Julka Iciak z Pińska pomyślnie przeszła operację stóp. Teraz przechodzi rehabilitację. Rodzice dziękują tym wszystkim, którzy wspierali ich duchowo i materialnie.
Julka z rodzicami i rehabilitantem Przemysławem Makowieckim powoli dochodzi do sprawności sprzed operacji fot. Remigiusz Konieczka O Julce Iciak pisaliśmy w sierpniu 2017 roku. Rodzice dziewczynki szukali wsparcia na operację córki. Julka urodziła się 12 stycznia 2011 r. Ciąża przebiegała prawidłowo i dziecko również prawidłowo się rozwijało. Jednak po trzech dobach Julka trafiła na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej w stanie krytycznym. Doszło do niedotlenienia mózgu. Trafiła do Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. Lekarze nie gwarantowali, że dziewczynka przeżyje nawet noc. Ciężki stan dziecka wynikał z zielonych wód płodowych. To zespół zaburzeń oddychania związany z przedostaniem się do dróg oddechowych smółki płodu. Lekarze kilka dni walczyli o życie dziewczynki. Kiedy jej stan ustabilizował się, stwierdzili m.in. encefalopatię, hipoglikemię, bakteriemię, odwodnienie. Jeszcze w tym samym miesiącu pojawiły się pierwsze ataki padaczki. Po badaniu i wykonaniu EEG zdiagnozowano Zespół Westa - padaczkę lekooporną. W trzecim miesiącu życia lekarze sugerowali, że mogło dojść do dziecięcego porażenia mózgowego. Dziewczynka zaczęła rehabilitację metodą Bobath i Vojta. Do tego doszły zajęcia z logopedą. Zaczęła wyjeżdżać na turnusy rehabilitacyjne. Rehabilitacja polega m.in. na pionizacji przy piłce. Julka używa specjalnych ortez stabilizujących całe ciało oraz specjalnych ortez stabilizujących stopy, dzięki czemu Julka może stawać a nawet chodzić z pomocą rehabilitanta. Są to te chwile, które zbliżają Julkę do odrobiny normalności. Niestety wraz ze wzrostem dziewczynki pogłębiały się przykurcze i deformacja stóp. Konieczna była operacja.
Odbyła się 4 grudnia ub. roku w Klinice Grunwaldzkiej w Poznaniu. Julkę operował dr n. med. Milud Shadi, ortopeda dziecięcy. Udało się zebrać 9.000 zł przez portal Pomagam.pl, a reszta została pokryta z subkonta Julki z Fundacji Słoneczko. Koszt operacji wyniósł 9,5 tys. zł. Sama operacja, jak relacjonuje mama dziewczynki, przebiegła pomyślnie. Dziewczynka miała operowane obie stopy. Na prawej stopie było tylko nacięcie ścięgien i założony gips na sześć tygodni. W lewej stopie była większa ingerencja. Nastąpiło usunięcie kawałka kości, założenie drutów i gips na 10 tygodni. Dziewczynka z rodzicami już 5 grudnia wróciła do domu w Pińsku.
- Przez pierwszy tydzień było ciężko. Córka była na silnych lekach przeciwbólowych. Co osiem godzin dostawała tramal, a jak pojawiał się ból, to jeszcze paracetamol w czopkach. Drugi tydzień był lepszy. Nie podawałam już leków tak często - mówi mama.
20 grudnia Julka miała zmieniany opatrunek. Nie było zaczerwień, odleżyn, widoczne było nacięcie na prawej stopie, a na lewej widać było też druty, założono krótki gips na obie nóżki. Wizyta kosztowała 320 zł. 24 stycznia został ściągnięty gips z prawej nogi dziewczynki. Z lewej zostały wyciągnięte druty i założony gips na kolejne 4 tygodnie. Gdy gips zostanie ściągnięty stopy Julki będą prawidłowo się układać.
- Stopy zyskają ładne ułożenie. Nie będą uciekać w ułożenie stóp końsko- szpotawych. No, ale najważniejsza jest rehabilitacja - wyjaśniają rodzice.
Julka już jest rehabilitowana i może być pionizowana. Rehabilitacja przebiega powoli. Polega na rozciąganiu pozostałych części ciała, masażu , na wykonywaniu ćwiczeń typu czworaki, ćwiczeń na piłce, na wałku, prostowaniu nóg.
- W lutym, jak zostanie zdjęty gips, to jak najszybciej zamówimy nowe, większe ortezy i HKAFO, by mogła być pionizowana. Z tych starych Julka już wyrosła i były za małe - dodaje mama Julki.
Stare ortezy kupione dwa lata temu kosztowały 2.300 zł, a nowe mogą być jeszcze droższe. Część kosztów zakupu zostanie zrefundowana, ale za część muszą zapłacić rodzice. Na nowe ortezy trzeba czekać około miesiąca. Najpierw wykonywany jest odlew, po dwóch tygodniach Julka wraz z rodzicami będzie musiała pojechać do Łodzi na przymiarkę i po kolejnych dwóch tygodniach będzie możliwy odbiór. Szybkość w wykonaniu ortez jest ważna. Po pierwsze dlatego, by dziewczynka jak najszybciej zaczęła rehabilitację. Po drugie, by nie stracić rezerwacji na turnus rehabilitacyjny w Bydgoszczy. Kilka dni przerwy w rehabilitacji powoduje, że rehabilitanci muszą zaczynać pracę od nowa.
- Musi być pionizowana, by wzmocnić mięśnie i kości kręgosłupa - precyzuje mama dziewczynki.
Rodzice dziękują za pomoc w zbiórce środków na operację Julki. - Ludzie byli z nami przed i po operacji. Pytali się, podtrzymywali na duchu i dawali nam wsparcie. Byli z nami w tych trudnych chwilach. Jesteśmy im bardzo wdzięczni - mówią.
Dzisiaj jest im trudno, ale wiedzą, że gdyby nie podjęli się operacji córki teraz, to za dwa, trzy lata ortopedzi mieliby więcej pracy do wykonania, bo ingerencja w stopy mogłaby być większa. Ograniczona byłaby również rehabilitacja dziewczynki.
- Świąt praktycznie nie mieliśmy. Julka przez cały czas płakała. Od 20 grudnia do sylwestra był trudny okres. Nawet teraz są dni lepsze i gorsze. Czasem cały dzień przepłacze. Pytałam lekarza, ale mówił, że nie powinno ją już nic boleć. Nie wiemy o co chodzi, bo nic nie może powiedzieć, jak rehabilitant z nią ćwiczy i czymś zajmie, to przestaje. Operacja zmieniła Julkę. Była wesoła, a teraz gdzieś to zanikło, bo pojawił się ból. Nawet do przedszkola tak często jej nie posyłamy, bo każdy dzień, to loteria. Mamy nadzieję, że po zdjęciu gipsu nasza Juleczka wróci - podkreślają rodzice.
Na rzecz leczenia i rehabilitacji Julki można przekazać 1% podatku. Szczegóły na naszej stronie w zakładce 1% podatku.
Remigiusz Konieczka, 1 II 2018
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze