Prywatnie Maciej Grzmiel kocha spływy kajakowe i górskie wędrówki. Nie stroni od wycieczek rowerowych. fot. arch.
Ludzie Pałuk
Przygotował do druku tysiąc książek
Tradycje wydawnicze żnińskiego koncernu Alfreda i Leona Krzyckich kontynuowane są w Żninie nie tylko przez Andrzeja Bogdańskiego (druk) i niżej podpisanego (prasa), ale i przez właściciela nie rzucającej się w oczy firmy wydawniczej "Magraf" - Macieja Grzmiela. Nie ma w Polsce księgarni, w której by nie leżało jakieś wydawnictwo sygnowane przez "Magraf".
Założona 13 grudnia 1991 roku firma zajmuje się składem, łamaniem i przygotowaniem do druku książek. Przez kilka lat mieściła się w Żninie, ostatnio została przeniesiona do Bydgoszczy, ale jej szef zatrudnia cały czas głównie ludzi ze Żnina (i okolic).
Pomysłem Maćka Grzmiela było wydawanie płyt z kolędami, które już trzykrotnie były dołączane do naszej gazety (w tym roku jest planowana kolejna). Płyt, na których mogą szeroko w kraju zaprezentować się zespoły z małych miast i wsi. Są to zespoły o wysokim poziomie artystycznym, ale z małymi możliwościami promocji swej twórczości.
Również pomysłem Maćka Grzmiela było wydawanie Dodatku Telewizyjnego do Twojej Gazety (macie Państwo go w naszych "Pałukach"). Wspólnie z wydawcą "Pałuk" założyli trzy lata temu w tym celu specjalną firmę, która - pracując najpierw na potrzeby czterech wydawców prasy zaczynała od trzydziestotysięcznego nakładu Dodatku; obecnie co tydzień z rol drukarskich schodzi 148 tysięcy egzemplarzy.
Jak drogi czytelniku widzisz, często w tym tekście pojawia się wątek współpracy z "Pałukami". Bo też firmy obu żnińskich wydawców współpracują przy wielu przedsięwzięciach, więcej - czasem nawet wymieniają się kadrą. Z refencjami naczelnego "Pałuk" Maciej Grzmiel (wydaje on również dwie gazety - "Tygodnik Tucholski" i "Nowy Czas Chojnic") wzbogacił się o dwóch redaktorów naczelnych, którzy ongiś pracowali jako reporterzy w "Pałukach": barciniankę Kamilę Mróz i Roberta Grygiela z Mogilna.
Za tydzień zaś obie firmy zaczną wspólną pracę nad "Gazetą Biskupińską".
Na pytanie, ile książek złamał (łamanie to rozmieszczanie na stronach tekstu i ilustracji), pada odpowiedź: - "Sam nie wierzyłem, gdy skończyliśmy podliczanie - przygotowaliśmy do druku około tysiąca książek! Bez sprawdzonego i oddanego zespołu, jaki nad tym pracuje, nie byłoby to możliwe".
Nie ma w Polsce księgarni, w której by nie leżało jakieś wydawnictwo sygnowane przez "Magraf". Ot choćby ostatnia kolekcja Gazety Wyborczej: "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, "Sztukmistrz z Lublina" Singera, "Tortila Flat" Steinbecka, "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen. A drobnych druków, folderów, kalendarzy czy wydawnictw, które są jedynie naświetlane - nawet nie ma co liczyć.
Dominik Księski
Pałuki nr 656 (37/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze