Na początku chciał gasić ogień z konewki, ale ten zaczął się rozrastać. Widząc ogromne płomienie postanowił ratować swojego ojca, który porusza się na wózku. Niestety, dwa rasowe psy i kilka kotów zostało w płonącym domu. W poniedziałek Bogdan Kowalski z pomocą rodziny i sąsiadów wydobywał z niego pozostałości.
Do pożaru doszło w niedzielną noc ok. 2 nad ranem. W płomieniach stanął historyczny budynek dawnej wodomistrzówki na ul. Żnińskiej, na wysokości skrzyżowania z ul. Podgórną w Barcinie. Ponad 70 lat temu w transporcie wszystkich towarów największą rolę odgrywały barki i kolej. W Barcinie Noteć pełniła rolę głównego szlaku transportowego. To tutaj pływały barki napędzane silnikami parowymi. W drugiej połowie XIX wieku prusacy wybudowali budynek, w którym mieszkał wodomistrz. Jego zadaniem było m.in. dokonywano obserwacji poziomu wody.
Ogień wybuchł w pomieszczeniu, w którym spał Kazimierz Kowalski. To on zawołał swojego syna Bogdana, który w pierwszej chwili chciał gasić ogień z konewki. Gdy drugi raz przebiegł z wodą, to ogień był zbyt wielki. Wtedy postanowił ratować ojca. W płonącym pomieszczeniu zostały dwa psy rasy Nowofundland oraz koty. Dora - trzeci, najstarszy pies tej samej rasy - wybiegła na podwórko. Jak relacjonuje pan Bogdan, nawet nie czuł tego, że jego czoło oraz nos uległy poparzeniu. Priorytetem było dla niego ratowanie ojca, który sam nie może się poruszać. Bardzo żałuje, że nie mógł pomóc pozostałym pupilom.
Pożar gasiły 3 zastępy z OSP Barcin, OSP KSRG Piechcin, OSP Mamlicz, OSP Jadowniki Rycerskie oraz dwa z PSP Żnin. Została udzielona pomoc medyczna oraz zapewniono wsparcie psychologiczne poszkodowanym. Jak przekazał rzecznik prasowy KP PSP w Żninie kpt. Łukasz Adamowski straty oszacowano na 400.000 zł. Policja ustala co było przyczyną pożaru.
Budynek stracił dach, pomieszczenia są zniszczone przez dym oraz popiół, urządzenia AGD i RTV niezdatne do użytku. Aktualnie Bogdan i Kazimierz Kowalscy mieszkają u rodziny w Barcinie.
Pan Kazimierz czuje się dobrze. Choć straty są ogromne, to pan Bogdan nie traci nadziei, że zniszczony przez ogień dom zostanie wyremontowany, a on z ojcem przed następną zimą wprowadzą się do niego. W poniedziałek wraz z rodziną porządkował budynek oraz teren wokół pogorzeliska. Dziękuje również za pomoc wszystkim, którzy wspierają ich w tych trudnych chwilach.
Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki w czwartek, 10 marca.
Film w zakładce Filmy.
Angelika Uścińska, 7 III 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze