Uczestnicy spotkania z wielkim zainteresowaniem przysłuchiwali się opowieściom o dawnej Dębogórze
fot. Sylwia Wysocka
Dębogóra, Dźwiękowe Archiwum Kcyni, projekcja, Anna Michalska, Krystyna Pawlak
Potajemna I Komunia Św.
W ramach cyklu Bohaterowie... Dźwiękowego Archiwum Kcyni odbyła się projekcja z udziałem bohaterek Anny Michalskiej i Krystyny Pawlak, które opowiadały o dawnym życiu w Dębogórze, trudnościach i radościach swego życia.
Anna Michalska i Krystyna Pawlak były bohaterkami ostatniego wakacyjnego cyklu Dźwiękowe Archiwum Kcyni rusza na wieś. Obie panie, wieloletnie mieszkanki Dębogóry, opowiadały o dawnym życiu w swej wsi. Wspominały zarówno miłe, radosne, jak i te budzące dreszcze historie ze swojego życia i życia wsi. Wszystkie opowieści zostały zarejestrowane podczas wywiadów prowadzonych przez Justynę Makarewicz. Dźwiękowe archiwum to jej dzieło, w którym gromadzi historię gminy, jej mieszkańców, dawne fotografie, publikacje.
Anna Michalska dla mieszkańców Dębogóry to duży talent kulinarny. Gotowała na wielu weselach, uroczystościach rodzinnych i - jak zapewniali obecni na spotkaniu mieszkańcy - jej potrawy były bardzo smaczne. - Tu się urodziłam i tu umrę - mówi o rodzinnym domu, gdzie spędziła całe życie, mimo że była już jako dziecko na liście wywozu na roboty do Niemiec. Od wyjazdu uratowała ją matka, która uzgodniła z niemieckim sołtysem, że mała 10-letnia Ania będzie pomagała w jego domu i obejściu, na co przystał. Nie ominęło jej jednak kopanie okopów. - Wożono nas pod Barcin, a może Mogilno, gdzie kopaliśmy głębokie i szerokie okopy. Do dziś pamiętam, jakie te rowy były ogromne - wspomina mieszkanka Dębogóry. Opowiadała też o przygotowaniach do I Komunii Świętej, kiedy nauki odbywały się potajemnie w kościele w Kcyni, zamkniętym na cztery spusty, siostra zakonna chodziła w cywilnym ubraniu, wszystko w największej tajemnicy przed Niemcami. - We trzy szłyśmy do komunii wówczas, jedna z nas poszła później do zakonu, wszystko w tajemnicy - wspominała ze łzami w oczach podczas projekcji Anna Michalska.
Opowiadała też, jak musieli uciekać, opuścić rodzinne gospodarstwo, a po powrocie po stodole i szopie zostały zgliszcza, nie było inwentarza.
Opowiadała też o elektryfikacji wsi i uroczystości, jaką na tę cześć przygotowano w szkole, na którą piekła i gotowała. Wspominała swego ojca, cenionego kowala.
W wywiadzie z Anną Michalską nie zabrakło wątków dotyczących gwary, a temat ten komentowali uczestnicy spotkania w ratuszu.
Rodzina Krystyny Pawlak pochodziła z Kieleckiego, przed wojną kupili gospodarstwo w Dębogórze, gdzie przeżyła dzieciństwo i swoje dorosłe życie, obecnie mieszka w Kcyni.
Pani Krystyna jest jedynaczką, przed jej przyjściem na świat jej rodzice wzięli na wychowanie z obozu w Potulicach dwie niemieckie dziewczynki Margot i Ingrid. Po kilku latach wróciły do Niemiec, ich babcia bardzo dziękowała jej rodzinie za opiekę i troskę nad dziewczynkami. Po latach udało się im odnowić kontakt z Ingrid poprzez Czerwony Krzyż.
Mieszkali przy lesie, który zawsze niósł ogromne obawy. - Wrota stodoły wychodziły na las, a w tamtych czasach za przetrzymywanie partyzantów była kula w głowę. W stodole słoma i dogodne warunki by tam się kryć, dlatego ciągłe obawy i częste rewizje - opowiada Krystyna Pawlak.
Po wojnie jej rodzice mimo nacisków i represji nie wstąpili do spółdzielni, ojciec był wielkim patriotą, słuchał Wolnej Europy. Zginął tragicznie przy koniach, gdzie na skutek upadku złamane żebro przebiło mu serce.
Pani Krystyna opowiadała też o elektryfikacji, która do Dębogóry dotarła później niż do innych wsi. Mówiła o oświetleniu elektrycznym, pralce, która dla jej mamy była dużą rewolucją.
- Starsi ludzie mieli kiedyś bardzo źle, nie to co teraz. Było tak, że chcieli oni jak najdłużej rządzić, trzymać gospodarkę w rękach, a często ich synowie, córki wraz z małżonkami i dziećmi byli na ich łasce i finansowym uzależnieniu. Jak wprowadzono emerytury rolnicze, to odetchnęli i starzy, i młodzi. Bo kiedyś rodziny na wsiach były wielopokoleniowe, w domu stał ogromy stół, przy którym wspólnie zasiadały cztery pokolenia - opowiada Krystyna Pawlak. Mówi, że w dawnych czasach mniej uwagi i czasu poświęcano małym dzieciom, ona sama pamięta, jak z koleżanką wypędzały w wieku 6 lat 12 stuk bydła na Sipiory przez las, czy jak kąpały się w wyrobiskach po torfnikach.
Opowiedziała też historię ze swego dzieciństwa o przyjaźni trzyletniej wówczas dziewczynki z psem Boruchem. - Rodzice mając 22 ha mieli bardzo dużo pracy, pozostawili mnie w domu, ja wzięłam psa na łańcuszek i poszłam z nim do lasu na spacer. Znaczna odległość sprawiła, że zasnęłam w lesie, pies natomiast pobiegł po matkę i wymógł na niej, by za nim poszła, biegł, oglądając się systematycznie na nią, czy za nim idzie i tak doprowadził ją do mnie śpiącej w lesie - mówiła o trosce swego czworonoga Krystyna Pawlak.
Opowieści były wzbogacane prezentacją multimedialną fotografii rodzinnych obu pań i komentarzem Justyny Makarewicz. Za wyjątkowe dzieło sołtys Danuta Piechowiak dziękowała Justynie Makarewicz, przekazała jej bukiet kwiatów. Podkreśliła, że efekt tej pracy - nagrane rozmowy, wspomnienia, a także zgromadzony materiał w postaci dokumentów i fotografii - ma dla społeczności Dębogóry ogromne znaczenie. Justyna Makarewicz w imieniu burmistrza Marka Szarugi przekazała zestawy materiałów promocyjnych gminy dla obu pań - bohaterek nagrań.
Gośćmi dwóch najbliższych spotkań będą Agnieszka Kaluga oraz Marcin Kowalski. 17 września o 17:00 spotkanie z Agnieszką Kalugą - blogerką, wolontariuszką w hospicjum, autorką książki Zorkownia.
Film w zakładce Filmy.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1228 (34/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze