczy, czyli dozór policyjny, miała opinia biegłej z Poznania. Adwokat zwraca uwagę, że nie było żadnych świadków, którzy by potwierdzili, że nad dzieckiem się znęcano.
     Prokurator Anna Banaszak zaznacza, że będzie musiała zostać wyjaśniona kwestia, która wynika z opinii biegłej z Poznania, czy dziewczynka miała chorobę genetyczną. Z opinii nie wynika jednoznacznie, że dziecko cierpiało na ZED.
     - Z opinii biegłej z Bydgoszczy wynika, że dziecko nie chorowało na choroby genetyczne. Po pojawieniu się opinii z Poznania ze względu na tę wątpliwość sąd uchylił areszt - mówi Anna Banaszak.
     Na następnej rozprawie, którą zaplanowano na 21 maja, zeznania mają składać biegłe z Bydgoszczy i Poznania. Jeśli każda ze stron będzie obstawać przy swoich wnioskach z opinii i nie dojdzie w tej sprawie do porozumienia, to żnińska prokuratura wystąpi o sporządzenie trzeciej opinii.
     - Wnioski z opinii biegłej z Poznania podają w wątpliwość poprzednie ustalenia biegłej z Bydgoszczy. Ta sprawa jest ciężka i może się jeszcze trochę potoczyć - nie ukrywa pani prokurator.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1054 (17/2012)

Reklama

 

 

 

Więcej informacji:

Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności

Nadal brak opinii w sprawie śmierci Wiktorii

Ojciec Wiktorii nie przyznaje się do winy

Matce Wiktorii postawiono zarzut

Wiktoria zmarła w wyniku pobicia

Wiktoria a świat dorosłych

Opinia gotowa, ale bez podpisu

Sprawa wysoce medyczna

Biegła z Poznania: dziewczynka mogła chorować

Nie choroba genetyczna, lecz pobicie

Łzy Sebastiana Sz.

Wyrok utrzymany

 

Podobne teksty:

Tragedia dziecka

(Ad)Opcja rodziny zastępczej

Babcia czeka na decyzję sądu

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/07/2025 13:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości