Jan Kurant nie godzi się na finansowanie tych, którzy za śmieci nie płacą i mobilizuje do poszukania alternatywnego rozwiązania problemu dłużników
fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, śmieci, sesja, Rada Miejska, mieszkańcy
Ponad 240 tysięcy zaległości za śmieci
Prezes Henryk Grobelny zaznaczył, że dłużnicy płacą za prąd, telefon, telewizję satelitarną w obawie przed ich odcięciem, ale za śmieci, wodę, ścieki, podatki - już nie.
Na sesji Rady Miejskiej w Kcyni, która odbyła się przed tygodniem, radna Dorota Czerwińska pytała, czy nowa ustawa śmieciowa dopuszcza korzystanie z ulgi w opłatach dla rodzin 5 plus, bo z tego nadal korzystają inne gminy a Kcynia z tego zrezygnowała. Obecnie stawka wynosi 10,50 zł od osoby w przypadku śmieci segregowanych i 15 zł w przypadku zmieszanych odpadów. Od 1 listopada 2013 r. do lutego 2015 w gminie Kcynia obowiązywała ulga dla rodzin powyżej 5 osób, gdzie już szósta osoba płaciła nie 10,50 a 5,25 zł za odpady segregowane i 7,50 zł za zmieszane.
Radny Jan Kurant odniósł się do wpływów i wydatków na realizację ustawy o gospodarowaniu odpadami komunalnymi za rok 2013 i 2014 i wniósł o wyjaśnienie, skąd wzięły się zaległości w kwocie 90.978,25 za 2013 rok i jak ta zaległość jest ściągana oraz skąd kwota 151.255,34 za 2014 rok. - Wiem, że jest to zadanie własne gminy, ale my jako gmina musimy do tego dopłacać i regulować to za osoby, które nie płacą. Jeśli stawki są wysokie dlatego, że my dopłacamy za nieregulujących należności, to ja na takie coś się nie godzę i sądzę, że wielu innych również się na to nie godzi, bo niech każdy płaci za swoje śmieci sam - mówił Jan Kurant. Poparł też wniosek Doroty Czerwińskiej opowiadając się za wprowadzeniem ulg dla rodzin wielodzietnych.
Anna Pawlak zajmująca się gospodarką śmieciową zapewniła, że z uwagi na zmianę ustawy o utrzymaniu czystości i porządku, w styczniu zniesione zostały ulgi. Ponieważ inne gminy różnicują stawki za odpady, gmina Kcynia wystąpiła do Regionalnej Izby Obrachunkowej o interpretację i ustosunkowanie się do kwestii, czy stosowane wcześniej ulgi mogą być traktowane jako ulga przedmiotowa czy też jako różnicowanie stawki. - Odpowiedź z RIO będzie dla nas wyjaśnieniem, czy możemy stosować ulgi i różnicować stawki czy też tego nie możemy robić - tłumaczyła Anna Pawlak.
Jan Kurant wyjaśniał, że ustawa ulgi zlikwidowała, ale dalsze zapisy mówią, że Rada Miejska ma prawo różnicować stawki i jego zdaniem gmina ma prawo różnicować stawki nie pytając o wykładnię. - Inne gminy ulgi wprowadzają i to budzi u nas niezadowolenie społeczne - zauważył Jan Kurant.
Anna Pawlak zapewniła, że lepszym rozwiązaniem jest otrzymanie interpretacji i jasnego stanowiska, czy obniżki są prawnie dopuszczone. - Lepiej być pewnym niż popełnić błąd, inne gminy też nie mają pewności, czy stawki zróżnicowali prawidłowo i wojewoda może im te uchwały zakwestionować - tłumaczyła Anna Pawlak.
Skarbnik gminy Edyta Szczurek powiedziała, że kwota zaległości za 2013 to zaległość od lipca do grudnia, tych nieściągniętych opłat jest za blisko 91.000 zł, za cały 2014 rok jest to kwota ponad 151.000 zł. - Biorąc pod uwagę zaległości z półrocza 2013 r. możemy powiedzieć, że dobrze się stało, że te zaległości nam się nie podwoiły w roku następnym. A wynikają z tego, że podmioty zobowiązane nie płacą, lista dłużników liczy ponad 4.500 dłużników. Ustawodawca egzekwowanie tych należności zlecił gminom, wszystkie możliwe działania egzekucyjne są przez nas realizowane, ale tak jak w przypadku wierzycieli podatków, ściągnięcie należności jest często niemożliwe - mówiła Edyta Szczurek.
Gmina zobowiązana ustawą śmieci musi odbierać. W gminie Kcynia jest wskaźnik 10% rocznie niewykonania tych dochodów. Jak zapewniła skarbnik, nie jest to wysokim wskaźnikiem biorąc pod uwagę, że w innych gminach dochodzi to do 30%. Zapewniła też, że działania egzekucyjne są bardzo często nieskuteczne, zwłaszcza w przypadku osób żyjących z pieniędzy wypłacanych przez opiekę społeczną. - Mają oni świadomość, że w tych przypadkach egzekucji skutecznie zastosować się nie da - mówiła Edyta Szczurek.
Jan Kurant apelował, by szukać rozwiązania, jak nakłonić do płacenia zalegających z opłatami śmieciowymi, bo dojdzie do absurdu, że płacący będą utrzymywali pół gminy.
Henryk Grobelny, prezes ZGKiM, która to spółka wygrała przetarg i zajmuje się odbieraniem odpadów w gminie Kcynia,zaznaczył, że nowelizacja ustawy, która zaczęła obowiązywać od 1 lutego tego roku, w sposób kategoryczny ujęła sprawę, że wszystkie opłaty z tytułu odbierania odpadów z nieruchomości zamieszkanych oraz prowadzenia PSZOK-u muszą być finansowane w całości z opłat zebranych od mieszkańców i nie ma możliwości, by nadwyżkę z tych opłat przeznaczyć na inne cele lub też z innego źródła niż opłaty zebrane od mieszkańców sfinansować zadania z tym związane. - Cały ten system gospodarki odpadami musi bilansować się na zero, jeśli tak nie jest, to jest to zobowiązaniem Rady Gminy do korygowania wysokości opłat od mieszkańców. Jeżeli jest nadwyżka, należy obniżać, jeśli jest deficyt, należy podwyższać, ażeby się to zbilansowało. Taki obowiązek kategoryczny wprowadziła ustawa i nie mamy tu wyjścia - tłumaczył Henryk Grobelny. Stwierdził, że część nie płaci za śmieci, bo się przyzwyczaiła, że trzeba zapłacić za prąd, za gaz, za satelitę i telefon, bo zaraz odetną, ale za śmieci, za wodę, za ścieki, podatki to już niekoniecznie, bo gmina ani komunalka nie jest w stanie skutecznie wyegzekwować należności, zwłaszcza od osób, które utrzymują się z pieniędzy z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Prezes ZGKiM powiedział, że zaległości względem komunalki wahają się od 300.000 do 500.000 zł.
ZGKiM stara się stworzyć warunki na odpracowanie zaległości w PSZOK-u czy przy innych pracach porządkowych.
- Teraz gmina widzi, jakie są trudności w egzekwowaniu kwot relatywnie niewielkich, ale od bardzo licznej grupy ludzi, co świadczy, że gros społeczeństwa jest bardzo biedny w tej gminie - podsumował Henryk Grobelny.
Radny Kurant wniósł, by tym tematem zajęły się komisje Rady Miejskiej.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1204 (9/2015)
Komentarz
Dłużnik biedny, a dłużnik przebiegły
Prezes ZGKiM w Kcyni Henryk Grobelny podczas ostatniej dyskusji w sprawie zadłużenia, jakie powodują niepłacący za śmieci mieszkańcy, podniósł istotną sprawę. Mianowicie, że mieszkańcy w wielu przypadkach (choć są też osoby, których opłata śmieciowa finansowo przerasta) wypracowali sobie system rozgraniczania opłat na konieczne, i te, których płacić nie trzeba. Za konieczne wskazał gaz, telewizję satelitarną, abonament telefoniczny i energię, bo są to należności konieczne, gdzie brak regulacji kończy się odcięciem świadczonych usług. Więc to płacić trzeba, jeśli chce się korzystać. Drugą grupę opłat stanowią natomiast należności, których regulować nie trzeba, szczególnie kiedy jedynym udokumentowanym dochodem są świadczenia wypłacane przez opiekę społeczną, po które komornikowi sięgać nie wolno. Do tych bezpiecznych zaliczyć można rachunki za dostarczaną wodę, odprowadzane ścieki, podatek od nieruchomości czy właśnie najnowszą w tym katalogu - opłatę śmieciową. Odbiór odpadów jest obowiązkiem własnym gminy, więc czy się płaci czy też nie odebrać je muszą, podobnie jak w przypadku pozostałych świadczeń regulowanych gminie czy zakładowi gospodarki komunalnej. System śmieciowy ma się samofinansować zgodnie z wymogiem ustawy, tak więc to ci którzy płacą, sfinansują niedobór pozostałych kosztem wyższej stawki.
Ta analiza jest ciekawa i trudno się z nią nie zgodzić. Równie trudno wrzucić do jednego worka dłużników, którzy nie płacą, bo nie mają, i tych, którzy nie płacą, bo wiedzą, że tak można. Pozostaje tylko zwykła ludzka przyzwoitość i wstyd, że za twoje śmieci i wodę płaci sąsiad, a ty masz na smartfona i telewizję satelitarną.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1204 (9/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze