Gdyby pożar wybuchł kilka godzin później, to rozmiar tragedii mógłby być większy. Najprawdopodobniej to klienci pobliskiego marketu zorientowali się w sytuacji i powiadomili odpowiednie służby. To uratowało pozostałe lokale przed tragedią zakładu fryzjerskiego.
W środę 28 września o 19.25 na stanowisko kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Nakle wpłynęło zgłoszenie o pożarze w budynku szeregowym w Rynarzewie. Palić miał się zakład fryzjerski, w którym włączył się alarm przeciwpożarowy. Na miejsce zostało skierowanych siedem zastępów straży pożarnej, a mianowicie: trzy z jednostki ratowniczo-gaśniczej z Szubina oraz jednostki ochotniczych straży pożarnych z Rynarzewa, Szubina i Turu.
- Po dotarciu na miejsce zastano silne zadymienie i rozwijający się pożar w obiekcie. Strażacy działali w sprzęcie ochrony dróg oddechowych. Ich działania skupiły się na tym, by nie doprowadzić do rozprzestrzenienia się pożaru na sąsiednie lokale usługowo-handlowe - informuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Nakle st. kpt. Bartosz Walkowiak.
Działania gaśnicze trwały dwie i pół godziny. Strażakom udało się uratować sąsiednie pomieszczenie. Działająca tuż za ścianą kwiaciarnia mogła dzięki temu funkcjonować następnego dnia. Jedyne zniszczenia wystąpiły tam w podwieszanym suficie, z którego odpadło kilka elementów. Niestety objęty pożarem zakład fryzjerski spłonął doszczętnie. Szacunkowe straty wynoszą ponad 100.000 zł. Na szczęście w pomieszczeniu nikt się nie znajdował i nie było osób poszkodowanych. Prawdopodobna przyczyna pożaru, to zwarcie instalacji elektrycznej.
Remigiusz Konieczka, 29 IX 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze