Reklama

Pełne mleko z automatu

Sprzedaż bez limitu
     Pełne mleko z automatu
     W Polsce pojawiają się na ulicach miast pierwsze mlekomaty. W ten sposób producenci mleka, z pominięciem pośredników, trafiają do klientów, oferując mleko nieodchudzone, prosto od krowy. Na Pałukach na razie nikt nie myśli o takim przedsięwzięciu.

     Cena litra mleka pełnego z mlekomatu to obecnie 3 zł, czyli średnio o złotówkę więcej niż litr mleka już odchudzonego, sprzedawanego w marketach. Ażeby takie mlekomatowe przedsięwzięcie miało sens ekonomiczny, sprzedażą bezpośrednią musiałby się zająć sam producent mleka. Rolnik - hodowca bydła mlecznego - musiałby kupić mlekomat i dostarczać do niego mleko. Gdyby robił to pośrednik, wysoka cena odstraszyłaby klientów.
     Jak się dowiedzieliśmy w warszawskiej siedzibie oddziału firmy Nova - producenta mlekomatów  na Europę Wschodnią taka forma sprzedaży mleka staje się w Polsce coraz bardziej popularna. Cena automatu nie jest jednak mała. W ofercie do końca br. są sprzedawane mlekomaty za 24.600 euro. Te same urządzenia po wygaśnięciu obecnego rabatu kosztować będą od stycznia już 30.000 euro. W cenę mlekomatu wliczone są dodatkowe akcesoria, jak butelkomat, przerzutnik, urządzenie do wydawania reszty itp.
     Obecnie w Polsce jest zainstalowanych 5 mlekomatów. Nie jest to rynek sprzedaży wyłącznie w dużych miastach. Ostatnio mlekomat pojawił się w Rypinie, mieście powiatowym, zbliżonym wielkością do Żnina.
     Mlekomat wydaje mleko do butelek, które klient może przynieść ze sobą bądź zakupić w butelkomacie, którym dysponuje mleczna stacja. Butelki dezynfekowane są w automacie parą. Jak zapewniają dystrybutorzy mlekomatów, urządzenie jest bardzo proste w obsłudze. Zakup mleka z automatu nie jest trudniejszy niż nabycie coli, kawy czy batonika z podobnego urządzenia. Z automatu nie trzeba kupić koniecznie litra mleka. Za 2 zł można nabyć pół litra napoju. Mlekomaty wyposażone są w chłodziarki i mieszarki, które są nieodzowne, gdyż mleko jest niepasteryzowane.
     Z danych uzyskanych na podstawie pierwszych mlekomatów w Polsce wynika, że na początku dziennie w mlekomacie kupowano około 40-50 litrów. Sprzedaż jednak rośnie. Optymistyczne wyliczenia zakładają, że mlekomat, położony w atrakcyjnym punkcie i sprzedający około 400 litrów na dobę, może zwrócić koszty nakładu w rok. Obliczenia polegają na określeniu zysku producenta mleka w wysokości około 2 zł na litrze.
     Władysław Kiszka, doradca ogólnorolny w Powiatowym Zespole Doradztwa Rolniczego w Żninie, nie wie, jakie szanse miałby mlekomat uruchomiony np. na ulicach Żnina. - Nie wiem, może teraz do takiej formy sprzedaży społeczeństwo już dojrzewa. Jednak ja pamiętam, jeszcze kiedy w Polsce była przemiana ustrojowa, czyli tak na przełomie lat 80. i 90., jako wtedy producent mleka wymyśliłem sobie, że ma sens sprzedaż bezpośrednia na terenie Żnina. Zrobiłem sobie listę 150 mieszkań w 3 żnińskich blokach. Wziąłem pod uwagę, żeby to było blisko, czyli żeby koszty transportu nie były duże. Proponowałem mieszkańcom, że będę codziennie za określoną kwotę dostarczał im mleko. Oczywiście nie takie, jak wcześniej, jeszcze w PRL-u, robiły to spółdzielnie mleczarskie na osiedlach mieszkaniowych, czyli mleko odtłuszczone, ale takie prosto od krowy, tłuste. Okazało się, że jest tylko 5 chętnych na te 150 mieszkań i pomysł upadł w zarodku. Może jednak teraz jest już na takie coś czas.      Wiem choćby z jednego z zeszłorocznych szkoleń, że jest pod Warszawą jakiś producent, który w takiej bezpośredniej sprzedaży, dowożąc mleko do mieszkań, zbywa 2/3 całej produkcji. Dlatego może i mlekomaty mają rację bytu. Nie chcę jednak nic mówić o ich szansach, bo to forma sprzedaży, która dopiero się w Polsce rodzi - mówi Władysław Kiszka.
     Jednym z większych hodowców bydła mlecznego na terenie Pałuk jest Jan Ziemba z Wilczkowa. - Słyszałem o mlekomatach, ale jestem raczej sceptycznie nastawiony. Przede wszystkim dlatego, że litr mleka z automatu kosztuje, jak pan mówi, 3 zł, a w markecie kupuje się za około 2 zł. Dlatego szanse mleka za 3 zł z automatu, choć czynnego przez całą dobę, uważam za marne. Dla klientów, jak obserwuję, nie ma to znaczenia, że mleko prosto od krowy jest nieodtłuszczone, a w sklepie już tak. Może to też wynika z tego, że nie chcą tłustego, bo dbają o linię? Ja u siebie w gospodarstwie oferuję sprzedaż bezpośrednią mleka prosto od krowy i mam 4-5 klientów, przeważnie kupujących na potrzeby dzieci. I to pomimo tego, że pełne mleko sprzedaję w taki bezpośredni sposób po 1,30 zł za litr. A kilka lat temu, gdy cena mleka w skupie była stosunkowo wysoka, gdy zaoferowałem mleko u mnie w gospodarstwie po 1,50 zł, to od razu nabywcy narzekali, czemu tak drogo. Wynika z tego, że nawet mieszkaniec Wilczkowa, chociaż może kupić zdrowe i tańsze mleko na miejscu, woli jechać do Żnina i kupić takie w kartonie. Inna sprawa, że przecież przy okazji zakupu mleka, w markecie klient nabywa też inne towary - mówi Jan Ziemba.
     Jego zdaniem, polskiego społeczeństwa nie stać nie tylko na mleko z automatu, ale na mleko w ogóle. - Liczby mówią same za siebie. Jeśli w Polsce rocznie mieszkaniec spożywa statystycznie jakieś 120 l mleka, to we Francji 2 razy tyle. Na dodatek tam jest sprzedawane więcej serów, jogurtów itd. Tymczasem w Polsce statystyki spożycia lepsze mają chleb i ziemniaki - uważa hodowca z Wilczkowa.
     Przeszkodą dla mlekomatu mogą być - według producenta mleka spod Żnina - nie tylko duże koszta zakupu automatu do sprzedaży mleka. Zdaniem Jana Ziemby, przy niedużej sprzedaży kilkudziesięciu litrów, rolnik - właściciel mlekomatu - musiałby bardzo dużo czasu poświęcać na dostarczanie świeżego mleka do urządzenia. A już i tak hodowca ma dobę wypełnioną różnymi obowiązkami w związku z hodowlą i odstawianiem mleka. - Szczerze mówiąc, to gdyby pan np. założył własną działalność gospodarczą, kupił sobie taki mlekomat i wystawił w Żninie, to ja mogę panu sprzedawać litr nie mniej niż za 1,50 zł, bo przy takich ilościach, jakie brałby pan - życząc panu jak najlepiej - na potrzeby klientów automatu, to taniej nie opłacałoby mi się sprzedawać - kończy Jan Ziemba.

Karol Gapiński
Pałuki nr 979 (46/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości