Reklama

Pałucka Pętla Kajakowa - druga część od Jeziora Chomiąskiego po śluzę Dębinek (fotogaleria)

Jak wygląda szlak kajakowy z Jeziora Chomiąskiego strugą Foluską przez Jezioro Ostrówieckie i Wolickie do Noteci i dalej przez Łabiszyn i pięć śluz na północ? Dlaczego warto nim popłynąć? Jakie niespodzianki czekają po drodze? O pięknie Pałuk na tej trasie opowiada Wojciech Urbanowski - nauczyciel, organizator turystyki, wielokrotny mistrz świata masters w wioślarstwie. Wywiadowi towarzyszy galeria zdjęć autorstwa Iwony Dudek, Macieja Grzmiela i Dominika Księskiego.

Dominik Księski: - Wysoki dział wodny między zlewiskami Gąsawki i górnej Noteci mieści się między jeziorami Gąsawskim i Oćwieckim. Zanim pobudowano jakiekolwiek mosty, było to naturalne przejście na ziemię żnińską od południa, zabezpieczane w średniowieczu przez drewnianą warownię stojącą na wysokiej, wschodniej skarpie Jeziora Chomiąskiego. Kajakarz widzi tu jednak inny kierunek drogi. Z Oćwieckiego na Chomiąskie. Jak jest dział wodny – musi być przenoska przez przewyższenie minimum 10 metrów. Co musimy o niej wiedzieć?
 

Wojciech Urbanowski: - Przybić do wschodniego brzegu Oćwieckiego i przenosić kajaki? Tak się płynie rzadko. Najlepiej z Oćwieckiego przewieźć je na Chomiąskie i zwodować koło starej szkoły w Chomiąży Szlacheckiej.

Reklama

- Gdzie dobijamy na Oćwieckim?

- Dobić należy do małej plaży przy ośrodku Relaks, wypada się zgłosić i zapytać, czy wolno. Zawsze w takich przypadkach należy zapytać, bo wtedy unika się ewentualnych problemów. Infrastruktura na brzegu jeziora – pomost, schody - zazwyczaj do kogoś należy. Choć do brzegu każdy ma prawo przybić i ma prawo wszędzie i wzdłuż brzegu się poruszać, to korzystania z infrastruktury już to prawo nie obejmuje. Zazwyczaj nikt problemów nie robi, ale zapytać zawsze trzeba.

- Ja w dawnych czasach niosłem tak: po wyjściu na drogę poszedłem w lewo i potem na zachodni brzeg, gdzie domki, prywatne pomosty, tam znalazłem jakieś miejsce do wodowania, ale dziś?

Reklama

- Trzeba poszukać, porozmawiać. To kilkaset metrów przenoski. Dziś zazwyczaj jednak ten odcinek pokonuje się ze wsparciem. 

- Co to jest kilkaset metrów przenoski? Opowiadano mi w Rosji, że jest szlak kajakowy na Uralu, gdzie najpierw płynie się w górę jednej rzeki, potem przez dwa dni przenosi się złożone brezentowe kajaki przez wysoką przełęcz, jeden niesie kajak, drugi plecak z rzeczami dwóch osób, a potem spływa się na drugą stronę pasma następną rzeką.

- No ale Pałuki to nie jest surviving, tylko kajakarstwo rekreacyjne, rodzinne. Pałucka Pętla Kajakowa najbardziej nadaje się do poznawania w formie kilku jednodniowych wycieczek, z  jednym miejscem zamieszkania.

Reklama

- Wracamy więc na Pałuki. Czym charakteryzuje się Jezioro Chomiąskie – źródliskowe jezioro Strugi Noteckiej – dopływu Noteci?

- Warto je odwiedzić ze względu na bardzo przejrzystą wodę. To jezioro – podobnie jak Oćwieckie – całe jest otoczone lasami, co powoduje, że trzcina tam aż tak aktywnie nie rośnie i woda jest niezwykle czysta.   

- Gdzie płyniemy dalej?

- Nie płyniemy. Struga, która łączy jezioro Chomiąskie z Foluskim nie jest spławna. Ciężko nawet na nią trafić. Trzeba zacząć i skończyć na Jeziorze Chomiąskim, opływając je dookoła, skupiając się na ciszy i kontakcie z przyrodą, nacieszyć się widokami i przewieźć kajak.

Reklama

- Gdzie?

- Na jezioro Foluskie. Strugę Foluską i rozlewisko utworzone po południowej stronie drogi Wenecja – Laski Wielkie omijamy.

- Gdzie wodujemy?

- Trzeba skontaktować się z harcerzami i uzyskać zgodę na zwodowanie kajaków na brzegu ośrodka harcerskiego w Foluszu. Jak tam dotkniemy wody, to już możemy płynąć do Berlina albo na Bałtyk. Otwiera się nam wiele możliwości.

- Na razie jesteśmy jeszcze na Jeziorze Foluskim.

- Jest to jezioro stosunkowo niewielkie. Wysoki brzeg po wschodniej stronie. Płynie się przyjemnie. Otoczone lasem, tylko od strony szosy jest nieco prześwitów.

Reklama

- Czy wodną ścieżkę na Jezioro Ostrówieckie (zwane czasem Ostrowickim) łatwo znaleźć?

- Łatwiej, niż kiedyś, bo niedawno Struga Foluska była czyszczona. Jeśli trzcina zarośnie ten wjazd, trzeba obserwować wodę, jak się układa. Można tam nurt zobaczyć, zobaczyć płynącą wodę i wtedy tamtędy trzeba delikatnie przecisnąć się przez trzcinę.

- Jezioro Ostrówieckie to jedno z większych na Pałuckiej Pętli Kajakowej.

- Ma długość około pięciu kilometrów i malownicze ukształtowanie. Jest wiele pięknych zatok, miejscami wysoki brzeg – na przykład w Wiktorowie, gdzie akurat rozwinęło się pole grążeli, które pięknie kwitną. Same Ostrówce też są ciekawe. W budynku, wykorzystywanym obecnie jako ośrodek wypoczynkowy, była kiedyś stacja kolejki wąskotorowej. Tata mi opowiadał, że kiedyś wszyscy amatorzy kąpieli wsiadali w Żninie w kolejkę i jechali na plażę do Ostrówiec.

Reklama

- Tak, profesor Piwkowski często opowiadał o ostatniej niedzieli przed wojną, spędzonej w ten sposób. Do kiedy ta kolejka jeździła?

- Do lat 50-tych, może do 60-tych, dokładnie nie wiem. Ja w każdym razie pamiętam jeszcze prowadzące do Ostrówiec ze Żnina tory.

- Dla późniejszych pokoleń rolę Ostrówiec przejęły Pniewy, gdzie jeździło się rowerem.

- Teraz chyba częściej samochodem…

- Jak znaleźć z wody źródełko Św. Huberta położone po wschodniej stronie Jeziora Ostrówieckiego?

- Nie jest łatwo, nie jest łatwo. Od strony lądu łatwo znaleźć, ale od strony wody, chyba trzeba płynąć na GPS w telefonie… Jest tam skrzynka geocashingowa, szukajcie!

Reklama

- Jezioro Ostrówieckie to ostatnie jezioro na Pałuckiej Pętli Kajakowej otoczone lasami?

- Tak. Jezioro Kierzkowskie otaczają pola. W zależności od pory roku – albo widzimy złoto, albo zieleń, albo brąz. Jedno z wielu pięknych jezior.

- Następne jezioro. Wolickie jest jednym z większych.

- Duża płaska patelnia z zachodnim wiatrem. Idealne warunki dla żaglówek. Na kajaku trzeba uważać, jak zawieje.

- Na Jeziorze Wolickim żegnamy strugę Foluską.

- Tak, Struga Foluska wpływa i się kończy, a przez tę patelnię  przepływa Noteć. Wpływa od wschodu, wypływa od północy. Na wschód można płynąć w stronę Barcina i na jezioro Pakoskie, a na północ – w stronę Łabiszyna.

Reklama

- Ile kilometrów musimy machnąć z Wolickiego do Łabiszyna?

- Będzie ze trzynaście. To odcinek prosty, rzeka szeroka. Płyniemy z prądem, ale jest on niewyczuwalny. Równie dobrze można płynąć tu Notecią w drugą stronę i nie zmęczymy się o wiele więcej. Rzeka jest spokojna, niewiele się dzieje. Pełen relaks.

- Gdzie można na tym odcinku wyjść na brzeg?
- W okolicy Lubostronia. Jeśli ktoś ma ochotę zostać przy kajakach, warto zwiedzić Lubostroń, nawet coś tam przecież można zjeść w restauracji. Będzie to fajne urozmaicenie spływu. W innych miejscach przybicie jest trudne. Tam, gdzie wędkarze mają swoje miejsca, czasem zmieści się jednen, dwa kajaki. Noteć płynie na tym odcinku między łąkami, a przy brzegu rzeki rosną co zazwyczaj drzewa, czasem kępy drzew. Widać działalność bobrów, zgryzione, zwalone drzewa, ale nie stawiają one zapór. Płynie się swobodnie.

Reklama

- Gdy dopłyniemy do Łabiszyna, widzimy rozwidlenie. Jak mamy płynąć?

- Jeśli kończymy dzień w Łabiszynie – to w prawo, na wyspę. Tam można przybić i stamtąd zabrać kajaki. O krok jest rynek, pizza, lody.

- Można też zajrzeć do pobliskiego kościoła, stojącego na wschodniej skarpie Noteci, gdzie na suficie pośród grupy świętych, najważniejszy z nich trzyma wiosło.

-  I zobaczyć elektrownię, pracującą na rzece. Kiedyś zasilała młyn, teraz młyn przeszedł w ręce dewelopera, który urządza tam hotel, ale elektrownia pracuje dalej.

Reklama

- Łabiszyn jest naturalnym zakończeniem etapu?

- Tak. Startując z Ostrówiec przepłyniemy do Łabiszyna w 6-7 godzin, około 21 kilometrów. Choć miałem też grupę, która po pięciu godzinach dzwoniła już z Wyspy.

- Ja zawsze wolę płynąć wolno, więcej się zobaczy. A jaki etap na następny dzień by pan proponował?

- Wypłynąć z Wyspy na południe, czyli cofnąć się nieco w górę Noteci, skręcić na tym rozwidleniu, o którym pan wspomniał w kierunku widocznej śluzy i wiosłować w stronę Kanału Noteckiego.

- Czy to mocno uczęszczany szlak?

- Wyłącznie przez koneserów, a niesłusznie. Uczęszczany jest rzadko, za rzadko. Pojawiają się czasem grupy z głębi Polski, czasem z Niemiec, Pałuczanie tam nie płyną.

- Pewnie przyjeżdżają ci, co już wszędzie byli i szukają takich właśnie rzadkich szlaków.

- Szlak jest rzeczywiście rzadki, bo płyniemy przez pięć śluz: Łabiszyn, Antoniewo, Frydrychowo, Dębinek Pn., Dębnek Pd.

- Jak na Kanale Augustowskim!

- I atrakcyjność tej trasy wcale nie jest mniejsza, niż atrakcyjność Kanału Augustowskiego, a nawet jest większa, bo nie ma tłumów ludzi.

- Jak przeczytają wywiad z panem, to będą tłumy ludzi…

- Zobaczą wtedy zabytki techniki z roku 1882, czyli sprzed stu pięćdziesięciu lat. Cała praca przy nich odbywa się ręcznie, śluzowi są na miejscu, można płynąć. Śluzy niedawno przeszły remont, są sprawne. To nieodkryta przygoda. Śluzowanie każdemu kajakarzowi dostarcza wielu atrakcji, a nie ma w Polsce zbyt wielu takich szlaków! Pięć śluz jednego dnia. Nieodkryta atrakcja, niewypromowany, dziewiczy teren. Mamy go na wyciągnięcie ręki, a jest niedoceniony. Miałem kiedyś grupę z Mazur,  płynęli ze Żnina do Wenecji. Byli zaskoczeni tym, że tu jest tak spokojnie. Że taka cicha okolica. Że nikt nie pływa kajakami. Byli sami jedni na wodzie. Nikogo przez cały dzień nie spotkali. To było dla nich zaskakujące.

- Gdzie Noteć zmienia się nam w Kanał Górno-Notecki?

- Przed śluzą Antoninek Noteć odpływa w prawo i wraca w Dębinku, gdzie przecina kanał i płynie dalej po jego lewej stronie. 

- Jeśli wypłyniemy z Łabiszyna, to gdzie zamknąć dzień?

- Proponuję na śluzie Dębinek Pn. To będzie prawie 20 kilometrów, śluzowanie trochę czasu zajmuje, myślę, że to odpowiednia trasa na jeden dzień.

- Za śluzy coś płacimy?

- Jak wynika z rozporządzenia ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka - za kajak 4,70 zł, a po godzinach 9,50 zł.

- A w jakich godzinach śluzy są czynne?

- W sezonie od 10 do 18, w weekendy od 10 do 16 a poza sezonem – między 7 i 16. Tak jest w tym sezonie, ale w następnych sezonach planując spływ warto sprawdzić, czy nie zostały zmienione.

- Podsumujmy tę dwudniową trasę.

- Sobota – z Ostrówiec do Łabiszyna, niedziela – z Łabiszyna do śluzy Dębinek. Kilka rodzajów krajobrazu. Najpierw dwa jeziora otoczone lasem, dwa następne – polami. Każde inne. Potem długa prosta Noteci. I drugiego dnia – pięć śluz najpierw na Noteci, a potem na Kanale Górno-Noteckim, którego od rzeki nic nie różni.

- Dodajmy do tego inny weekend, szlak, jaki omawialiśmy w poprzednim wywiadzie.

- Trasa ze Żnina do Biskupina i z powrotem lub ze Żnina do Jeziora Gąsawskiego z jedną przewózką.

- To jeden dzień.

- I drugi: jeziora Oćwieckie i Chomiąskie z trudną przenoską lub przewozem kajaków między nimi.

- I odcinek Żnin – Wąsosz czy nawet Żnin – Gąbin przez Duże Jezioro Żnińskie, Dobrylewskie, Sobiejuskie, Żędowskie, Wąsoskie (dalej Skrzynka i Gąbińskie), o którym mówiliśmy w pierwszym wywiadzie?

- To trasa bardziej dla maniaków niż dla turystów, którzy przyjechali, by wypocząć. Jeden dzień, ale trasa niewygodna. Dla śmiałych i wytrwałych.

- A więc do zobaczenia na szlaku!

- Do zobaczenia!

z Wojciechem Urbanowskim, nauczycielem, wielokrotnym mistrzem świata masters w wioślarstwie, organizatorem turystyki na Pałukach rozmawiał w sierpniu 2023 roku Dominik Księski  













Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/07/2025 08:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości