Wiceburmistrz Jadwiga Chojnowska cierpliwie wyjaśniała wszystkie wątpliwości mieszkańców Sarbinowa Drugiego
fot. Arkadiusz Majszak
Sarbinowo, szkoła podstawow, oświata, przyszłość
Przyszłość zależna od liczby dzieci
Szkoła Podstawowa w Sarbinowie Drugim, która zostanie w tym roku zlikwidowana, ma w przyszłości przekształcić się w placówkę niepubliczną. Jednak członkowie stowarzyszenia, które ma prowadzić szkołę, obawiają się, czy podołają nowemu zadaniu i czy liczba uczniów pozwoli na uruchomienie 1 września br. szkoły niepublicznej.
Członkowie komisji oświaty, kultury, zdrowia i opieki społecznej Rady Miejskiej w Janowcu na swoich posiedzeniach, w związku z wysokimi kosztami prowadzenia szkół, zapoznali się z informacjami dotyczącymi aktualnego stanu placówek oświatowych prowadzonych przez gminę Janowiec. Radni rozpatrywali możliwość zlikwidowania jednej z placówek. Po dokładnym przejrzeniu analiz dotyczących oświaty członkowie komisji zawnioskowali o podjęcie uchwały o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim z uwagi na małą liczbę uczniów w poszczególnych oddziałach, która powoduje wysokie koszty utrzymania. W trwającym roku szkolnym odział przedszkolny liczy 20 dzieci, klasa I - 6 uczniów, klasa II - 6 uczniów, klasa III - 4 uczniów, klasa IV - 8 uczniów, klasa V - 4 uczniów, w klasie VI uczy się 11 uczniów. Przy podejmowaniu decyzji o zamiarze likwidacji szkoły, radni wzięli pod uwagę fakt, że liczba dzieci zamieszkałych w obwodzie szkoły w Sarbinowie Drugim w najbliższych latach nie ulegnie istotnym zmianom.
Nauczyciele oraz pracownicy niepedagogiczni likwidowanej szkoły otrzymają odprawy z tytułu likwidacji placówki, a nauczyciele, którzy nabędą prawo do emerytury lub świadczenia kompensacyjnego, otrzymają dodatkowo odprawy z tego tytułu.
Ustawa o systemie oświaty mówi, że w sytuacji, gdy liczba uczniów w szkole jest niższa niż 70, można podjąć uchwałę intencyjną, przedłożyć ją kuratorowi oświaty i przystąpić do likwidacji szkoły.
Janowieccy radni rozpatrywali kwestię likwidacji szkoły w Sarbinowie Drugim już w ubiegłym roku, ale na życzenie dyrektor placówki Arlety Mrozińskiej sprawę likwidacji przesunięto o rok, by dać czas mieszkańcom wsi na powołanie stowarzyszenia mającego prowadzić placówkę niepubliczną.
Mieszkańcy Sarbinowa Drugiego chcieli uzyskać na posiedzeniu komisji zapewnienie, że szkoła będzie dalej funkcjonować jako jednostka niepubliczna
fot. Arkadiusz Majszak
PO NAJPROSTSZEJ LINII OPORU
We wsi zawiązało się stowarzyszenie Integracja Społeczna w Sarbinowie Drugim, które zarejestrowano w Krajowym Rejestrze Sądowym. Prezesem stowarzyszenia jest nauczycielka szkoły Marzena Kochowicz. Jeśli szkołę przejmie stowarzyszenie i będzie ona funkcjonować jako jednostka niepubliczna, to nauczyciele będą musieli liczyć się ze znacznym obniżeniem pensji, gdyż w jednostce niepublicznej nie obowiązuje Karta Nauczyciela.
Demografia szkoły w Sarbinowie od kilku lat się nie zmienia. Jeśli rodzice dalej będą chcieli posyłać swoje dzieci do szkoły niepublicznej, to liczba uczniów utrzyma się na poziomie 60 dzieci.
Decyzja o zamiarze likwidacji szkoły wywołała niepokój wśród mieszkańców wsi. Mieli nadzieję, że likwidacja placówki zostanie odłożona z powodu oddania do użytku jesienią zeszłego roku boiska wielofunkcyjnego, które powstało przy szkole. W wyniku decyzji o zamiarze likwidacji mieszkańcy wsi wystosowali do burmistrza Macieja Sobczaka i radnych pismo, które wpłynęło 20 grudnia ub.r.
W obszernym, czterostronicowym piśmie czytamy m.in.: Naszym zdaniem [likwidacja - am] to zbyt pochopna decyzja. Nasza szkoła była zawsze domem edukacji, miejscem rozrywki, kultury i sportu. Tu także społeczność uczniowska poznawała i pielęgnowała tradycje, obrzędy i obyczaje narodowe i regionalne. To właśnie tutaj odbywały się i odbywają spotkania, uroczystości i różne imprezy, których celem jest integracja społeczności lokalnej. Jesteśmy dumni z naszej szkoły. Uczestniczymy w każdych uroczystościach, które dostarczają nam moc radości i wzruszeń. (...) Dlatego decyzja, jaką podjęła i przegłosowała Rada jest dla nas jako społeczności krzywdząca i nie zgadzamy się z nią. (...) Jesteśmy świadomi zachodzących zmian, rozumiemy i odczuwamy również trudności ekonomiczne, bo dotykają każdego z nas, ale staramy się krok po kroku im się przeciwstawić, szukamy dróg, metod na poprawę. A tu Rada Miasta, Klub Inicjatyw Społecznych, krąg ludzi, którym zaufaliśmy i powierzyliśmy władzę idzie po najprostszej linii oporu - brak pieniędzy i mało dzieci w szkole, to co? Zamykamy, czyli likwidujemy szkołę i po kłopocie. Ale czy edukację tych młodych, niedoświadczonych, nieświadomych jeszcze trudności dnia codziennego należy przeliczać na złotówki i skazywać na stres i trudności z dojazdami? Czy panie i panowie radni mają tak zimne serca, które obojętnie patrzą na sprawy dzieci? Czy moloch miejskiej szkoły nie wpłynie ujemnie na ich rozwój fizyczny, psychiczny czy emocjonalny? Kto za to odpowie? Są przecież wśród was nauczyciele, rodzice, dziadkowie, którym dobro dziecka jest priorytetem i być powinno, bo przecież wszystkie dzieci są nasze i tu z większą goryczą patrzymy na waszą podjętą decyzję. Dziś, jak sądzimy, ofiarami zostaliśmy my - wioska popegeerowska, ale jutro pójdą w nasze ślady inne środowiska lokalne, inne wsie. Na Boga, obudźmy się, czy to słuszna, jedyna droga? Chcemy, aby nasza najmłodsza społeczność uczyła się w naszej szkole. (...) Jesteśmy waszej decyzji przeciwni. Chcemy i jesteśmy gotowi do negocjacji z wami. Prosimy nie przekreślajcie dotychczasowego dorobku i dobrego imienia naszej szkoły. Nie gaście zapału, zaangażowania i pracy pełnej poświęceń nauczycieli tej placówki. (...) Chcemy szkołę mieć, zrobimy wszystko, aby pozostała, a was prosimy o zrozumienie i ochoczą pomoc.
Pod pismem podpisało się 216 mieszkańców Sarbinowa Drugiego.
W KATEGORII GORSZYCH
14 stycznia do przewodniczącego komisji oświaty, kultury, zdrowia i opieki społecznej Bartosza Bembnisty wpłynęło pismo podpisane przez dyrektor Arletę Mrozińską oraz nauczycieli i pracowników szkoły. Autorzy pisma informują przewodniczącego, że popierają protest mieszkańców Sarbinowa w związku z zamiarem likwidacji szkoły. Dodają, iż są przeciwni likwidacji szkoły oraz wyrażają głębokie niezadowolenie ze sposobu przeprowadzenia likwidacji placówki. Ich zdaniem, nikt z władz organu prowadzącego ani Rady Miejskiej nie rozmawia z nimi o sprawach dla nich niezmiernie ważnych. Z tego powodu odnoszą wrażenie, że są traktowani jako ci gorsi nauczyciele w gminie. Dla autorów pisma jedynym źródłem informacji jest uchwała o zamiarze likwidacji szkoły, z której m.in. wynika, że pracownicy szkoły otrzymają odprawy, które należą się z mocy prawa. Nic w opinii nauczycieli i pracowników szkoły nie mówi się o możliwości zatrudnienia chociażby w niepełnym wymiarze godzin. Autorzy pisma proszą o rozważenie możliwości zatrudnienia ich chociażby na pół etatu, by nie utracili uprawnień wynikających z Karty Nauczyciela, tym bardziej, że są w większości pracownikami o długim stażu pracowniczym.
Nie wiemy także, jakie są plany w stosunku do szkolnej infrastruktury. Są to informacje dla nas ważne, chociaż nie dotyczą nas bezpośrednio. Nasza szkoła jest bowiem dla nas nie tylko miejscem pracy, ale „drugim domem”, stąd tego rodzaju rozterki. Dwukrotnie w formie pisemnej, wielokrotnie ustnej wyrażaliśmy wolę prowadzenia szkoły przez stowarzyszenie, które założyliśmy. Chcemy podjąć się prowadzenia szkoły nie na własne życzenie, jak to zostało przedstawione na sesji Rady Miejskiej i w lokalnych mediach, ale ze względu na decyzję dotyczącą likwidacji szkoły. Nie chcemy, abyście państwo odebrali nas jako grupę roszczeniowych pracowników, ale jako ludzi, którzy są pełni obaw, co do swojej przyszłości i przyszłości szkoły, która jest miejscem nie tylko nauki 60 dzieci. O niezaprzeczalnej roli wiejskich szkół powiedziano i napisano wiele przy okazji ich masowej likwidacji, dlatego nie chcieliśmy powielać argumentów, które wszyscy doskonale znają. Ważna jest dla nas deklaracja pana burmistrza i Rady Miejskiej o przekazaniu budynków szkoły wraz z całym wyposażeniem stowarzyszeniu „Integracja Społeczna w Sarbinowie Drugim” w sytuacji, gdyby doszło do likwidacji szkoły. Jesteśmy otwarci na państwa propozycje i wyrażamy wolę rozmów na temat dalszych losów naszej szkoły - czytamy w piśmie nauczycieli i pracowników szkoły.
4 UCZNIÓW W KLASIE
Temat likwidacji szkoły w Sarbinowie był omawiany w miniony piątek na posiedzeniu komisji oświaty. Na obrady przybyli mieszkańcy Sarbinowa. Wiceburmistrz Jadwiga Chojnowska nie ukrywała, że jest zaskoczona wizytą mieszkańców wsi. Podkreśliła, iż rozmowy dotyczące przyszłości szkoły odbyły się już w styczniu 2012 roku na zebraniu sołeckim. To wówczas mieszkańcy dowiedzieli się, iż dzieci w szkole jest za mało. Przed rokiem postanowiono, że mieszkańcy przygotują się i założą stowarzyszenie, które poprowadzi szkołę. Wiceburmistrz zwróciła również uwagę, że radni nie byli nastawieni negatywnie do szkoły w Sarbinowie i wyrazili zgodę na przekazanie placówki stowarzyszeniu. We wrześniu ub.r. dyrekcja szkoły poinformowała, że we wsi zawiązało się stowarzyszenie, które wyraża chęć prowadzenia szkoły od września 2013 roku w przypadku decyzji o likwidacji szkoły. W grudniu stowarzyszenie potwierdziło wolę prowadzenia szkoły w następnym roku szkolnym. Wiceburmistrz zapewniła, że w przypadku przejęcia szkoły przez stowarzyszenie nic się dla uczniów nie zmieni.
Mieszkańcy biorący udział w komisji wyjaśniali, że dotychczas nic nie wiedzieli o korespondencji pomiędzy panią dyrektor a panią wiceburmistrz w sprawie prowadzenia placówki przez stowarzyszenie.
- Nam jako mieszkańcom wsi chodzi o to, żeby ta szkoła była. My chcemy, żebyście przez ten rok nam pomogli. My nie wiemy, ile gmina w 2012 roku realnych kosztów poniosła na utrzymanie naszej szkoły. Jeśli mamy poprowadzić tę szkołę, to chcemy wiedzieć, czy damy radę - mówili mieszkańcy.
Wiceburmistrz wyjaśniła, iż subwencja oświatowa przekazana przez ministerstwo na 2012 rok dla szkoły w Sarbinowie wyniosła 485.000 zł. Gmina musiała do tego dołożyć 479.000 zł.
- Gdzie jest w Polsce taki samorząd, który utrzymuje szkołę, w której jeden oddział liczy 4 uczniów? - zastanawiała się Jadwiga Chojnowska.
BEZ TRANSPARENTÓW I KIJÓW BEJSBOLOWYCH
Radna Wanda Bembnista przyznała, że radnym leży na sercu los dzieci. Przypomniała mieszkańcom, jak ich dopingowała, by robili wszystko, ażeby szkoła w Sarbinowie została przejęta przez stowarzyszenie i w dalszym ciągu funkcjonowała.
Mieszkańcy Sarbinowa wyrazili swoje obawy, iż docierają do nich informacje, że szkoła zostanie zamknięta, a w jej miejscu powstaną mieszkania socjalne. I dodali, że dalsze funkcjonowanie szkoły uzależnione jest od ilości uczniów, którzy będą mieli się tam w przyszłym roku szkolnym uczyć.
Bartosz Bembnista zaznaczył, że radni nie mają najmniejszej ochoty, żeby zabierać mieszkańcom szkołę, która jest również miejscem, w którym odbywają się imprezy kulturalne.
Mieszkańcy przekonywali, że nie przyjechali na komisję, żeby się kłócić. Zaznaczyli, że chcą tylko usłyszeć rzetelne informacje.
- Chcemy od was się dowiedzieć prawdy. My tu nie przyjechaliśmy z transparentami czy kijami bejsbolowymi - przekonywali o swoich pokojowych zamiarach. I dodali: - My byliśmy niedoinformowani. Nas interesuje budynek, który samorząd wyposażył. Zrobimy wszystko, żeby tę szkołę poprowadzić. Tylko się boimy, bo nie mamy gospodarzy. Mało jest młodych, a dużo emerytów.
GMINA DEKLARUJE POMOC
Marzena Kochowicz przyznała, że boi się o przyszłość placówki, bo nie wie, ilu rodziców zadeklaruje chęć nauki dzieci w szkole w Sarbinowie w następnym roku szkolnym. Drugi aspekt jej obaw, to czynnik ludzki, ponieważ po likwidacji szkoły straci pracę.
Wiceburmistrz zapewniła, że jeśli z arkusza organizacyjnego przed rozpoczęciem roku szkolnego będzie wynikać, iż uczniów jest za mało, wówczas gmina będzie prowadzić rozmowy ze stowarzyszeniem. Obie strony zastanowią się, jak ten problem rozwiązać.
Mieszkańcy wsi wyrazili nadzieję, że gmina pomoże im w prowadzeniu szkoły niepublicznej i przypomnieli słynne przed laty powiedzenie I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka: - Pomożecie? Pomożemy.
Gdyby liczba uczniów nie była wystarczająca i stowarzyszeniu w Sarbinowie nie udało się poprowadzić placówki od następnego roku szkolnego, gmina zapewni uczniom zlikwidowanej szkoły możliwość kontynuowania nauki w Szkole Podstawowej w Janowcu. Nie spowoduje to pogorszenia warunków nauki w janowieckiej szkole. Do Janowca uczniowie byliby dowożeni autobusem szkolnym. Poza tym rezygnacja z nauki w klasach łączonych, co obecnie ma miejsce w Sarbinowie Drugim, wpłynęłaby pozytywnie na poziom kształcenia dzieci.
Co do zamiaru likwidacji szkoły w Sarbinowie negatywne stanowisko zajęło Kuratorium Oświaty. W opinii kuratora po przejęciu dzieci z Sarbinowa w szkole w Janowcu nauka odbywałaby się w systemie dwuzmianowym. Jadwiga Chojnowska zapewnia, że gdyby stowarzyszeniu nie udało się poprowadzić szkoły i dzieci z Sarbinowa uczyłyby się w Janowcu, nauka nie odbywałaby się na dwie zmiany. Taką też opinię przesłała do kuratorium. Opinia kuratora nie ma jednak wpływu na decyzję radnych dotyczącą likwidacji placówki, ale zgodnie z prawem Rada Miejska musi ją posiadać. Ostateczna decyzja należy do radnych.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1093 (4/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze