Żnin, pomost, badanie, zgodność, realizacja, budowa
Pomosty 31 centymetrów niżej
Brak zmian w projekcie, brak uzgodnień z Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych, brak zmiany pozwolenia wodnoprawnego i pozwolenia na budowę - takie są zarzuty starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka w związku z obniżeniem pomostów nad Jeziorem Żnińskim Małym. Ratusz stoi jednak na stanowisku, że realizowane w Żninie obiekty budowane są zgodnie z wszystkimi regułami wiedzy i sztuki budowlanej i będą przez wiele lat służyły społeczności.
Przypomnijmy - dwa tygodnie temu po posiedzeniu jednej z komisji Rady Miejskiej w Żninie opublikowaliśmy tekst dotyczący zmian w budżecie. Radni przesunęli dodatkowo 95.000 zł na budowę pomostów nad Jeziorem Żnińskim Małym. Powodem miały być różnice w nośności dna jeziora w stosunku do tych zakładanych w projekcie. Paweł Piechowiak, kierownik wydziału infrastruktury, gospodarki przestrzennej i inwestycji w żnińskim ratuszu wyjaśniał, że projektant założył stabilność, czyli nośność gruntu podłoża na bazie pomostu rozebranego. Niestety warunki gruntowe 50 metrów dalej, gdzie budowany jest pomost, okazały się inne, czego nie przewidziano. Niektórzy radni zwracali także uwagę na fakt, że pomosty posadowione są nisko w stosunku do tafli jeziora. Paweł Piechowiak zapewniał wówczas, że wysokość posadowienia pomostu została zweryfikowana, uzgodniona i skonsultowana. Stwierdził, że żadnego niebezpieczeństwa nie ma, natomiast jest rezerwa 40 cm, co stanowi rezerwę bezpieczną. Informował, że pomost został obniżony o 20 cm w stosunku do projektowanego, a obniżenie było spowodowane sugestiami środowiska. Celem obniżenia miało być umożliwienie mieszkańcom zanurzenia nóg w jeziorze podczas spędzania czasu na pomoście.
KRÓTSZE CZY DŁUŻSZE NOGI ŻNINIAN
Po opublikowaniu tych informacji sprawą zajął się starosta żniński Zbigniew Jaszczuk, który w dniu publikacji powołał zespół do zbadania zgodności realizacji przedsięwzięcia Budowa dwóch pomostów na Jeziorze Żnińskim Małym z warunkami określonymi w decyzjach administracyjnych starosty, dotyczących pozwolenia wodnoprawnego i pozwolenia na budowę. W skład zespołu weszli: pracownik wydziału ochrony środowiska, urbanistyki i architektury, geodeta i przedstawiciel powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego. Zadaniem zespołu było dokonanie oględzin obiektów, przeprowadzenie pomiarów mających na celu ustalenie, czy realizacja obiektów jest zgodna z warunkami określonymi w wydanym pozwoleniu wodnoprawnym i pozwoleniu na budowę.
- Pan Piechowiak w swojej wypowiedzi mówi o sugestiach środowiska, a on ma wydane pozwolenie na budowę i pozwolenie wodnoprawne i tego ma się trzymać, a nie słuchać jakichś sugestii - stwierdził starosta. - Jak przeczytałem ten artykuł, to nie mogłem nie zareagować. Ludzie po tym artykule do mnie dzwonili, przychodzili i mówili, że kiedy oni robili konsultacje i dokumentację jak zabierali się za budowę pomostów, to nie wiedzieli, jak długie ludzie w Żninie mają nogi. Myśleli, że ludzie mają w Żninie dłuższe nogi, a jak się okazało, że mają krótsze i jak usiądą, to sobie nimi nie popluskają w wodzie, to trzeba było obniżyć pomosty. To są oczywiście żarty. Pan Piechowiak to najdelikatniej mówiąc niekompetentny urzędnik, skoro takie rzeczy publicznie opowiada.
BEZ UZGODNIEŃ
Starosta żniński podkreśla, że kwestia obniżenia pomostów i powodów tego obniżenia jest drugorzędna i można sobie z tego żartować, ale główny problem dotyczy dokumentów i odpowiednich pozwoleń. Przyznał, że aby poprawnie obniżyć pomosty, trzeba poprawić projekt, uzgodnić go z Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych, a potem ponownie wystąpić do starostwa o zmianę pozwolenia wodnoprawnego i pozwolenia na budowę.
- On nic takiego nie zrobił, nic nie uzgodnił - oświadczył starosta Zbigniew Jaszczuk. - Nie jest też prawdą, że pomosty obniżono o 20 cm, bo obniżono je dokładnie o 30 cm. Do mnie sygnały na temat obniżenia docierały wcześniej, ale nie wiedziałem, czy to prawda. Wiadomo, że takie informacje trzeba zweryfikować. W sytuacji, jak się ukazał artykuł w prasie potwierdzający obniżenie pomostów, to powołałem zespół, żeby to sprawdzili, bo tylko tak mogłem w tej sytuacji postąpić.
19 września zespół powołany przez starostę udał się nad jezioro dokonać wizji terenowej. Zespół potwierdził, że obydwa pomosty - zarówno górne, jak i dolne - są obniżone o 30 cm. W protokole pojawiła się też informacja, że inwestor prowadzi w tym zakresie stosowną dokumentację, w tym wpisy do dziennika budowy i odbierze oświadczenie projektanta kwalifikujące przedmiotową zmianę jako nieistotną z punktu widzenia prawa budowlanego i prawa wodnego. Dodano też, że powodem zmiany rzędnej poza aspektem przyszłej eksploatacji były wskazujące na przedmiotowym akwenie niekorzystne warunki hydrologiczne, które spowodowały obniżenie poziomu wody w jeziorze.
LÓD WYSADZI DOLNE POMOSTY
Starosta Zbigniew Jaszczuk poinformował jednocześnie, że projektant za pośrednictwem Urzędu Miejskiego w Żninie zwrócił się do Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, który zarządza jeziorem, z informacją, że w trakcie prowadzonych robót budowlanych dokonano zmiany rzędnych, czyli pomosty zostały obniżone. W odpowiedzi zarząd MiUW stwierdził, że dokonana zmiana wpłynie na warunki korzystania z obiektów, zwłaszcza w kwestii obsługi sprzętu pływającego, a lokalizacja pomostów na brzegu nawietrznym jeziora może spowodować (przy przyjętej rzędnej), podczas wystąpienia niekorzystnych zjawisk lodowych, istotne ich oddziaływanie na konstrukcję pomostów bocznych cumowniczych.
- Teraz są niskie stany wody, ale jak poziom wody się podniesie i mróz skuje jezioro lodem, to lód wysadzi dolne pomosty - stwierdził starosta. - Po potwierdzeniu faktu obniżenia pomostów skierowałem sprawę do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Oni po prostu samowolnie poobniżali wysokość pomostów. A jeśli chodzi o zasoby wodne, to chyba urzędnikom Urzędu Miejskiego w Żninie nie trzeba tłumaczyć rzeczy oczywistej, że trzeba wodę gromadzić, kiedy jej brakuje. Jest ustalony plan gospodarki wodnej, żeby tę wodę zatrzymać, a nie obniżać o 30 cm i powodować ubytki wody w jeziorze. Jeśli tak się stanie, to w rzece Gąsawce będzie można chodzić pieszo i patrzeć na zgromadzone tam śmieci.
Starosta Zbigniew Jaszczuk podejrzewa, że być może powodem obniżenia pomostów było posługiwanie się dokumentacją geologiczną dotyczącą tego fragmentu jeziora, gdzie znajdował się stary pomost. Nowa lokalizacja wiąże się z innymi warunkami geologicznymi panującymi na dnie jeziora.
- Jak oni zaczęli wbijać pale, to te pale im wchodziły w ziemię jak masło - powiedział starosta żniński. - Z tego co do mnie dotarło, to przedłużali pale, i wbijali je dalej. Po to były potrzebne te 95.000 zł, bo firma nie będzie dokładać z własnych pieniędzy. Najbardziej mi szkoda tego, że jest dobry materiał na tych pomostach, bo widzę, że deski są fajne, płytki na alejki ładnie zrobione, firma starannie to robi i to widać, ale zamiast porządnie zrobioną robotę dobrze sprawdzać, to wyszło kolejne pośmiewisko. Teraz te pomosty są taśmą ogrodzone, na pomoście dolnym przy liceum nie są przykręcone deski i podejrzewam, że kombinują, jak z tego wybrnąć. Uważam, że to fajna, potrzebna w Żninie inwestycja, tylko spieprzona przez dyletanctwo urzędników. Co do lokalizacji, i to obu pomostów, też mam pewne wątpliwości. Ale to inny problem. Oczywiście powiedzą, że to starosta przeszkadza im w prowadzeniu inwestycji na terenie Żnina.
ZMIANY NIEISTOTNE Z PUNKTU WIDZENIA PRAWA BUDOWLANEGO
Dawid Kolasa, rzecznik prasowy burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego przedstawiając stanowisko Urzędu Miejskiego w Żninie w tej sprawie informuje, że powstające pomosty mają pełnić dwie funkcje, czyli z jednej strony rekreacyjną jako miejsce spacerów, a z drugiej służyć będą cumowaniu sprzętu pływającego.
- W ostatnich latach systematycznie obniżał się poziom lustra wody (co szczególnie widoczne było w roku 2015, gdy Gąsawka wyschła na odcinku między żnińskimi jeziorami), dlatego przed przystąpieniem do inwestycji Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji, na wniosek gminy Żnin, zamknął zastawki na Jeziorze Żnińskim Małym, w celu maksymalnego spiętrzenia jeziora (pozostawiając jedynie niezbędny biologiczny przepływ wody) - podaje Dawid Kolasa. - Po przeanalizowaniu sytuacji na jeziorze oraz obecnego i przewidywanego stanu wody, inwestor, po uzyskaniu akceptacji projektanta, podjął decyzję o obniżeniu rzędnej góry podestów pomostów o 31 cm w stosunku do założeń projektowych. Decyzja była spowodowana koniecznością dostosowania dolnych pokładów do potrzeb przyszłej eksploatacji (chodzi między innymi o kajakarzy, żeglarzy, funkcjonowanie wypożyczalni sprzętu wodnego etc.). Dzięki tej decyzji osoby korzystające ze sprzętu wodnego będą miały zapewnioną możliwość bezpiecznego i komfortowego wsiadania i wysiadania z łodzi, kajaków i rowerów wodnych.
Rzecznik prasowy burmistrza poinformował, że ustalony dla Jeziora Żnińskiego Małego maksymalny poziom piętrzenia wody wynosi 78,60 m n.p.m. Po wprowadzeniu zmian dolne pokłady pomostów znajdują się 23 cm powyżej maksymalnego poziomu piętrzenia, a pomost zlokalizowany jest w bezpiecznej i optymalnej odległości od powierzchni wody.
- Faktyczne wahania lustra wody występują cyklicznie, na przykład 19 września 2016 roku rzędna lustra wody wynosiła 78,24 m n.p.m. - informuje Dawid Kolasa. - Wszystkie czynności zostały odnotowane w dokumentacji budowy, a projektant złożył oświadczenie, że zmiany wprowadzone w trakcie prowadzenia robót budowlanych są zmianami nieistotnymi z punktu widzenia prawa budowlanego i prawa wodnego, a zatem nie wymagają wprowadzania zmian do udzielonych pozwoleń - pozwolenia na budowę oraz pozwolenia wodnoprawnego. Zgodnie z obowiązującym prawem, to projektant podejmuje decyzję o kwalifikacji zmian - czy są istotne czy nieistotne. Realizowane u nas obiekty budowane są zgodnie z wszystkimi regułami wiedzy i sztuki budowlanej i z pewnością będą przez wiele lat służyły społeczności.
Dawid Kolasa oświadczył również, że w trakcie prowadzenia prac budowlanych pojawiły się okoliczności, które nie były możliwe do wcześniejszego przewidzenia, a dotyczyły takich kwestii, jak na przykład wystąpienie gruntu nienośnego w stosunku do zakładanego w projekcie, co skutkowało koniecznością wydłużenia pali. Dodał, że w przypadku wznoszenia tego rodzaju obiektów zawsze należy ustalić wzajemne relacje pomiędzy przepisami prawa budowlanego i prawa wodnego oraz ustalić, czy konkretny pomost, który nie jest ani urządzeniem hydrotechnicznym, ani piętrzącym, wskutek wprowadzenia zmian parametrów, ma jakikolwiek wpływ na oddziaływanie akwenu wodnego.
ROZBIEŻNOŚCI W INTERPRETACJI
- Jak dowodzi praktyka i orzecznictwo, w obszarze tym występują liczne rozbieżności interpretacyjne - stwierdził rzecznik burmistrza Żnina. - Jesteśmy otwarci i poddajemy się każdej kontroli przez organy uprawnione do dokonywania tych czynności. Na każde żądanie organu kontrolnego będziemy przedkładać zgromadzoną dokumentację budowy.
- Ze spokojem oczekuję zakończenia inwestycji na Jeziorze Żnińskim Małym. Jestem przekonany, że wszelkie wątpliwości zostaną rozstrzygnięte przez uprawnione organy i wkrótce długo wyczekiwane pomosty będą służyły mieszkańcom gminy Żnin oraz turystom - orzekł burmistrz Żnina Robert Luchowski.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1284 (38/2016)
Inne teksty na ten temat:
Starosta pozwolił, gmina buduje
Wykonawca pomostów jest, pozwolenia nie ma
Pomosty o 95.000 zł droższe
Mija termin starosty
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze