Strefa wolna od upraw genetycznie modyfikowanych to według Zofii Kozłowskiej fikcja, dlatego wstrzymała się od głosu podczas wydawania opinii w tej sprawie.
Radni powiatowi na ostatniej sesji podejmowali uchwałę w sprawie poparcia stanowiska sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego w sprawie ogłoszenia województwa strefą wolną od upraw genetycznie zmodyfikowanych. Radni w większości uznali, iż w trosce o zrównoważony rozwój powiatu żnińskiego i zachowanie bioróżnorodności w środowisku, a także ochronę zdrowia i życia mieszkańców, zachodzi konieczność ochrony przed organizmami genetycznie modyfikowanymi, zarówno gospodarstw ekologicznych, jak i produkujących żywność tradycyjną.
Powiat Żniński jest obszarem intensywnej produkcji rolnej i produkcji metodami ekologicznymi - czytamy w uchwale. - Jest również przyrodniczo bogaty, czego potwierdzeniem są istniejące obszary chronionego krajobrazu, rezerwaty, obszary „Natura 2000” oraz liczna ilość jezior, co sprzyja rozwojowi szeroko rozumianej turystyki. Wprowadzenie organizmów genetycznie modyfikowanych na terenie Powiatu Żnińskiego spowoduje zachwianie równowagi przyrodniczej, a przede wszystkim uprawa roślin zmodyfikowanych genetycznie wpłynie negatywnie na wizerunek polskiego rolnictwa, postrzeganego aktualnie jako rolnictwo proekologiczne, produkujące zdrową, wysokiej jakości żywność.
Dwunastu radnych poparło tę opinię i w głosowaniu opowiedziało się za przyjęciem uchwały. Cztery osoby: Stefan Firszt, Włodzimierz Wełnowski, Zofia Kozłowska i Ludmiła Bembnista, wstrzymały się od głosu. - Podkreślam, pani Zosiu, że głosowaliśmy w sprawie upraw, a nie w stosowaniu w żywieniu - mówiła przewodnicząca Rady Powiatu Józefa Błajet.
- Jestem rolnikiem, dlatego wiem, że będzie z tym problem - tłumaczyła swoją decyzję Zofia Kozłowska. - Ja myślę, że możemy nie uprawiać, ale i tak do nas dotrą te produkty genetycznie modyfikowane, bo świat cały musiałby do tego przystąpić, a my jesteśmy skazani na wielki import soi, uprawiamy kukurydzę genetycznie modyfikowaną, rozwiązanie tego problemu jest nierealne, dlatego ja pozwoliłam sobie wstrzymać się od głosu.
Również Stefan Firszt podkreślał, że śledzi dyskusję w prasie i w telewizji prowadzoną na ten temat. - Widzę, że od GMO świat nie ucieknie i my też nie uciekniemy - powiedział Stefan Firszt. - Działania rządu powinny być takie, żeby było to pod kontrolą, a nie ma co wzbraniać się przed tym, bo kuchennymi drzwiami i tak to do nas dotrze.
Zofia Kozłowska już po sesji przyznała, że za mało mamy wiedzy, żeby decydować, czy GMO jest korzystne, czy nie. Przyznała, że wiele mówi się o negatywnych aspektach, a przemilcza się pozytywne. Zauważyła też, że GMO do Polski i tak trafia w postaci komponentów do pasz.
- Co z tego, że u nas się nie będzie uprawiać roślin genetycznie modyfikowanych, skoro sprowadzamy je z innych krajów - zauważa Zofia Kozłowska. - Świat robi postępy w każdej dziedzinie, także w genetyce, ale nie wiemy, na ile to jest szkodliwe. A skoro nie wiemy, to jak mamy decydować.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1066 (29/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze