W Sądzie Rejonowym w Żninie zapadł wyrok z kodeksu wykroczeń przeciwko Piotrowi Horce, radnemu Żnina, który w grudniu ub.r. jadąc samochodem zahaczył lusterkiem schodzącego z przejścia dla pieszych mężczyznę. Sprawca nie zamierza odwoływać się od orzeczenia sądu.
Był 20 grudnia ub.r., minęła 16:00. - Zapadał zmrok, włączało się oświetlenie uliczne. To był ten najniebezpieczniejszy dla kierowców moment. Jechałem wolno swoim „passatem“ w kierunku centrum miasta. Mogło się to przytrafić każdemu, zwłaszcza że w tym miejscu - na ul. Gnieźnieńskiej w Żninie, przy wyjściu z „Chaty Pałuckiej“ - są dwa parkingi z obydwu stron jezdni, a przejście dla pieszych nie jest moim zdaniem wystarczająco dobrze oświetlone. Obok mnie siedziała moja żona i ona też nie dostrzegła, że z przejścia schodzi mężczyzna. Oślepił mnie jadący z naprzeciwka pojazd, ale to oczywiście mnie nie tłumaczy. Tak jak mówię, to mogło zdarzyć się każdemu, a ja na szczęście jechałem wolno. Pieszy został zahaczony lusterkiem. Nic poważnego się nie stało - opowiada Piotr Horka, radny Rady Miejskiej w Żninie, który pozwolił nam w niniejszym artykule podać swoje nazwisko w pełnym brzmieniu.
Swoją winę uznał, a od wyroku nakazowego, który zapadł 29 marca w wydziale karnym Sądu Rejonowego w Żninie, nie zamierza się odwoływać.
Prezes żnińskiego sądu Jacek Krysztofiak poinformował, że sprawa rozpatrywana była na wniosek policji. Sąd wydał wyrok w postępowaniu niejawnym, wyłącznie na podstawie materiałów dowodowych, bez przesłuchiwania świadków. Z art. 86 paragraf 1 i 3 kodeksu wykroczeń sprawca został skazany na karę 6 miesięcy pozbawienia uprawnień do prowadzenia pojazdów na podstawie prawa jazdy kategorii B i na karę grzywny w wysokości 500 zł. Ponadto sprawca ma zapłacić koszty sądowe w wysokości 100 zł. Wyrok jest nieprawomocny. Strony mogą złożyć ewentualne odwołanie w terminie 7 dni od otrzymania wyroku.
Z naszych ustaleń wynika, że osobą, którą Piotr Horka zahaczył lusterkiem samochodowym na przejściu dla pieszych, jest 23-letni mężczyzna, syn jednego z funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Żninie.
- Rzeczywiście sprawa została skierowana do sądu przez policję, ale fakt, iż potrąconym był syn jednego z funkcjonariuszy, nie ma tu żadnego znaczenia. To było standardowe działanie wynikające z uprawnień, jakie od pewnego czasu ma policja. Funkcjonariusze, którzy byli na miejscu, nie mogli stwierdzić od razu, jaka będzie kwalifikacja tego zdarzenia - czy była to kolizja, czy wypadek. To zależało od ewentualnych obrażeń, których mógł doznać poszkodowany. Dlatego nie został na miejscu wystawiony mandat, jak to może być w przypadku wykroczeń, ale sprawa została skierowana do sądu i na wniosek sądu prawo jazdy kierującego samochodem zostało zatrzymane. Później się okazało, że pieszy nie odniósł faktycznie poważniejszych obrażeń - tłumaczy Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie. Nadkomisarz dodał, że policja nie miała wcześniej uwag, co do prawidłowego oświetlenia ulicznego przy przejściu i podkreślił, że jakiekolwiek by ono nie było, to na oznakowanym przejściu należy zachowywać należytą ostrożność. - Są przecież tak samo przejścia dla pieszych, przy których nie ma w ogóle lamp ulicznych i tam również trzeba zachować należytą ostrożność - tłumaczy rzecznik policji.
Piotr Horka przyznał, że od 20 grudnia ub.r. nie prowadzi auta, bo jego prawo jazdy zostało zatrzymane, a w świetle wyroku sądu zostało jeszcze ponad 60 dni do upłynięcia terminu, w którym uprawnienia do kierowania samochodami zostały odebrane.
Wyjaśnijmy, że nawet prawomocny wyrok z kodeksu wykroczeń, w przeciwieństwie do wyroków w oparciu o kodeks karny, nie powoduje, że Piotr Horka nie mógłby sprawować mandatu w Radzie Miejskiej w Żninie.
Art. 24 i 25 kodeksu wykroczeń reguluje kwestię orzekania kary grzywny, która jest najczęściej wymierzaną sankcją nie tylko za popełnienie wykroczenia, ale również za inne czyny popełnione niezgodnie z prawem. Kodeks wykroczeń ustala górną i dolną granicę orzekania grzywny, z zastrzeżeniem regulacji innych przepisów. Wobec tego dolna ustawowa granica wynosi 20 a górna 5.000 złotych. Przykładowo za prowadzenie pojazdu po użyciu alkoholu ustawodawca zwiększa dolną granicę do 50 złotych.
Funkcjonariusz policji na miejscu popełnienia wykroczenia stwierdza, że kierowca spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym z art. 86 § 1 k.w. i na tej właśnie podstawie zatrzymuje za pokwitowaniem dokument prawa jazdy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1261 (15/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze