Reklama

Pierwszy powojenny rektor KUL-u urodził się w Ryszewku

W Wielki Czwartek, dzień przed męką, Jezus Chrystus ustanowił sakrament kapłaństwa. Ziemia pałucka wydała wielu wybitnych kapłanów. W tym męczenników, których podczas wizyty Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi. Pisaliśmy o nich w naszym tygodniku bardzo obszernie. Niewielu natomiast wie, że pierwszy po wojnie rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ksiądz Antoni Słomkowski, urodził się i wychował w Ryszewku (gmina Gąsawa). Organizowanie KUL-u ksiądz Antoni Słomkowski rozpoczął 2 sierpnia 1944 roku. Wielu historyków wyraża opinię, że gdyby uczynił to kilka miesięcy później lub zabrał się do tego dzieła z mniejszą energią i poświęceniem, rząd PRL nie dopuściłby do otwarcia katolickiej uczelni.

    Ksiądz Antoni Słomkowski urodził się 5 grudnia 1900 roku w Ryszewku, jako drugie dziecko Wojciecha i Weroniki (z domu Kończal). Miał dziewięcioro rodzeństwa. Wszyscy byli wychowywani w atmosferze głęboko religijnej, w szacunku do pracy ludzkiej i w umiłowaniu ojczyzny. Antoni od 6 do 11 roku życia chodził do szkoły powszechnej najpierw w Szelejewie a potem w Ryszewie. Od 1912 do 1918 roku uczył się w progimnazjum w Trzemesznie, gdzie ukończył 6 klas, po czym został przyjęty do gimnazjum w Gnieźnie, gdzie uczył się do 1919 roku. Tego samego roku wstąpił do wojska. Nie został jednak przyjęty ze względu na słabe zdrowie. Pomimo to od 1 lipca 1919 roku do 12 października 1920 r. brał udział w ofensywie ukraińskiej i w odwrocie z Białej Rusi. Po zwolnieniu z wojska powrócił do szkoły jako uczeń klasy VIII. Egzamin dojrzałości zdał 4 marca 1921 roku. Do Seminarium Duchownego w Poznaniu wstąpił w roku 1921. Jesienią 1924 roku został skierowany na studia z teologii dogmatycznej na wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu w Strasburgu. Świadectwa, które otrzymał od przełożonego, są pełne pochwał. W dniu 11 października 1925 roku biskup Stanisław Łukomski udzielił mu święceń kapłańskich w Gnieźnie. Po święceniach podjął dalsze studia w Strasburgu, pracując jednocześnie wśród emigrantów polskich we Francji. W 1928 roku uzyskał doktorat z teologii. Nie poprzestał na tym i podjął dalsze studia w Rzymie.
    Po powrocie do kraju ksiądz Antoni został powołany przez kardynała Augusta Hlonda na pierwszego sekretarza w Przybocznej Kancelarii. W okresie późniejszym ksiądz kardynał powołał go do pracy w seminarium gnieźnieńskim w charakterze profesora filozofii. W maju 1934 roku ksiądz Antoni objął katedrę teologii dogmatycznej na wydziale teologicznym. W tym samym czasie został powołany na stanowisko profesora zwyczajnego. Był bardzo surowy dla studentów, którzy robili u niego doktorat. Wielu zniechęciła ta postawa i rezygnowali. Na wydziale tym pracował do 1939 roku. Od 1935 do 1937 roku pełnił także funkcję prodziekana uniwersytetu. Był także duszpasterzem akademickim.
    Okupacja
    Wybuch drugiej wojny światowej zastał go w Lublinie. Miał dużo szczęścia, bo jako kapłan gnieźnieński, podczas gdy Niemcy aresztowali i mordowali profesorów KUL-u, uzyskał zgodę się na wyjazd do Gniezna. Kiedy się tam zgłosił, nie zastał już biskupa gnieźnieńskiego, błogosławionego (dziś) Michała Kozala, który już został aresztowany. Schronił się u brata Sylwestra w Gąsawie.
    Cierpienie, zarówno to duchowe jak i fizyczne, towarzyszyło księdzu Słomkowskiemu całe życie. Dolegliwością, która była dla niego upokarzająca zarówno w szkole jak i na studiach, było jąkanie. Z tego względu władze seminaryjne zastanawiały się nawet, czy nadaje się do kapłaństwa. Wadę tę udało mu się opanować wielkim wysiłkiem i pracą. Po ofensywie ukraińskiej jego stan był tak ciężki, że lekarze oddzielili go od chorych rokujących nadzieję na wyleczenie. Matka, która dowiedziała się o jego stanie zdrowia, znalazła go wśród trupów i konających. Był prawie zimny, gdy matka zabierała go na prywatną kwaterę. Po dłuższym czasie troskliwej pielęgnacji powrócił do zdrowia. Matka i on sam byli przekonani, że został cudownie uzdrowiony.
    Katolickim Uniwersytetem Lubelskim kierował siedem lat. Głęboko przeżywał nieustanny brak funduszy, ciągle nowe potrzeby związane z utrzymaniem gmachu uniwersytetu, kłopoty materialne profesorów i studentów. W latach pięćdziesiątych zaczęły się ataki polityczne. Zarówno jego jak i pozostałych profesorów nazywano wrogami Polski Ludowej, faszystami... . W roku 1951 został usunięty ze stanowiska rektora i uwięziony. W więzieniu nie oszczędzono mu upokorzenia. Cierpiał też głód. Oficer śledczy, który zauważył, że nie otrzymuje żadnej pomocy materialnej, szydził z niego mówiąc: - Tyle zrobiliście dla kościoła, a co Kościół dla was robi? Z więzienia wrócił bardzo wyczerpany i chory. Po roku 1960 władze państwowe nie dały mu pozwolenia na dalszą pracę dydaktyczną na KUL-u. Nie załamał się jednak. W 1962 roku zainicjował i prowadził przy poparciu księdza prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasowskie Studium Życia Wewnętrznego w Warszawie. Założył także ośrodek rekolekcyjny w Kaniach pod Warszawą i w Kiczorach na Orawie. Prowadził wykłady z teologii dogmatycznej i życia wewnętrznego. Całkowicie oddany kościołowi, młodzieży akademickiej, apostolstwu wśród inteligencji. Zmarł po długich cierpieniach w 1982 roku. W ubiegłym roku Katolicki Uniwersytet Lubelski uczcił pamięć pierwszego powojennego rektora uniwersytetu pamiątkową tablicą.

Maria Warda, Pałuki

Reklama

S2UFLADA

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/06/2024 09:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości