Przyjście Roberta Szafrańskiego 30 listopada o 9.00 do auli Urzędu Miejskiego w Żninie spowodowało lawinę pytań i hipotez. Dlaczego on przyszedł, a pozostali radni opozycji, tzw. Grupa Dariusza Kaźmierczaka, nie przyszli? Jedna z tych hipotez to taka, że to Robert Szafrański, a nie Grzegorz Koziełek miałby być kandydatem koalicji popierającej burmistrza w wyborach na przewodniczącego Rady, jeśli już uda się odwołać z tej funkcji Dariusza Kaźmierczaka. Radny Robert Szafrański co prawda nie jest już tak kategoryczny w wyrażaniu swego weta w odniesieniu do polityki burmistrza, jak to było zaraz po wyborach w 2018 r., ale nie potwierdził, że ktokolwiek z nim rozmawiał na temat kandydowania na przewodniczącego Rady. A czy Robert Szafrański będzie kandydował na burmistrza Żnina?
30 listopada w Urzędzie Miejskim w Żninie miała się odbyć stacjonarna sesja Rady Miejskiej. Pierwsza taka po ponad rocznej przerwie. Ostatecznie do tego posiedzenia nie doszło, o czym szczegółowo piszemy w wydaniu papierowym tygodnika Pałuki z 1 grudnia. Nie pojawił się bowiem wyznaczony do prowadzenia sesji przez przewodniczącego Dariusza Kaźmierczaka, wiceprzewodniczący Rady Andrzej Kurek.
Mimo to w wyznaczonym terminie na sesji pojawili się prawie wszyscy radni koalicji popierającej burmistrza Roberta Luchowskiego, a więc z klubu Dla Gminy Żnin (liderem jest radny Grzegorz Koziełek) oraz klubu PiS (liderką jest Elżbieta Gogola). W tym drugim klubie formalnie jest też radny Robert Szafrański, ale od początku kadencji on nie udzielał poparcia włodarzowi. Zresztą zaraz po wyborach w 2018 r. jasno zadeklarował, że nie widzi możliwości popierania Roberta Luchowskiego, ponieważ jego rządy nie rokują zdaniem Roberta Szafrańskiego na rozwój gminy Żnin.
Jednak Robert Szafrański pojawił się w auli 30 listopada przed 9.00. Oprócz niego, nie przyszedł żaden inny radny opozycji. To od razu dało impuls pytaniom, czy radny Szafrański dokonuje lub jest bliski dokonania politycznej wolty. Wbrew swojemu stanowisku wyrażonemu jesienią 2018 r., po ostatnich wyborach samorządowych. Gdy go o to zapytaliśmy, od razu na tym posiedzeniu, które ostatecznie nie zostało formalnie otwarte, nie udzielił jasnej odpowiedzi.
![]() |
| Niewykluczone, że radny Grzegorz Koziełek (z lewej) może nie być stuprocentowym faworytem w ewentualnych wyborach na przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie. Obok siedzi radny opozycji, ale też formalnie współrządzącego w Żninie PiS-u, Robert Szafrański. Z naszych źródeł wynika, że może on być brany pod uwagę jako przyszły szef Rady Miejskiej. fot. Karol Gapiński |
Dzisiaj jednak otrzymaliśmy informację, że Robert Szafrański może być kandydatem na nowego przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie. Otóż obecny przewodniczący Dariusz Kaźmierczak nie posiada w Radzie wystarczającego poparcia, by obronić fotel jej szefa. Dotychczas bronił się tylko przepisami ustawy covidowej w odniesieniu do przepisów statutu gminy Żnin. Przewodniczącego można odwołać i powołać w Żninie tylko w drodze tajnego głosowania radnych głosami wrzucanymi do urny. Przepisy covidowe zaś umożliwiały przewodniczącemu zwoływanie sesji zdalnych, które z kolei wykluczały głosowanie do urny. Jednak nowa ustawa z 7 października br. nie pozwala już przewodniczącemu decydować samodzielnie o tym, czy sesja ma być zdalna czy stacjonarna. Ona musi być stacjonarna, a dopiero Rada w kolegialny sposób może zdecydować, czy woli jednak obrady zdalne od stacjonarnych. To oznacza, że najprawdopodobniej wkrótce Dariusz Kaźmierczak zostanie odwołany z funkcji przewodniczącego.
Zapytaliśmy więc ponownie Roberta Szafrańskiego, czy zmienił lub zmieni opcję polityczną w Radzie Miejskiej, poprze burmistrza i będzie kandydował na nowego przewodniczącego Rady? Polityk PiS odrzekł, że pierwszy raz o tym słyszy, nikt z nim na ten temat nie rozmawiał ani ze strony stronników burmistrza, czy sam burmistrz, ani też bydgoscy politycy partii PiS na czele z wojewodą Mikołajem Bogdanowiczem. O to bowiem też radnego zapytaliśmy, ponieważ wcześniej nasz informator donosił, że wojewoda byłby za takim rozwiązaniem.
Jednak Robert Szafrański zdementował to. Nie rozmawiał na ten temat także z politykami PiS z Bydgoszczy. Przed ogłoszoną sesją 30 listopada nie rozmawiał również z radnymi z grupy opozycyjnej wobec burmistrza. Robert Szafrański powiedział nam, że opozycyjni radni nie spotkali się i nie ustalili wspólnie, że nie przychodzą 30 listopada na sesję. A to, że się tak złożyło, że on jeden z grupy opozycyjnej pojawił się, to po prostu efekt poważnego potraktowania zaproszenia na sesję, które otrzymał, jak i pozostali radni Rady Miejskiej.
Czy Robert Szafrański nadal wyklucza współpracę z Robertem Luchowskim? Czy jeśli pojawi się propozycja kandydowania na przewodniczącego Rady, to były kontrkandydat w wyborach na burmistrza, przyjmie ją? Robert Szafrański odpowiada, że to, co powiedział po wyborach, było wypowiedzią emocjonalną, właśnie zaraz po zakończeniu kampanii wyborczej. Teraz on nie myśli o tym, co zrobiłby, gdyby pojawiła się propozycja kandydowania na przewodniczącego Rady?
A czy w takim razie Robert Szafrański odpuścił już sobie marzenia o fotelu burmistrza? Zapytaliśmy go o to również w tym kontekście, że nie wiadomo, kogo ostatecznie poprze żnińskie PiS w wyborach w 2024 r. Robert Szafrański jest członkiem tej partii, a Robert Luchowski nie jest. To jednak burmistrz ma niezmienne poparcie całego klubu radnych PiS z wyjątkiem Roberta Szafrańskiego.
![]() |
| Burmistrz Robert Luchowski chce zwoływać gminny sztab zarządzania kryzysowego. Nie z powodu katastrofy żywiołowej czy wojny, chyba że mamy na myśli wojnę polityczną. fot. Karol Gapiński |
Ponadto zauważyliśmy w rozmowie z radnym, że walka polityczna o fotel burmistrza już się rozpoczęła, bo Forum Samorządowe Pałuki już oficjalnie ogłosiło swego kandydata na włodarza gminy, którym jest Łukasz Kwiatkowski. Poza tym 30 listopada przy okazji nieodbytej sesji burmistrz Robert Luchowski powiedział nam, że nie wyklucza zarządu komisarycznego i przedterminowych wyborów w gminie Żnin, jeśli nadal grupa opozycyjna będzie torpedowała próby przeprowadzenia sesji. A może w takim przypadku wojewoda kujawsko-pomorski wyznaczyłby na zarządcę komisarycznego do czasu wyborów właśnie Roberta Szafrańskiego, a następnie z marszu tenże Robert Szafrański zostałby kandydatem na burmistrza?
Na to pytanie zapytany radny nie potrafi teraz odpowiedzieć. Uważa, że do wyborów jeszcze daleko. Zapytaliśmy więc: a jeśli scenariusz zasygnalizowany przez burmistrza sprawdziłby się, to przecież wybory w Żninie mogą być już za kilka miesięcy. Robert Szafrański odpowiedział, że nie sądzi, aby taki scenariusz zaistniał, a wypowiadanie go na głos, to tylko gra polityczna burmistrza. Zresztą, jak przypuszcza radny PiS, gdyby wojewoda musiał wyznaczać zarządcę komisarycznego dla Żnina, to pewnie desygnowałby osobę z zewnątrz, a nie ze środka politycznego chaosu.
Karol Gapiński, 1 XII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze