To był falstart sezonu turystycznego na Strudze Foluskiej. W piątek wieczorem łódź utknęła na mieliźnie w Wójcinie. Jednostkę wyciągnęli i odholowali do portu pracując przez kilka godzin w pocie czoła ratownicy WOPR. Zdarzenie spowodowało powrót kwestii, które wodniacy podnosili już w zeszłym roku. Budowa mostu na drodze powiatowej przez Strugę Foluską spowodowała utratę drożności tego przesmyku. Wodniacy i branża turystyczna oczekują działań ze strony starosty żnińskiego. Gospodarstwo Wody Polskie nie zamierza bowiem utrzymywać Strugi Foluskiej w parametrach żeglugowych, gdyż nie znajduje się ona na oficjalnym Szlaku Wodnym.
Jak poinformowało Pałuckie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, 1 maja o 20:35, stanowisko Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Kruszwicy zadysponowało żnińską jednostkę do zdarzenia w Wójcinie.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie o łodzi, która utknęła na mieliźnie na Strudze Foluskiej (kanał łączący Jezioro Kierzkowskie z Jeziorem Ostrówieckim). Sytuację dodatkowo utrudniał fakt, że jednostka została unieruchomiona przez sieci rybackie, w które wkręciła się pod mostem - poinformowało WOPR.
Działania polegały na uwolnieniu jednostki z sieci rybackich, ściągnięciu łodzi z mielizny w wąskim korycie kanału, odholowaniu jednostki wraz z załogą do portu Zatoka Zabłockich. Działania zostały zakończone około północy.
Ustaliliśmy, że jednostka, która utknęła w kanale łączącym Jezioro Kierzkowskie i Jezioro Ostrówieckie należy do Macieja Nestoruka, doświadczonego wodniaka z Poznania. Płynął on z Jeziora Gopło na Jezioro Ostrówieckie. Kiedyś był to oficjalny szlak wodny. W ostatnich latach zniknął on z mapy szlaków, ale nadal jest użytkowany przez wielu posiadaczy łodzi. Pływał on na tych wodach już 40 lat temu. Odbywały się tam regaty (m.in. z udziałerm Młodzieżowego Domu Kultury i Yacht Clubu z Inowrocławia), turystyka i rekreacja wodna na tym akwenie kwitły
Piękno Jeziora Ostrówieckiego nadal kusi wodniaków a do tego dochodzi sentyment, jaki mają do tego akwenu wodniacy nie tylko z Pałuk, ale tak naprawdę z całego kraju. Poza tym infrastruktura na samym jeziorze sprzyja wodniakom. W Zatoce Zabłockich znajduje się przyjazna, dobrze zaopatrzona przystań. Wodniacy przez lata z niepokojem obserwują jednak stopniowe ograniczanie możliwości wpływania na ten akwen. Od dłuższego czasu nie ma już możliwości przepłynięcia strugą w kierunku Folusza. Kanał jest płytki i zarośnięty.
Jednak zaledwie jeszcze 3 lata temu nie było większych problemów z przedostaniem się chociaż z Jeziora Kierzkowskiego na Ostrówieckie. Po wybudowaniu nowego mostu w ciągu drogi powiatowej w Wójcinie, problemy pojawiły się i tutaj. Kanał jest zamulony, osunął się tam grunt spod nasypów mostu. A przecież - jak podkreślają wodniacy - nie zapuszczają się tam wcale jednostki o jakimś naprawdę sporym zanurzeniu.
Jednostka,. która utknęła w piątek ma to zanurzenie na poziomie 80 cm. Tymczasem okazuje się, że nawet tyle, to za dużo, by przepływać przez kanał bez ryzyka. Maciej Nestoruk rozumie, że jezioro jest zamknięte dla skuterów i szybkich łodzi. Pochwala to, bo Jezioro Ostrówieckie to spokojny, otoczony lasem akwen. Ale jego łódź Sally Brown to przecież cicha, poruszająca się z prędkością maksymalnie 8 km/h łódź. Strefy ciszy nie zakłóca.
Wodniak z Poznania, podobnie, jak w zasadzie wszyscy jego koledzy korzystający z Jeziora Ostrówieckiego uważa, że to, co powiat żniński spowodował przez odbiór takiego wykonania mostu w Wójcinie, to cios w turystykę Pałuk i w przedsiębiorców, którzy na jeziorze zapewnili obsługę ruchu turystycznego. Teraz zaś nie można do przygotowanej infrastruktury dotrzeć. A przecież przez przesmyk wójcińsko-wolicki można teoretycznie dostać się na Jezioro Kierzkowskie, a następnie Jezioro Wolickie i Noteć. W ten sposób jesteśmy już na międzynarodowej drodze wodnej. Te akweny znajdują się również na Szlaku 12 Jezior Wielkiej Pętli Wielkopolski. Jest to droga wodna liczącą ok.110 km od Konina i J. Pątnowskiego, przez J. Mikorzyńskie, Ślesińskie, J. Czarne, Kanał Warta Gopło, J. Szarlejskie, Noteć, Mielno i już na terenie powiatu żnińskiego przez jeziora: Sadłogoskie, Wolickie, Kierzkowskie, Ostrówieckie. Historycznie port w Ostrówcach, gdzie dojeżdżał transport towarowy kolejką wąskotorową umożliwiał dalej transport wodny barkami aż do morza.
O problemie pisaliśmy już w lipcu zeszłego roku. Rzeczywiście płycizny na kanale w Wójcinie są zagrożeniem dla niejednej, przepływającej tam jednostki. Dodatkowo wodniacy wskazują, że nie zostały usunięte pozostałości starych pali i betonu, więc jest nie tylko płytko, ale i wąsko. Zresztą Maciej Nestoruk wskazuje także na fakt kiepskiej drożności na przesmyku kilka kilometrów wcześniej, a mianowicie pod wiaduktem kolejowym między Jeziorem Wolickim a Jeziorem Kierzkowskim. Drożność tę ograniczyły obsypujące się do wody trylinki, którymi wcześniej wzmocniono doraźnie przyczółki.
Jest jeszcze jeden problem, a mianowicie działalność kłusowników. To pokazało ostatnie, piątkowe zdarzenie w Wójcinie. Przez całą szerokość kanału była rozciągnięta sieć. Ona się wkręciła w śrubę i woprowcy później z mozołem pomagali to z niej ściągnąć z niej. Oczyszczanie śruby już w porcie w Zatoce Zabłockich trwało praktycznie cały weekend. Zamiast więc udanej majówki na jeziorach pałuckich, okazał się to weekend spędzony przy usuwaniu szkód.
Wodniacy uważają, że starosta żniński nie dba o nich, ani też o przedsiębiorców, którzy działają w branży obsługi ruchu turystycznego. Jest to ich zdaniem bardzo niepokojące, bo przecież jeziora stanowią jedną z wizytówek i największych atrakcji turystycznych na Pałukach. Takie podejście samorządu do tego problemu jest w ich opinii podcinaniem gałęzi, na której się siedzi, a wyborcy to ocenią przy urnach podczas wyborów samorządowych.
Starostę Zbigniewa Jaszczuka zapytaliśmy o kwestię pogłębienia kanału. Odrzekł, że nie zna sprawy. Dowiaduje się o niej dopiero od nas i musi się rozeznać w temacie. Jedno jednak jest dla starosty pewne: to nie Powiat Żniński jest zarządcą tego kanału tylko Gospodarstwo Wody Polskie.

Zapytaliśmy o to Michała Jankowskiego z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy (Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie). Wyjaśnił on, że Struga Foluska nie jest oficjalnym szlakiem wodnym i Wody Polskie nie mają obowiązku utrzymywać jej w parametrach umożliwiających przepływ łodziom płaskodennym. Choć Wody Polskie mimo to zgłaszały uwagi do Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie po wybudowaniu na zlecenie powiatu mostu w Wójcinie. Nie wszystko tam było zrobione prawidłowo, a konkretnie obsypał się piach do kanału a poza tym zostały w wodzie pozostałości betonowe. Prace zostały wykonane, nasyp zabezpieczono przed osuwaniem. Miesiąc temu, gdy nadzór wodny wizytował ten odcinek, nie było widać pozostałości elementów budowlanych i piasku z nasypu w kanale. Poziom wody jednak był zapewne wyższy, niż obecnie, więc niewykluczone, że teraz ten problem się uwidocznił. RZGW wystąpi do Zarządu Dróg Powiatowych o wykonanie dalszych poprawek. Te prace finansuje samorząd. Ogólnie rzecz ujmując, jeśli coś jest poza oficjalnym szlakiem wodnym, to udrażnianie takich odcinków zależy tylko i wyłącznie od woli samorządu powiatu, czy też gminy. Choć Michał Jankowski podkreśla, że Wody Polskie niczego tym samorządom nie nakazują. Obecnie na Strugę Foluską wszelkie jednostki wpływają na własną odpowiedzialność, bo takowej za drożność przesmyku Wody Polskie nie biorą.
AKTUALIZACJA

Starosta podkreśla, że ta tablica jasno pokazuje, kto zarządza przesmykiem w Wójcinie. Tylko most drogowy należy do powiatu, a z nim wszystko jest zdaniem Zbigniewa Jaszczuka w jak najlepszym porządku. fot. nadesłane
Ze starostą Zbigniewem Jaszczukiem rozmawialiśmy na ten temat po raz pierwszy przed południem 4 kwietnia. Zaraz po tej rozmowie włodarz powiatu udał się do Wójcina. Przekazał nam, że nie dostrzegł żadnego oberwania się gruntu, struga jest drożna. Starosta lustrował sytuację pod mostem i w jego najbliższym sąsiedztwie. Może po prostu jednostka pływająca wpadła na mieliznę z powodu zbyt dużego zanurzenia? - sugerował. Poza tym niewykluczone, że faktyczną przyczyną problemów, które miała łódź w piątek były sieci rybackie, w które się zaplątała, a za które starosta nie odpowiada.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze