Reklama

Pani prezes stawiła się w sądzie

W sprawie przeciwko Markowi Kustoszowi, która toczy się z powództwa Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Żninie o nakaz zapłaty, tym razem na posiedzeniu pojawiła się reprezentantka powoda, czyli prezes spółdzielni i jednocześnie zarządca wspólnoty, w której mieszka pozwany.

       Reprezentantka powoda, czyli Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie, Maria Z. jest prezesem tejże spółdzielni. Jednak popegeerowskie osiedle w Krotoszynie to oprócz mieszkań spółdzielczych w większości mieszkania wchodzące w skład wspólnot. Prezes spółdzielni jako zarządca mieszkań administruje też wspólnotami. Tak dzieje się również w przypadku wspólnoty nr 15 w Krotoszynie. W tym bloku mieszka m.in. Marek Kustosz z konkubiną Barbarą Wądrzyk (obydwoje pozwalają nam posługiwać się swoimi personaliami w pełnym brzmieniu). Marek Kustosz kilka lat temu zaprzestał płacić należności za administrowanie mieszkaniem oraz za dostarczane media. Domaga się wspólnie z Barbarą Wądrzyk pełnej transparentności ze strony Marii Z. jako zarządcy ich wspólnoty. Chcą wiedzieć, ile za co konkretnie ich wspólnota ma płacić i jakie są rzeczywiste koszty w ich mieszkaniu. Maria Z. nie przedstawiała im żądanych dokumentów i rozliczeń. Wspólnota nie posiadała i nie posiada osobnego konta. Należności na osiedlu w Krotoszynie przekazywane są przez mieszkańców do ręki Marii Z., często bez określenia za co i na co te pieniądze są płacone.
     Na ostatniej sprawie w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Żninie po raz pierwszy pojawiła się Maria Z. Nie raczyła się stawić na wezwania sądu wcześniej, także w przypadku toczącej się równolegle, a już zakończonej oddaleniem powództwa, podobnej sprawie przeciwko mieszkańcowi innej wspólnoty Przemysławowi Staszakowi. Tym razem nie stawił się pozwany Marek Kustosz, który był w dłuższej delegacji poza miejscem zamieszkania. Maria Z. zapowiedziała, że na sali powinien pojawić się również pełnomocnik prawny powoda, na którego obecności bardzo jej zależało. Pełnomocnik jednak - jak powiedziała Maria Z. - miał kolizję w drodze do sądu i trzeba na niego czekać. Ostatecznie jednak prawny reprezentant nie dotarł do sądu przed zakończeniem posiedzenia.
     Wcześniej pełnomocnik wysłał do sądu dalsze materiały w sprawie, z których jednak nie wszystkie do sędziego Tomasza Michalaka trafiły. Maria Z. mówiła, że pełnomocnik zapewniał ją, iż wszystkie materiały wysłał. Sędzia zobligował powództwo do ponownego wysłania kopii materiałów dowodowych.
     Sędzia Tomasz Michalak wiedział już, że w maju w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego w Szubinie Maria Z. odpowiadała za sfałszowanie podpisów i wprowadzenie w użycie podrobionych dokumentów mających świadczyć o tym, że wspólnota nr 15, w której mieszka Marek Kustosz, powierzyła pod koniec lutego 2005 r. zarządzanie blokiem Marii Z. jako licencjonowanemu zarządcy nieruchomości. Sąd w Szubinie - przypomnijmy - stwierdził, że trzy podpisy pod umową oraz pod uchwałą wspólnoty nr 15 zostały podrobione, a winna jest Maria Z. Jednocześnie sąd w Szubinie uznał, że Maria Z. niedługo przejdzie na emeryturę, a wyrok skazujący przekreśliłby całe jej dotychczasowe życie zawodowe. Chodziło o to, że w związku z wyrokiem skazującym Maria Z. utraciłaby licencję zarządcy, a zatem podstawę do utrzymania się na stanowisku prezesa spółdzielni. Straciłaby też możliwość zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi w Krotoszynie. W efekcie z uwagi na niską - zdaniem sądu w Szubinie - szkodliwość czynu postępowanie przeciwko Marii Z. zostało warunkowo umorzone i musiała ona zapłacić jedynie karę finansową i koszty postępowania. Strona Marii Z. zgodziła się na taki wyrok bez rozpatrywania wszystkich dowodów (opinii biegłych, przesłuchiwania świadków). Podobnie oskarżyciel w tamtej sprawie, czyli Prokuratura Rejonowa w Szubinie, zgodził się na warunkowe umorzenie postępowania. W ten sposób doszło do uprawomocnienia się wyroku uznającego winę Marii Z., stwierdzającego, że podrobiła ona umowę o zarządzanie wspólnotą nr 15. W praktyce oznacza to, że Maria Z. nie ma żadnej podstawy prawnej do pobierania pieniędzy od mieszkańców tego bloku, a tym bardziej do podejmowania prób windykacyjnych przeciwko dłużnikom przed sądem.
     Okazuje się jednak, że Maria Z. - mimo że uznała swą winę przed Sadem w Szubinie, zgadzając się na warunkowe umorzenie sprawy z jednoczesnym orzeczeniem, że podrobiła podpisy na umowie i uchwale - nadal uważa, że ma podstawy prawne do zarządzania wspólnotą nr 15. Jakie zatem? - to interesowało również sędziego Tomasza Michalaka prowadzącego sprawę w wydziale cywilnym w Żninie przeciwko dłużnikowi wspólnoty nr 15.
     Maria Z. oświadczyła sędziemu, że jakoś pod koniec lutego 2005 r. spotkali się mieszkańcy bloku i podjęli uchwałę powierzającą jej zarządzanie nieruchomością. Sędzia pytał zatem, gdzie są dokumenty to potwierdzające. Czy był jakiś protokół z zebrania? Czy jest spisana uchwała, która została na nim podjęta? I w końcu - po co było podrabianie dokumentów skoro była uchwała wspólnoty? Maria Z. próbowała to tłumaczyć tym, że w 2005 r. to były początki przekształceń na osiedlu w Krotoszynie, jeśli chodzi o zasady zarządzania. Spółdzielnia i wspólnoty dopiero się zawiązywały. W tych okolicznościach - zdaniem powódki - była podjęta uchwała o powierzeniu jej zarządzania wspólnotą nr 15, ale nie została spisana. Zebranie nie było wtedy protokołowane, a odbyło się - według pamięci Marii Z. - prawdopodobnie ostatniego dnia lutego w 2005 r. Ponadto Maria Z. podniosła przed sądem tę okoliczność, że umowa ze wspólnotą została zawarta przez spółdzielnię, a nie przez nią jako osobę fizyczną.
     Sąd w Żninie postanowił zwrócić się o odpis wyroku sądu w Szubinie i wyznaczył następne posiedzenie w sprawie z powództwa spółdzielni w Krotoszynie na 19 lipca na 11:00.
     Mieszkająca wspólnie z pozwanym Barbara Wądrzyk, która na sprawie w Żninie była obecna, przekazała nam po jej zakończeniu, że jest bardzo zadowolona, iż Maria Z. pojawiła się przed sądem. Wprawdzie według Barbary Wądrzyk w świetle wyroku sądu w Szubinie, ani spółdzielnia, ani Maria Z. jako zarządca nieruchomości nie ma formalnie prawa do pozywania dłużników przed sąd, ale ona i Marek Kustosz liczą na to, że powódka przedstawi wreszcie wiarygodne wyliczenia kosztów administrowania. - Nam nie chodzi o to, żeby nie płacić, tylko o to, żeby płacić tyle, ile się należy. To po pierwsze. A po drugie, jeśli Maria Z. nie ma umowy na zarządzanie naszą wspólnotą, to dlaczego wciąż przedstawia, tym razem w sądzie w Żninie, dokumenty, na których były - jak stwierdził sąd w Szubinie - podrobione podpisy? Po trzecie wreszcie, jeśli nie ma prawdziwej uchwały i umowy powierzającej zarządzanie wspólnotą spółdzielni mieszkaniowej, to przecież wspólnota ma prawo znaleźć sobie na rynku zarządzania nieruchomości administratora, który ewentualnie będzie zarządzał blokiem po kosztach własnych mniejszych niż obecny zarządca - stwierdziła Barbara Wądrzyk.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1063 (26/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/07/2025 12:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości