Reklama

Pałuczanin w niezwykłym filmie Wielka cisza

Czteroletni Aleksander Kowalczewski w latach 30. ubiegłego wieku wyruszył wraz z rodzeństwem z podżnińskiej Wenecji do Francji, do rodziców, którzy wcześniej pojechali za granicę za chlebem. W latach 60. ten sam Aleksander wstąpił do zakonu kartuzów i przyjął imię Paul. Dziś ojciec Paul jest jedną z głównych postaci filmu Wielka cisza, wyróżnionego Europejską Nagrodą Filmową dla najlepszego dokumentu 2006 roku. Być może już niedługo będziemy mogli zobaczyć ten film w kinie Pałuczanin.

    Kartuzi to katolicki zakon męski i żeński o surowej regule, założony w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. W zakonie obowiązują zasady zachowywania milczenia, postu, pracy i przebywania w samotności.

Ewa Citkowicz prowadzi korespondencję z ciotką Gabrielą, siostrą ojca Pawła fot. Arkadiusz Majszak

Obecnie na świecie są 24 kartuzje (klasztory kartuzów), w tym pięć należy do zakonu żeńskiego. Przebywa w nich łącznie 370 mnichów i 66 mniszek. Większość kartuzji znajduje się w Europie, a poza nią w Ameryce Południowej oraz jedna w USA.

Reklama

Karol Kowalczewski widział się z wujkiem 10 lat temu w Hiszpanii fot. Arkadiusz Majszak

    Wielka cisza to film opowiadający o życiu wewnątrz głównego klasztoru zakonu kartuzów w Alpach Francuskich Grande Chartreuse. Z nakręconego przez reżysera Philipa Gröninga materiału powstał pełnometrażowy film bliski spokojnemu, medytacyjnemu życiu w klasztorze. Bez muzyki, a jedynie z klasztornymi śpiewami, i  bez dialogów - 160 minut ciszy.
    URODZONY I OCHRZCZONY W WENECJI
    Jedną z głównych postaci życia zakonnego, ukazanego w tym filmie, jest pochodzący z podżnińskiej Wenecji ojciec Paul (Paweł). Urodził się 12 grudnia 1934 w Wenecji. Tutaj też został ochrzczony. Jego rodzice Walenty i Katarzyna Kowalczewscy dali mu na imię Aleksander.
    W 1938 r. Kowalczewscy wraz z 4-letnim wówczas Olkiem i jego rodzeństwem: siostrą Gabrielą i bratem Janem wyjechali do Francji “za chlebem”, czyli w poszukiwaniu pracy i lepszego bytu.
    Ojciec Paweł ma liczną rodzinę, która mieszka na Pałukach do dziś. Ojciec Joanny Staniszewskiej z domu Kowalczewskiej z Wenecji i ojciec Walentego Kowalczewskiego to bracia. Joanna Staniszewska jest więc najbliższą kuzynką ojca Pawła.

Reklama

Dom, w którym urodził się ojciec Paweł, przed wojną należał do jego rodziców. Teraz mieszka w nim syn Wandy Rajewskiej z d. Burzyńskiej, siostry matki zakonnika. fot. Arkadiusz Majszak

    Marian Staniszewski, mąż Joanny Staniszewskiej opowiada, że Walenty Kowalczewski (ojciec ojca Pawła) był pracownikiem drogowym. Do jego obowiązków należało utrzymywanie porządku na wybranym odcinku drogi poprzez koszenie przydrożnych rowów i usuwanie bieżących usterek.
    Walentemu marzyło się jednak lepsze życie. Czytał w Przewodniku katolickim o Brazylii. Publikacje wywarły na nim takie wrażenie, że zaczął myśleć o wyjeździe do Brazylii. Okazało się, że podróż będzie za droga, dlatego postanowił wyjechać z rodziną do Francji.
    Do Paryża wyjechali najpierw rodzice: Walenty i Katarzyna Kowalczewscy. Kiedy dotarli na miejsce, przyszła kolej na dzieci. Dziadkowie zaprowadzili je na dworzec PKP w Żninie, skąd dzieci dotarły do Poznania, a następnie do Paryża. Dziećmi podczas podróży opiekowali się konduktorzy. Aleksander, Gabriela i Jan byli zaopatrzeni w karteczki, które były przypięte na plecach do ubrań. Były na nich zapisane instrukcje dla konduktorów, dokąd mają dotrzeć dzieci. Skierować dzieci na pociąg do Paryża - tak brzmiał jeden z napisów. W Paryżu dzieci z pociągu odebrali rodzice.
    Ewa Citkowicz, córka Joanny i Mariana Staniszewskich, utrzymuje pisemny kontakt z siostrą ojca Pawła, Gabrielą. Każdego roku Gabriela wysyła kartkę z życzeniami świątecznymi. Ewa Citkowicz również wysyła ciotce życzenia na święta.
    - 3 tygodnie temu pojechałam na film do Bydgoszczy. Podczas filmu czułam się tak jakbym była przez 3 godziny w kościele. W kinie panowała cisza i skupienie. Tak jak na ekranie. Nikt nie jadł kukurydzy. Nikt nie otwierał paczki z chipsami. Film robi niesamowite wrażenie. Wujek to skromny człowiek. Nie miałam okazji widzieć go osobiście i niezmiernie się ucieszyłam, że mogę widzieć go w filmie - mówi Ewa Citkowicz.
    Z LOTNICTWA DO ZAKONU
    Walenty i Katarzyna Kowalczewscy początkowo pracowali w rolnictwie. Później dorobili się własnego gospodarstwa. Ponadto Walenty był urzędnikiem miejskim w Negrepelisse.
Aleksander po ukończeniu studiów wstąpił do Lotniczej Szkoły Wojskowej. Po 5 latach służby w Maroku, Indochinach, Laosie, Kambodży i Algierii, przeniósł się do lotnictwa cywilnego. Pracował również jako wolontariusz. Opiekował się sparaliżowanymi dziećmi.
    W latach sześćdziesiątych wyjechał do Nowej Kaledonii (kolonia francuska na Oceanie Spokojnym), gdzie prowadził szkołę techniczną dla młodzieży z dalekich wysp Pacyfiku.
Po powrocie w 1969 r. wstąpił do zakonu ojców kartuzów Grande Chartreuse, gdzie przebywa do dziś. Pełni tam funkcję sekretarza generalnego Wielkiej Kartuzji. Był w kartuzkich klasztorach we Włoszech i Hiszpanii. Posługuje się kilkoma językami.

Reklama

Rozkład zwykłego dnia kartuza
23:30 w celi: jutrznia z nabożeństwem do Najświętszej Marii Panny
0:15 w kościele: jutrznia i laudesy godzin kanonicznych
między 2:0 a 3:15 w celi: laudesy do Najświętszej Marii Panny, spoczynek
6:30 pobudka
7:00 w celi: pryma (kanoniczna i do Najświętszej Marii Panny)
8:00 w kościele: msza konwentualna
9:00 w kaplicach: msze indywidualne
10:00 w celi: tercja (kanoniczna i do Najświętszej Marii Panny)
12:00 w celi: seksta kanoniczna i do NMP. Posiłek
14:00 w celi: nona kanoniczna i do NMP
16:00 w celi: nieszpory do NMP
16:15 w kościele: nieszpory kanoniczne
17:00 w celi: kolacja
18:45 w celi: kompleta
19:15 spoczynek
Godziny kanoniczne przeplatane są chwilami modlitwy, lektury, prac ręcznych, które zmieniają się według zainteresowania i zdolności każdego zakonnika
W niedzielę i święta zakonnicy wspólnie jedzą posiłek w refektarzu oraz mają wspólną rekreację (pomiędzy nocą a nieszporami). Raz w tygodniu wychodzą na spacer. Reguła narzuca kartuzom ścisły post bezmięsny.    (am)

    U WUJA W KARTUZJI
    Korespondencję z ojcem Pawłem prowadzi Karol Kowalczewski oraz jego ojciec Czesław (kuzyn ojca Pawła). 10 lat temu Karol Kowalczewski na zaproszenie wujka wyjechał wraz z ojcem i mieszkającą we Francji siostrą zakonnika do kartuzji Santa Maria de Montalegre w Hiszpanii. Wujek wówczas przebywał w tejże kartuzji. Zawieźli wtedy zakonnikowi ziemię z Wenecji, o którą prosił.
    - Reguły ograniczają odwiedziny. Kartuza można widzieć albo 2 razy w roku lub jednorazowo przez 2 dni. Dzień po dniu. Żeby wejść na teren kartuzji trzeba być spokrewnionym z jednym z zakonników albo dostać zaproszenie od generała. Mieszkaliśmy na terenie kartuzji. Mogliśmy tam być 2 dni. Mężczyźni mogą uczestniczyć w życiu zakonu. Można z nimi przebywać, uczestniczyć w jutrzniach. Kobiety nie mają takich przywilejów. Mają ograniczenia. Wujek mówi po polsku w mowie i w piśmie. Korespondencję na bieżąco utrzymujemy. Kilka razy w roku wysyłamy sobie listy i życzenia świąteczne - wyjaśnia Karol Kowalczewski.
    Kartuz może opuścić kartuzję jedynie w przypadku choroby, kiedy niezbędna jest hospitalizacja. Ponadto nie ma żadnej możliwości opuszczenia zakonu. Dlatego przyjazd ojca Pawła do rodzinnych stron jest niemożliwy. Na początku lat 90. w Wenecji była jego siostra Gabriela. Kiedy patrzyła na tory odchodzące ze stacji w Żninie przypomniał jej się wyjazd do Francji. W oku zakręciła się łza.
    Karol Kowalczewski przyznaje, że dopiero podczas projekcji filmu Wielka cisza dowiedział się, że wujek jest jednym z jego bohaterów.
    - Poszedłem na film nie wiedząc, że zobaczę w nim wujka. Rozpoznałem go jednak na filmie - dodaje Karol Kowalczewski.
    ROZMOWY Z DYSTRYBUTOREM
    Proboszcz parafii św. Floriana w Żninie ksiądz dr Tadeusz Nowak rozważał możliwość sprowadzenia filmu Wielka cisza do Żnina. Miał jednak obawy, czy film spotka się z zainteresowaniem odbiorców. - To bardzo ambitny film. Młodzież na tym filmie nie wytrzymuje. Film jest bardzo trudny w odbiorze. Wymaga cierpliwości i wrażliwości ducha - argumentował proboszcz.
    Kiedy dowiedział się, że jedną z postaci w filmie jest Pałuczanin urodzony w podżnińskiej Wenecji stwierdził, że to ciekawostka.
    - Jeśli jest tam postać bliska nam, to warto to rozpropagować. Tym bardziej warto ten film sprowadzić. Dobrze by było, żeby ten film obejrzeli mieszkańcy Wenecji i Żnina - dodał proboszcz.
   Proboszcz parafii w Wenecji ksiądz Henryk Kucharski o tym, że w filmie Wielka cisza pojawia się postać rodowitego wenecjanina dowiedział się od Ewy Citkowicz. - Nie mam z nim kontaktu, ale wiem o nim dzięki pani Ewie, która prowadzi bogactwo wydarzeń w naszej parafii. On był w naszej parafii ochrzczony - mówi proboszcz weneckiej parafii.
   Kierownik żnińskiego kina Wiesław Mellem powiedział nam, że trwają rozmowy z dystrybutorem na temat sprowadzenia filmu do Żnina.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 791 (15/2007)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości