Cerekwica, proboszcz, ksiądz, ofiara
Proboszcz nie powie, ile i na co
Ksiądz proboszcz parafii św. Mikołaja w Cerekwicy nie będzie rozmawiał z Pałukami na żaden temat. Dlatego nie wiemy, ile pieniędzy wpłynęło od dzieci pierwszokomunijnych na ofiarę, o którą kapłan poprosił. Swoich wiernych ksiądz informował, że ofiara ma być przeznaczona na cele misyjne, ale na jakie konkretnie - tego ksiądz też nie chciał powiedzieć.
W rubryce Naszym zdaniem w dwóch ostatnich numerach tygodnika Pałuki zostały opublikowane dwa głosy polemiczne dotyczące prośby księdza Grzegorza Rosińskiego, proboszcza parafii pw. św. Mikołaja w Cerekwicy. Przypomnijmy, że najpierw wypowiedział się uczestnik mszy św., podczas której do sakramentu I Komunii Świętej przystąpili tegoroczni trzecioklasiści. - Ksiądz na mszy powiedział, że dzieci nie spełniły jego oczekiwań i zbyt mało pieniędzy dały mu w prezencie. Wcześniej zażyczył sobie, by były to pieniądze (a zwyczajowy prezent) - blisko 2.000 zł na ołtarzyk, który sam sobie wcześniej kupił. Dlatego też zaproponował, żeby uczestnicy mszy dołożyli do pełnej kwoty i ludzie dawali po 100 zł, po 50 zł. Mało tego, rozdał dzieciom koperty, żeby podzieliły się uzbieranymi na komunię pieniędzmi z biednymi dziećmi, a koperty mają wrócić do niego. Gdyby to było w parafii miejskiej, to ksiądz by sobie tak nie pozwolił, a tu mała społeczność, w pełni uległa proboszczowi, głowy w piasek. Ja z tego przyjęcia wróciłem chory - przedstawił swoje wrażenia z uroczystości pierwszokomunijnej nasz czytelnik.
Ta opinia wzbudziła reakcję rodziców dzieci pierwszokomunijnych. - Nikt z nas nie przypomina sobie tego, żeby proboszcz żądał czegoś od naszych dzieci. To my, rodzice przystaliśmy na propozycję prezentu, jaki zaproponował nam proboszcz. Nikt nas nie zmuszał do zakupu ołtarzyka za 2000 zł. Niestety nie udało się nam zebrać pełnej kwoty i to my zaproponowaliśmy, żeby brakującą kwotę proboszcz dołożył ze składki komunijnej. Z tego, co słyszeliśmy, proboszcz nie żądał stówek czy pięćdziesiątek na składkę. Każdy dawał tyle, ile uważał za słuszne - ripostowali rodzice dzieci pierwszokomunijnych w rubryce Naszym zdaniem. Dodali, że ofiary były przeznaczone na misje i też nie były przymusowe. - Jeżeli jakieś dziecko nie chciało, to nie musiało dawać tej ofiary i na pewno proboszcz nie mówił, żeby się podzielić uzbieranymi na komunii pieniędzmi. Nawet w parafiach miejskich księża proponują dzieciom podobne ofiary. Nasze dzieci miały piękną komunię, proboszcz bardzo się postarał i wszystko sam przygotował, dlatego bardzo ubolewamy, że tak został oczerniony - kończyli rodzice.
O wyjaśnienie sytuacji postanowiliśmy poprosić księdza Grzegorza Rosińskiego. Ponieważ telefonu pod numerem wskazanym na stronie internetowej Archidiecezji Gnieźnieńskiej jako numer do parafii w Cerekwicy nikt nie odbierał (mimo że dzwoniliśmy o różnych porach dnia), udaliśmy się w niedzielny poranek do kościoła św. Mikołaja.
Po zakończonej mszy św. ksiądz proboszcz wyszedł z kościoła w towarzystwie dwójki wiernych. Udało nam się skierować do niego pytania o sytuację związaną z ofiarami od dzieci pierwszokomunijnych. Chcieliśmy się dowiedzieć, ile pieniędzy na potrzeby misyjne wpłynęło z ofiar od dzieci pierwszokomunijnych i na jaki konkretnie cel zostały one lub zostaną przekazane. - Drukujcie, co chcecie. Ja z wami rozmawiał nie będę, bo „Pałuki” kłamią. A jak to wydrukujecie, to pana zaskarżę - powiedział ksiądz proboszcz i szybko odszedł na plebanię.
W związku z taką reakcją kapłana nie zdołaliśmy go zapytać, ile kosztował ołtarzyk, na który ksiądz zbierał również ofiary i kiedy on zostanie poświęcony. Od grupki parafian św. Mikołaja w Cerekwicy, którzy stali przy ogrodzeniu kościoła, usłyszeliśmy: - Wszystko jest dobrowolne. Ktoś składa pieniądze w ofierze lub nie. Nikt niczego nie wymusza. Zresztą zbiórki na cele misyjne odbywają się w parafiach w całej Polsce i nie wiadomo, czemu u nas akurat taką sensację z tego zrobił wasz czytelnik. Z tego, co nam wiadomo, ołtarzyk polowy jest kupiony, ale będzie poświęcony później. Może podczas uroczystości Bożego Ciała.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1216 (22/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze