Starty sięgają 50.000 zł chociaż to tylko wstępny szacunek. - Zabrakło chyba kwadransa i zapaliłaby się cała strzelnica. Obiekt byłby wtedy zamknięty całkowicie. Udało się nam obronić tę cześć, gdzie są wyznaczone pozycje strzeleckie – informuje Krzysztof Napieralski, komendant Jednostki Ratownictwa Specjalnego.
Tuż po północy z czwartku na piątek doszło do pożaru na strzelnicy Mundurowego Klubu Strzeleckiego w Kowalewku. Jeden z członków Jednostki Ratownictwa Specjalnego zauważył ogromną łunę ognia nad obiektem. – Obudził mnie dzwoniąc około godziny 1.00. Przypadek tzn. powrót do domu ratownika sprawił, że spalił się tylko i aż kontener ze sprzętem. Zabrakło chyba kwadransa i zapaliłaby się cała strzelnica. Obiekt byłby wtedy zamknięty całkowicie. Udało się nam obronić tę cześć gdzie są wyznaczone pozycje strzeleckie. Tam również są materiały łatwopalne, siatka zabezpieczająca skarpę i opony. Gdyby to się zajęło byłaby tragedia. I tak jak przybyliśmy na miejsce to temperatura była tak wysoka, że nic zrobić się nie dało. Staraliśmy się jedynie żeby ogień się dalej nie przemieścił – opowiada Krzysztof Napieralski.
Na miejsce pożaru przyjechały dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Nakła. Poprosiliśmy dyżurnego nakielskiej komendy o krótki komentarz. Oto co nam powiedział: - To był budynek, gdzie przechowywano elementy wyposażenia strzelnicy. Samo to się nie zapaliło chociażby dlatego, że w pomieszczeniu nawet nie było prądu. Jeżeli chodzi o przyczynę pożaru to nie jesteśmy w stanie pomóc. Musi ustalić ją policja. Podobnego zdania jest Napieralski. – Za długo żyję żeby wierzyć w cuda. Nie ma przypadku. Dziesięć lat się nic nie działo. Tam nie ma elektryczności, zatem zwarcie nie wchodzi w grę. Nie ma również materiałów łatwopalnych typu benzyna, czy smary. W moim odczuciu było to podpalenie. Nie wiem, czy sytuację można porównać do podpalenia pustostanu, które miało miejsce u nas kilka miesięcy temu. Może robi to ktoś na zlecenie? Wszyscy obawiają się o drugi, bardzo drogi kontener, który jest na górnej osi. Jego transport był także drogi, gdyż za pomocą specjalnego dźwigu. Udział w akcji ratowniczej wziął także wóz jednostki z Kowalewka.
Jeżeli chodzi o straty to stalowy kontener kosztuje około 6.000 zł. Spaliło się mniej więcej 20 wykonanych z drewna i pod zamówienie przesłon, spełniających normy strzelectwa dynamicznego, wkrętarki, nowo zakupione tarcze, stoliki, krzesła, ławki, kosze na śmieci. Tylko wstępne wyliczenia wskazują na straty rzędu 50.000 zł. Będą wyższe, ponieważ co chwilę ktoś dzwoni i wylicza kolejne przedmioty, które się spaliły. Zapytaliśmy komendanta Napieralskiego o ewentualne zrekompensowanie strat przez ubezpieczyciela. – Niestety nic nie dostaniemy, gdyż w tym zakresie obiekt ubezpieczony nie jest. Mamy ubezpieczenie jedynie w czasie strzelań. Chodzi o odpowiedzialność cywilną od nieszczęśliwych wypadków uczestników bądź instruktorów podczas zawodów.
Na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci. – Zarządca obiektu został poinformowany o możliwościach prawnych. Od chwili złożenia przez niego zawiadomienia funkcjonariusze będą wyjaśniać przyczyny pożaru – informuje rzecznik prasowy komendy powiatowej w Nakle nad Notecią mł. asp. Kamil Smoliński.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze