Reklama

Pałukowisko w Studzienkach tętniło tradycją. Czwarta edycja za nami (zdjęcia)

Rzecz działa się pośród pachnących ziołami łąk, w otoczeniu lasów i malowniczych brzozowych zagajników, gdzie swoje miejsce na ziemi odnaleźli Patrycja Cywińska-Gacka i Michał Gacka. To oni stworzyli klimatyczną Gacówkę Pałucką i Pałukowisko - niezwykły festiwal tradycji, który z roku na rok przyciąga do podkcyńskich Studzienek rzeszę miłośników kultury, obyczajowości, dobrej zabawy, muzyki, rękodzieła, wyłącznie pozytywnych emocji oraz iście sielskiej polskiej wsi. Innymi słowy wszystkich tych, którzy kochają celebrować życie.

- Czuję tu zapach wspomnień swojego dzieciństwa, kiedy spędzałam okres letni u dziadków, z dala od miejskiego zgiełku, pośpiechu, w otoczeniu natury. Jest pięknie. Powiedziałabym magicznie - usłyszeliśmy od pochodzącej z Bydgoszczy pani Ewy, która wraz z mężem odwiedziła Pałukowisko już po raz drugi. Zaznaczmy, że w tym roku, 12 sierpnia wydarzenie doczekało się 4 edycji i jak zawsze cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem gości, przybywających do maleńkiej miejscowości w gminie Kcynia z różnych zakątków województwa kujawsko-pomorskiego i nie tylko. 

Słowa wypowiedziane przez naszą rozmówczynię idealnie odzwierciedlają aurę roztaczającą się nad festiwalem. Była sielska, kulturalna, magnetyzowała prostotą, bliskością natury i wszystkim tym, co w sposób nieunikniony zatraca biegnący z postępem świat. Czas się tam zatrzymał, pozwolił odetchnąć i naładować akumulatory.

Reklama

Gospodarze Pałukowiska -  muzykalni Patrycja Cywińska-Gacka i Michał Gacka, we współpracy z wieloma zaangażowanymi osobami, organizacjami, instytucjami, darczyńcami, samorządem gminnym oraz powiatowym, zaproponowali odwiedzającym ich progi szereg pomysłowych i inspirujących doznań. Jak sami podkreślają, jest to wydarzenie, któremu bez reszty oddają całe serce, duszę, pot i łzy, przygotowują się do niego przez cały rok, po to, aby wspólnie doświadczać, smakować, wąchać, dotykać, śmiać się, przytulać i bawić. 

Reklama

Wioska indiańska zrobiła furorę zwłaszcza wśród najmłodszych fot. Justyna Kulpińska

Tym razem na chętnych czekały warsztaty tworzenia gigantycznych owadów z papieru i tektury oraz elementów z recyclingu, warsztaty tworzenia domków dla owadów z naturalnych materiałów znalezionych w lesie i na łące, warsztaty zielarskie, w trakcie których można było tworzyć lecznicze mieszanki ziołowe, warsztaty malowania toreb ekologicznych czy warsztaty śpiewu dla początkujących i zaawansowanych. Przygotowano również ścieżkę edukacyjną w formie gry terenowej dla miłośników pałuckiej flory i fauny, pełną niecodziennych atrakcji wioskę indiańską dla dzieci, gdzie zwłaszcza najmłodsi w towarzystwie rodziców próbowali swoich sił w bitwie na worki pełne słomy, chodzeniu na szczudłach, łowieniu drewnianych ryb, grach zręcznościowych czy strzelaniu z procy. - Plac zabaw podoba mi się najbardziej. Oprócz tego alpaki, które można pogłaskać - zdradził nam 7-letni Adaś z Nakła nad Notecią. 

Reklama

Wisienką na torcie był wieczorny energetyczny koncert zespołu Ferajna bydgoska połączony z warsztatami tańca. - Impreza rozwija się nam również pod względem wystawowym, co nas bardzo cieszy. Coraz więcej gości nas odwiedza ze swoimi produktami, a to dobrze rokuje na kolejne edycje i kolejne lata - podkreślił Michał Gacka. Na terenie Gacówki Pałuckiej można było skosztować regionalnego gruczniaka, miodów pitnych, dań wytrawnych i słodkości autorstwa pań z KGW Pokolenia w Studzienkach. Na stoiskach pojawiły się także efektowne obrazy, wyroby z włóczki, porcelany czy drewna. Niemałym zainteresowaniem cieszył się również spontanicznie powstały wiejski lumpeks.

Justyna Kulpińska

Reklama

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości