Łucji Goclik pokazaliśmy archiwalne zdjęcie z lotniska szkoły pilotów w Obronie Leśnej. Jedna z najstarszych obecnie mieszkanek Sobiejuch zaraz sobie przypomniała jedne ze swoich letnich wakacji w latach trzydziestych i zajęcia adeptów pilotażu na lotnisku w osadzie należącej do sołectwa Sobiejuchy.
fot. Karol Gapiński
Historyk, informacje, przedwojenne lotnisko, Sobiejuchy, Kazimierz Wojciech Chudziński
Przedwojenne niebo w Sobiejuchach
Historyk polskiego lotnictwa szuka informacji o przedwojennym lotnisku szkoły podoficerów, które znajdowało się w Obronie Leśnej.
Historyk lotnictwa, pochodzący z Bydgoszczy Kazimierz Wojciech Chudziński, obecnie mieszka w Kostrzyniu nad Odrą. W przeszłości był pilotem szybowców, należy też do Bydgoskiego Klubu Seniorów Lotnictwa przy tamtejszym aeroklubie. Dotychczas wydał już kilka książek poświęconych historii polskiego lotnictwa. Ostatnia ukazała się nawet w języku niemieckim.
Na lotnisku w Sobiejuchach samolot RWD-8 i uczestnicy szkolenia. Zdjęcie wykonane zostało w 1938 r.
fot. z archiwum Kazimierza Wojciecha Chudzińskiego
Obecnie Kazimierz Wojciech Chudziński zbiera informacje do książki poświęconej bydgoskim skrzydłom. Tak się składa, że po I wojnie światowej Bydgoszcz była kolebką polskiego lotnictwa wojskowego. Przygotowywana przez autora publikacja ma być kompleksowym zbiorem wszystkich informacji dotyczących lotniczej historii Bydgoszczy i okolic. Jeden z tropów w tej historii wiedzie na Pałuki. Konkretnie do wsi Sobiejuchy. Otóż w latach trzydziestych XX wieku znajdowało się tam lotnisko polowe, które wykorzystywali w celach szkoleniowych młodzi adepci sztuki latania samolotami.
Kazimierz Wojciech Chudziński postanowił w związku z tym zwrócić się do dyrektora Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, Michała Woźniaka, z prośbą o pomoc w zebraniu informacji dotyczących lotniska polowego w Sobiejuchach. Dyrektor przyznał, że ta historia nie jest mu bliżej znana i nie posiada żadnych informacji z nią związanych. Jednak za naszym pośrednictwem obydwaj panowie chcą zaapelować do czytelników - mieszkańców Pałuk, i nie tylko - o udostępnienie wszelkich informacji na temat lotniska w Sobiejuchach, jeśli takowe rzecz jasna ktoś posiada.
- Szkoła pilotażu dla Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy miała również filię w Świeciu w sile jednego batalionu. Zajęcia teoretyczne odbywały się w Świeciu, a loty na lotnisku w Sobiejuchach. Szkołę z uwagi na zagrożenie wojną przeniesiono jesienią 1938 roku do Krosna na Podkarpaciu. Filia w Świeciu pozostała do chwili rozpoczęcia wojny. Za wszelką pomoc w zebraniu materiałów na ten temat będę bardzo wdzięczny - zwraca się do naszych czytelników Kazimierz Wojciech Chudziński. Historyk dotarł zresztą do zdjęcia, na którym na lotnisku w Sobiejuchach w 1938 r. widać samolot RWD-8 i kilku uczestników szkolenia.
Michał Woźniak z kolei podkreślił, że podobne apele kilka lat temu ogłoszone na prośbę norweskiej telewizji NRK, która realizowała program o nazistowskich obozach szkoleniowych dla młodych Norwegów sympatyzujących z tą ideologią, dały efekt w postaci ustalenia lokalizacji jednego z takich obozów na terenie Pałuk. Konkretnie w Cerekwicy. Przy tamtej okazji znaleźli się naoczni świadkowie, którzy przed II wojną światową widzieli ten obóz. Podobnie dyrektor muzeum ma nadzieję, może być w przypadku lotniska w Sobiejuchach.
Dotarliśmy do Łucji Goclik (ur. 1927 r.), która mieszka obecnie w Sobiejuchach. Na świat przyszła wprawdzie w Brzyskorzystwi, a w dzieciństwie mieszkała przeważnie z dziadkami w Cerekwicy, jednak jej rodzice w tamtych latach zmieniając miejsce zamieszkania w poszukiwaniu pracy trafili też do Wrzosów. To osada położona w granicach gminy Szubin, ale niedaleko Sobiejuch. Łucja Goclik zaznacza, że przed II wojną światową istniała już osada Obrona Leśna. Wtedy składała się z 3 mieszkań. W jednym z nich zamieszkiwał z rodziną Kazimierz Górny, który był wujkiem Łucji Goclik. Przypomina sobie ona, że latem 1939 r. była podczas wakacji letnich u wujka w Obronie Leśnej i wtedy widziała, że istniejące tam lotnisko nadal jest użytkowane przez pilotów.
- To lotnisko było zlokalizowane na równinie, która jest niedaleko domów w Obronie Leśnej, przy dojeździe do nich od obecnej drogi krajowej. Po prawej stronie. Nie było tam żadnych budynków. Były tylko namioty, które użytkowali ci lotnicy. W jednym z nich była też kuchnia polowa. Ja byłam wtedy dziewczynką i wraz z innymi dziećmi biegaliśmy czasami koło tego lotniska. To nie był ogrodzony teren. Gdy samoloty startowały czy lądowały, to wzbudzało nasz duży entuzjazm. Wiadomo, jak to u dzieci - opowiada Łucja Goclik.
Kazimierz Wojciech Chudziński przyznał w rozmowie z nami, że to dla niego nowa informacja. Wcześniej nie wiedział, że lotnisko było dokładnie w Obronie Leśnej, która jest osadą należącą administracyjnie do Sobiejuch. - Natomiast to, że jeszcze w 1939 roku mogły się tam odbywać jeszcze jakieś loty szkoleniowe, jest możliwe. Choć już nie w ramach szkoły przeniesionej do Krosna z uwagi na zagrożenie możliwością wybuchu wojny. Sama szkoła wcześniej istniała w Bydgoszczy, a filia w Świeciu powstała po opuszczeniu tego miasta przez batalion marynarki, który przeniósł się do Gdyni. Były zatem w Świeciu wolne pomieszczenia i tam w sile również batalionu uczyli się młodzi adepci lotnictwa. Nauka teoretyczna trwała 2 lata. W szkole uczyli się chłopcy w wieku 16-17 lat. Po zakończeniu szkolenia teoretycznego dopiero przystępowali do zajęć praktycznych, które odbywały się właśnie na lotnisku w Sobiejuchach. I wtedy byli już oni pełnoletni. To, że pańska rozmówczyni nie pamięta żadnych budynków na lotnisku w Sobiejuchach wcale mnie nie dziwi. To było lotnisko polowe - powiedział Kazimierz Wojciech Chudziński.
Łucja Goclik oznajmiła również, że obecnie w Sobiejuchach nie mieszka już nikt w jej wieku, kto mógłby pamiętać przedwojenne lotnisko. Jednak prawdopodobnie nawet większą wiedzę od Łucji Goclik może mieć inna kobieta., która obecnie mieszka z synem w Poznaniu.
- To pani Antonina Haglauer z domu Nawrocka. Ona ma już chyba blisko 107 lat. Urodziła się bowiem w 1908 r. i przed wojną była już dorosłą kobietą. Może więc na ten temat pewnie więcej powiedzieć niż ja. Niestety nie mamy z panią Antoniną kontaktu, ale ona z synem miała w zwyczaju regularnie wracać w rodzinne strony w porze letniej. Nadal posiadają tutaj dom. Gdy tylko przyjadą następnym razem, to postaramy się im przekazać, że poszukiwane są informacje o tym lotnisku w Obronie Leśnej - zakończyła Łucja Goclik.
Udało nam się skontaktować z synem Antoniny Haglauer, Januszem. - Rzeczywiście, mama pamięta to lotnisko. Szczegółów nie zna, bo była wtedy trzydziestoletnią kobietą i samoloty nie interesowały ją specjalnie. Natomiast mama pamięta jedną rzecz. Otóż w kuchni polowej na tym lotnisku gotowała dla uczestników szkoleń Leokadia Nawrocka. To była bratowa mojej mamy. Wtedy ta moja ciocia Leokadia mieszkała w Jaroszewie, skąd chodziła lub jeździła na rowerze do Obrony Leśnej, by gotować w tej kuchni - przekazał Janusz Haglauer.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1204 (9/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze