Radna Grażyna Janicka, sądy, prawa rodzicielskie, dom dziecka
Sądy pozbawiają praw rodzicielskich, a miejsc w domach dziecka nie ma
Radna powiatu żnińskiego Grażyna Janicka apeluje do Zarządu Powiatu w Żninie, by podjąć kroki mające ograniczyć problem braku miejsc w placówkach opiekuńczo-wychowawczych na terenie powiatu. Miejsc dla dzieci z powiatu żnińskiego, które w wyniku decyzji sądu muszą trafić do placówki opiekuńczo-wychowawczej, nie ma i dochodzi do sytuacji, w której dzieci są 700 km od domu.
Radna Grażyna Janicka, przewodnicząca komisji zdrowia, opieki społecznej i spraw socjalnych Rady Powiatu w Żninie, zwraca uwagę, że zaczyna brakować miejsc w placówkach opiekuńczo-wychowawczych dla dzieci, które w wyniku postanowień sądowych muszą znaleźć się w takiej instytucji. W opinii radnej, problem jest rozwojowy. Radna uważa, że jeśli powiat nie będzie szukał rozwiązania narastającego zjawiska, to dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie będzie musiała umieszczać dzieci wraz z opiekunami w hotelu, a powiat będzie musiał za to płacić.
Maria Zwolenkiewicz, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie zaznacza, że nowa ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej wprowadziła zapisy, iż od 1 stycznia br. w placówkach opiekuńczo-wychowawczych nie może przebywać więcej niż 30 dzieci. W Domu Dziecka w Kołdrąbiu, w którym zawsze przebywało ponad 40 dzieci, obecnie może przebywać 30 dzieci. Pozostałe 14 dzieci przebywa w baraku znajdującym się przy Domu Dziecka, który zaadaptowano na potrzeby placówki opiekuńczo-wychowawczej. Dotychczas państwo nie wspierało budowy domów dziecka, gdyż liczyło na instytucję rodzin zastępczych. Tych jednak nie powstaje tyle, by zabezpieczyć interesy dzieci, które decyzją sądu są zabierane rodzicom. I powstawać nie będą, ponieważ w celu uzyskania statusu rodziny zastępczej trzeba mieć odpowiednie warunki lokalowe, materialne, a także predyspozycje.
Jedną z przyczyn, dla których dzieci trafiają do placówek opiekuńczo-wychowawczych, jest ubożenie społeczeństwa. Rodzice nie są w stanie utrzymać swoich dzieci, a sądy orzekają o pobycie w domach dziecka.
- Następuje biednienie społeczeństwa w grupie społecznej ludzi o niskich dochodach i patologicznym układzie rodziny. Gminy nie dysponują natomiast odpowiednimi środkami finansowymi, żeby wesprzeć te rodziny - wyjaśnia Maria Zwolenkiewicz. I dodaje: - Jeżeli my dostajemy postanowienie sądu, to jesteśmy zobowiązani to postanowienie wykonać w trybie natychmiastowym.
W 2008 roku w powiecie żnińskim w domach dziecka zostało umieszczonych 10 dzieci, rok później 10, w 2010 - 12, w 2011 -10, a w 2012 - 35 dzieci. W bieżącym roku liczba dzieci umieszczonych w domach dziecka wynosi już 21.
- Najlepszym rozwiązaniem byłyby rodziny zastępcze, tylko skąd je brać? Jest to sytuacja bardzo zła, bo dzieci nie ma gdzie umieścić. Ostatnio wieźliśmy dzieci za Zamość. One są oddalone od domu o 700 km. Jak więc ma odbywać się kontakt dzieci z rodziną? - zastanawia się Maria Zwolenkiewicz. I dodaje, że problem pojawi się wiosną i latem, kiedy zrobi się ciepło. W środowiskach patologicznych dochodzi wówczas szczególnie do nadużywania alkoholu. Dochodzi w tym okresie do zintensyfikowania zjawiska zaniedbywania dzieci przez rodziców.
Problem omawiali radni podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. Radny Stanisław Pogiel pytał, z czego wynika dynamika wzrostu umieszczania dzieci w placówkach opiekuńczo-wychowawczych w stosunku do poprzednich lat.
Maria Zwolenkiewicz wyjaśniła: - Biednienie społeczeństwa to niestety główny czynnik. Dzieci rodzą się w biedzie i patologii i my nie jesteśmy w stanie o nie zadbać. Są ludzie, którzy decydują się na dzieci dla becikowego. Kończy się becikowe i zaczyna się problem.
Przewodnicząca Rady Powiatu Józefa Błajet uważa, że w niektórych przypadkach sądy zbyt pochopnie podejmują postanowienie o umieszczeniu dzieci w domach dziecka. I podała przykład zabrania dzieci rodzinie z powodu zbyt niskiej temperatury w mieszkaniu.
- Może Opieka Społeczna lepiej by się przyjrzała sytuacji rodzin i w tym akurat przypadku kupiła rodzinie węgiel. Dzieci zabiera się rodzicom zbyt pochopnie. W wielu przypadkach dzieci umieszczane są w placówce z powodów nie dość przekonujących - uważa Józefa Błajet.
Radny Stefan Firszt stwierdził, iż temat jest poważny. I apelował: - Jako Rada powinniśmy szukać rozwiązań. Nie czekajmy z tym, bo problem będzie narastał i trzeba będzie się z nim zmierzyć.
Radna Grażyna Janicka uważa, że powiat musi podjąć działania o określonym kierunku.
- Stanie się rzecz straszna, jeśli nic nie zrobimy. Może będzie trzeba pomyśleć o budowie jakiegoś domu dla tych dzieci. Nie zamiatajmy tego problemu pod dywan - radzi przewodnicząca komisji zdrowia, opieki społecznej i spraw socjalnych w Radzie Powiatu.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze