Reklama

Podorane, wyjeżdżone, nieprzejezdne

Kiedy ziemia ponownie zamarzła, pozostały gigantyczne koleiny, które miejscami uniemożliwiają bezpieczny przejazd

        fot. Magdalena Kruszka

Drogi gruntowe, gmina Łabiszyn
     Podorane, wyjeżdżone, nieprzejezdne
     W ostatnich kilkunastu dniach pogoda mocno dała się we znaki osobom mieszkającym przy drogach gruntowych. W Ojrzanowie droga była niemal nieprzejezdna.

     Przy jednej z dróg gruntowych w Ojrzanowie mieszka dziewięć rodzin, dziesiąta się buduje. Niektórzy mieszkają tu stosunkowo niedługo, inni od wielu lat. Wszyscy zgodnie przyznają, że stan drogi gruntowej w niesprzyjającym okresie, na przykład w czasie roztopów, jest katastrofalny. Problemy z przejazdem w tym roku nasiliły się do tego stopnia, że mieszkańcy postanowili zebrać wspólne siły, żeby coś zmienić.
     Jednym słowem, droga w niektórych miejscach się rozjechała. Kiedy przyszły roztopy, powstały koleiny uniemożliwiające bezpieczny przejazd. Ponowny mróz utwardził drogę w zdeformowanym kształcie. Najwygodniej jest się poruszać poboczem lub polami. Zresztą do asfaltu mieszkańcy nie dojeżdżają wprost, tylko w poprzek, przez pole. Mężczyźni z trudem pokonują trasę z domu do pracy, kobiety siedzą w domach, choć są zmotoryzowane. Wolą nie ryzykować utknięcia.
     - Teraz drugi tydzień się z tym borykamy - skarży się jedna z mieszkanek Ojrzanowa. - Mój mąż sobie samochód popsuł w tych koleinach. Jakoś sobie radzi z przejazdem. Nie ma wyjścia. Momentami żałuję, że się tu przeprowadziłam.
     - Sytuacja tu powtarza się co roku, ale dotąd nie było tak źle jak teraz - dodaje inna mieszkanka.
     Wszystkie zgodnie opowiadają, że problem stanowią nie tylko samochody, którym zdarza się utknąć na środku drogi i które trzeba potem ciągnikami wypychać, ale także dojście dzieci do szkoły. Naliczyły, że przy drodze, o której naprawę się starają, mieszka 19 dzieci, w tym 11 uczęszcza do szkoły brnąc w błocie. Zależy im już niekoniecznie na asfalcie i gruntownej modernizacji drogi, ale chociażby na utwardzeniu jej gruzem. Telefonowały do pani sołtys, wysłały też petycję do burmistrza Łabiszyna Jacka Idziego Kaczmarka. Ten przyznaje, że z sytuacji zdaje sobie sprawę, dlatego ogłosił przetarg na dostarczenie gruzu i zapewnił, że 15 km dróg gruntowych w całej gminie zostanie podsypanych. - Mamy bardzo dużo informacji ze środowisk dotyczących dróg gruntowych - twierdzi burmistrz. - Nie ma sołectwa, w którym tego problemu by nie było. Teraz nie podejmujemy akcji, bo to byłoby wyrzucanie pieniędzy w błoto, z wyjątkiem kolonii w Jeżewie, która została praktycznie odcięta od świata i trzeba było interweniować.
     Burmistrz zapowiada, że 15 km najbardziej newralgicznych miejsc na drogach gruntowych w Jeżewie, Jeżewicach, Władysławowie-Annowie, Ostatkowie i Ojrzanowie będzie modernizowanych z użyciem gruzu. Do dziś przyjmowane są oferty na zakup 7,5 ton gruzu.
     - Niekiedy te drogi gruntowe są tak fajne, że nie trzeba ich ruszać, ale niektóre faktycznie się rozsypały - wyjaśnia burmistrz Łabiszyna. - Zbiegły się roztopy z opadami śniegu i deszczu, a to spotęgowało negatywny obraz tych dróg. Ale trzeba też powiedzieć, że do stanu tych dróg sporą negatywną rękę przyłożyli rolnicy, którzy podorują drogi, wyrzucają obornik, nie podnoszą bron czy pługa. Wtedy drogi 5-6-metrowe zmniejszają się do 3-4-metrów. Jakby były pobocza w trawie, to te drogi też inaczej by się trzymały.
     Burmistrz przyznaje, że pracownicy Urzędu stan dróg gruntowych na bieżąco monitorują, a według niego na drodze w Ojrzanowie, co do której zastrzeżenia mają mieszkańcy, zjawisko wystąpiło po raz pierwszy. Ponadto burmistrz Łabiszyna informuje, że w budżecie na modernizację dróg zabezpieczonych zostało 150.000 zł, zapowiedział jednocześnie, że na jednej z najbliższych sesji będzie proponować zmianę w budżecie, aby wystarczyło co roku na 20 km dróg gruntowych w gminie.
     - Gmina ma około 190 km dróg gruntowych, gdyby przez trzy lata te 20 km dróg zrobić, to te najbardziej newralgiczne drogi można by ponaprawiać - uważa burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek.
     Sołtys Ojrzanowa Agnieszka Kupis przyznaje, że jedynie w jej sołectwie jest pięć dróg gruntowych, a w tym roku pogoda wyjątkowo dała się we znaki osobom przy nich mieszkającym. Każdy mieszkaniec przy drodze gruntowej narzeka teraz i boryka się z trudnościami z przejazdem. - Jak przyszły roztopy, to miałam taki boom telefoniczny, jakiego nawet podczas akcji zima nie miałam - mówi Agnieszka Kupis. - Odbierałam telefon za telefonem, chodziłam do Urzędu, rozmawiałam na ten temat. Pracownicy kontrolowali stan dróg i doraźnie starali się udrożnić te drogi. W tej chwili bruzdy, które powstały po roztopach, zostały zdarte i zepchnięte na bok, a wszystkie drogi u mnie już są przejezdne. Na razie jest jeszcze mróz, więc te drogi jeszcze w miarę dobrze się trzymają.
     Sołtys Ojrzanowa przyznaje, że co roku o tej porze problem się powtarza. Twierdzi, że nawet jesienią problem nie jest tak dotkliwy jak tuż po zimie. Zauważa, że problem wynika też ze wzmożonego użytkowania tych dróg. - Kiedyś jak na wsi były dwa samochody, to one były w innym stanie, a teraz każdy ma samochód, a jeden jeździ czasem kilka razy dziennie, więc droga się niszczy. Ja się jeszcze spodziewam problemów, zima się jeszcze nie skończyła. Jeszcze będziemy musieli przeżyć falę roztopów - zauważa Agnieszka Kupis.
     Po rozstrzygnięciu przetargu i dostarczeniu gruzu gmina przystąpi do naprawy. Na to jednak będzie trzeba poczekać aż nadejdą sprzyjające warunki i gruz nie trafi w błoto. Burmistrz przewiduje, że główne prace ruszą w marcu.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1096 (7/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości