Reklama

Piony się przemieszczają, zapłacić za stadion trzeba

Zakończyły się sprawy sądowe, jakie toczyły się pomiędzy gminą Barcin a wykonawcą stadionu lekkoatletycznego w Barcinie. Gmina obydwie sprawy przegrała, a koszty procesowe i odsetki wyniosły około 150.000 zł.

„W sytuacji, kiedy inwestor odbiera obiekt, nawet jeżeli on jest dotknięty wadą, to jest obowiązany zapłacić wynagrodzenie wykonawcy“ - mówił Michał Rościszewski, odnosząc się do sporu gminy Barcin z wykonawcą stadionu lekkoatletycznego w Barcinie fot. Magdalena Kruszka

     Michał Rościszewski, radca prawny gminy Barcin poinformował, że w sądzie toczyły się dwie sprawy z powództwa Jarosława Sieszchuły z firmy Grinbud przeciwko gminie Barcin. Pierwsza z nich dotyczyła ostatniej transzy wynagrodzenia w kwocie 559.537,91 zł. Była to ostatnia faktura do zapłaty. Druga sprawa procesowa, to pozew o zwrot części zabezpieczenia należytego wykonania umowy w kwocie 269.560 zł. Jeśli chodzi o zapłatę wynagrodzenia, to rozstrzygnięcie zapadło 20 lipca 2016 roku zasądzające tę kwotę. Od tego rozstrzygnięcia gmina Barcin nie składała apelacji.
     - Po przeanalizowaniu uzasadnienia tego wyroku i orzecznictwa sądów powszechnych, jak też Sądu Najwyższego, doszliśmy do wniosku, że dominujący nurt poglądów jest taki, że w sytuacji, kiedy inwestor odbiera obiekt, nawet jeżeli on jest dotknięty wadą, to jest obowiązany zapłacić wynagrodzenie wykonawcy - mówił Michał Rościszewski. - Natomiast w odpowiednich reżimach, czy to z tytułu rękojmi, gwarancji, czy na podstawie przepisów o odpowiedzialności odszkodowawczej, może dochodzić swoich roszczeń. W związku z powyższym ten wyrok nie został zaskarżony. On się uprawomocnił i po jego uprawomocnieniu należność panu Sieszchule została wypłacona.
     Druga sprawa dotyczyła zwrotu zabezpieczenia należytego wykonania umowy. 70% tego zabezpieczenia miało być zwrócone w ciągu 30 dni po odbiorze inwestycji, a pozostałe 30% po upływie okresów gwarancyjnych i okresów z tytułu rękojmi. W tym przypadku postępowanie sądowe toczyło się w ten sposób, że najpierw sąd wydał nakaz zapłaty. Gmina złożyła od tego sprzeciw. Sąd po złożeniu sprzeciwu, przed wyznaczeniem rozprawy, zwrócił się do stron z zapytaniem, czy widzą możliwość mediacji. Gmina Barcin wyraziła chęć uczestniczenia w takim postępowaniu. Natomiast pełnomocnik wykonawcy odmówił mediacji. Sprawa skończyła się w pierwszej instancji, wyrokiem z 11 lipca 2016 roku, w którym sąd zasądził 70% zabezpieczenia należytego wykonania umowy. Z tym wyrokiem gmina się nie zgodziła. Została złożona apelacja do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Sąd Apelacyjny nie podzielił argumentów gminy. 4 kwietnia 2017 roku zapadł wyrok oddalający tę apelację. Wyrok się uprawomocnił i należności zostały wypłacone
     Burmistrz Barcina Michał Pęziak przypomniał, że tuż po wykonaniu stadionu zostało stwierdzone, że stadion lekkoatletyczny w Barcinie posiada wadę trwałą nieusuwalną, która dotyczy ścian oporowych wykazujących odchylenia od założeń technologicznych. W związku z tym wykonawca zdecydował się o przedłużeniu gwarancji i rękojmi o kolejne pięć lat. Oznacza to, że gwarancja na mury oporowe i wszystko to, co może ulec zniszczeniu w wyniku awarii tych murów jest gwarancją w sumie na 10 lat. Dlatego też gmina odstąpiła od obniżenia wynagrodzenia należnego wykonawcy.
     16 października 2015 roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Żninie udzielił pozwolenia na użytkowanie tego kompleksu sportowo-rekreacyjnego, pod warunkiem przeprowadzania konstrukcji ścian oporowych przez osoby z właściwymi uprawnieniami budowlanymi i obserwację geodezyjną ścian oporowych. Przeglądy i odczyty przeprowadzane i dokumentowane były w cyklu miesięcznym do 30 czerwca 2016 roku i po niekorzystnych zjawiskach pogodowych. Cykliczny monitoring geodezyjny wykazał przemieszczanie się wielu pionów w murach oporowych.
     - Tych murów na obiekcie jest ponad 20, one się składają z pionów i niektóre piony w tych murach wykazywały ruchy, co udowodniły badania monitoringu geodezyjnego - mówił burmistrz. - Trudno było przewidzieć, w jakim kierunku potoczą się sprawy i czy odchylenia będą postępować i w konsekwencji dojdzie do katastrofy budowlanej, czy ruchy murów wyhamują i nie będzie zagrożenia.
     Burmistrz wyjaśniał, że Zakład Budowlany Grinbud w umowie, którą zawarł z podwykonawcą nawierzchni sportowej, czyli płyty boiska z bieżniami i skoczniami zapisał, że posiada środki finansowe na realizację przedmiotu umowy i jest w stanie swojemu podwykonawcy zapłacić. Ostatecznie podwykonawca wezwał gminę do uregulowania rachunku, ponieważ firma Grinbud nie zrealizowała tej płatności. W konsekwencji gmina musiała zapłacić podwykonawcy prawie 2,5 mln zł, co uczyniła pod koniec 2015 roku.
     - W mojej ocenie świadczyło to o tym, że firma przeżywa poważne kłopoty finansowe - zaznaczył burmistrz Michał Pęziak. - Ponadto, doświadczenia ostatnich lat pokazują, że bankructwo wśród przedsiębiorstw działających w branży budowlanej, to nie jest nic nadzwyczajnego i bardzo często się zdarza. Przedsiębiorcy, którzy chcą formalnie oddzielić nowe przedsięwzięcie od dotychczas prowadzonej działalności, mają możliwość założenia spółki. Z takiego wariantu skorzystał również pan Sieszchuła, który 3 kwietnia 2015 roku dokonał wpisu do rejestru przedsiębiorców pod nazwą „Grinbud“ Spółka z o.o. Przedmiotem działalności powołanej spółki są szeroko rozumiane roboty budowlane, podobnie jak zakres działalności gospodarczej istniejącego zakładu budowlanego pod nazwą „Grinbud“. Czyli krótko mówiąc, pan Sieszchuła zarejestrował sobie firmę o podobnej nazwie i zakresie działalności. O tym fakcie dowiedzieliśmy się właściwie pod koniec 2015 roku.
     Posiadając wiedzę o kłopotach finansowych firmy, burmistrz stanął przed wyborem jednego z wariantów dalszego działania, przy czym zaznaczył, że żaden z nich nie był dobry. Zdecydował, aby nie wypłacać ostatniej faktury na kwotę ponad 500.000 zł, a wychodząc z założenia, że wykonawca nie wykonał należycie zamówienia, wstrzymał zwrot 75% zabezpieczenia należytego wykonania przedmiotu zamówienia. W razie awarii na murach i upadku firmy, gmina miała zabezpieczone środki na interwencję w wysokości około 1 mln zł. - Niestety sąd nie uznał naszych racji - powiedział burmistrz.
     - W kontekście sytuacji finansowej wykonawcy doszło do tych procesów - zauważył Michał Rościszewski. - Proszę mi uwierzyć, ja mam doświadczenie również z obsługi innych klientów. Jeśli chodzi o procesy pomiędzy inwestorami a innymi wykonawcami, to niezmiernie rzadko się zdarza, że 30 dni po upływie terminu zapłaty faktury czy zwrotu zabezpieczenia, wykonawca szedł z inwestorem w spór do sądu, tak jak zrobił pan Sieszchuła. Być może chodziło o to, że bardzo potrzebował pieniędzy, a być może wchodziły w grę jakieś osobiste czynniki.
     Radca prawny uznał, że spór był niepotrzebny, bo istniała płaszczyzna do tego, aby tę sprawę załatwić polubownie i gmina była na to gotowa, natomiast wykonawca nie zgodził się na rozstrzyganie tych kwestii na drodze mediacyjnej.
     Podczas sesji burmistrz przedstawił szczegółowe rozliczenie kosztów budowy stadionu. Budowa stadionu wraz z urządzeniami wyniosła 12.415.889,54 zł. Oświetlenie kosztowało 362.225 zł. Odsetki karne i koszty postępowania sądowego wyniosły około 150.000 zł. Razem daje to 12.923.293,61 zł. Na to zadanie gmina Barcin otrzymała dotację z ministerstwa sportu w wysokości 2.393.800 zł oraz odliczyła od tej inwestycji VAT i otrzymała zwrot z Urzędu Skarbowego w wysokości 1.962.464,53 zł. Razem koszty budowy stadionu, łącznie z kosztami sądowymi i odsetkami kosztowały gminę 8.567.028,89 zł. Wszystkie należności i pretensje zgłaszane przez wykonawcę zostały opłacone.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1316 (18/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości