Włodzimierz Osuch musiał wysłuchać kilku gorzkich słów pod swoim adresem
fot. Magdalena Kruszka
Barcin, Rada Miejska, Sampo, wniosek, tytuł, Włodzimierz Osuch
(Sampo)płynął
Powtórzyła się sytuacja sprzed czterech lat. Radni Rady Miejskiej nie wyłonili członków komisji, która miałaby zająć się nadaniem tytułu zasłużonego dla gminy Barcin Włodzimierzowi Osuchowi. Odwrotnie jednak niż przed czterema laty, tym razem rozwinęła się dyskusja, w której Włodzimierz Osłuch zmuszony był wysłuchać gorzkich słów na swój temat.
21 maja do Rady Miejskiej w Barcinie wpłynął wniosek Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Samopomocy Obywatelskiej Sampo w Barcinie w sprawie nadania Włodzimierzowi Osuchowi tytułu Zasłużony dla gminy Barcin. Wniosek taki powinna rozpatrywać doraźna komisja powołana spośród radnych, którzy sprawdziliby informacje zawarte we wniosku i sporządzili protokół. Przewodnicząca Rady Miejskiej Krystyna Bartecka poprosiła o zgłaszanie kandydatur do komisji. Takich jednak nie było.
- Ponieważ nie widzę chętnych, nikt nie zgłosił się do wzięcia udziału w komisji, dlatego też nie mogę poddać pod głosowanie projektu uchwały bez ustalenia składu osobowego komisji - powiedziała Krystyna Bartecka. Na tym zakończono rozpatrywanie tego punktu. Do sprawy w wolnych wnioskach, zapytaniach i informacjach powrócił sam Włodzimierz Osuch. Powoływał się on na statut gminy Barcin i na zapis, że Rada powołuje doraźną komisję spośród radnych do rozpatrzenia wniosku, sprawdzenia informacji zawartych we wniosku i sporządzenia protokołu.
- Mam opinię radcy prawnego, musi taka komisja być powołana, opinię wydała kancelaria bydgoska - mówił Włodzimierz Osuch, a jego stwierdzenie wywołało uwagi niektórych radnych.
- Nie może mi pan radny powiedzieć, że Rada musi, bo słowa „musi” nie ma - powiedziała Krystyna Bartecka i pytała radcę prawnego Urzędu Miejskiego w Barcinie Michała Rościszewskiego o jego stanowisko w tej sprawie. Ten stwierdził, że tryb procedowania, który został przeprowadzony, jest zgodny ze statutem. Stwierdził też, że nie można żadnego z radnych przymuszać do uczestnictwa w komisji, jeśli on tego nie chce.
Wobec wystąpienia Włodzimierza Osucha głos zabrał także radny Henryk Popławski, który stwierdził, że milczałby, gdyby pretendent do tytułu Zasłużony dla gminy Barcin sam nie wywołał ponownie tematu. - Nikt z nas nie chce uczestniczyć w farsie - stwierdził radny Henryk Popławski. - Nikt z nas nie chciał sprawiać przykrości koledze Włodkowi. Przypomnę poprzedni wniosek złożony, mogę się domyślać, na listach do rozdawania żywności. Mamy rozpatrywać wniosek o nadanie tytułu „Zasłużony dla gminy Barcin” i mamy nadawać go w sytuacji, kiedy najbardziej zabiegającą osobą o nadanie tytułu Włodzimierzowi Osuchowi jest Włodzimierz Osuch.
Radny dodał, że Włodzimierz Osuch od poprzedniej sesji próbował wymuszać na innych uczestnictwo w komisji i stwierdził, że gdyby miał głosować nad nadaniem tego tytułu, byłby temu przeciwny i tego zdania nie zmienił od poprzedniego razu, kiedy radni znaleźli się w podobnej sytuacji. Dodał też, że radni rozpatrując taki wniosek musieliby oceniać dwie skrajnie różne osoby, czyli człowieka, który jest życzliwy, zaangażowany i gotów nieść pomoc, ale z drugiej strony człowieka, który zdecydowanie gorzej wygląda, który zabiega o nadanie tytułu samemu sobie. - Wszyscy możemy często usłyszeć, jak Włodek chodzi i opowiada: dałem żywność temu, dałem tamtemu. - No nie, kolego, ty ją rozprowadziłeś, a dał Bank Żywności - zwrócił się do Włodzimierza Osucha Henryk Popławski. - Najczęściej zapomina się dodać przy tym, że transport odbywa się za środki z gminy. Chwała za to, że ktoś chce to zorganizować, bo to wymaga czasu, zaangażowania, ale rozdającym jest Bank Żywności. A już najgorszą cechą są jego zachowania. Wszyscy wiemy, jak potrafi chodzić po instytucjach, opowiadać niestworzone pozytywne rzeczy o sobie, ale z drugiej strony bez żadnych zahamowań potrafi rzucać pomówienia, potwarze na ludzi. Musielibyśmy oceniać dwie skrajnie różne osoby. Jedna, gdyby nie zabiegała, to prędzej czy później doczekałaby się, że zostałaby doceniona, ale ta druga, która działa, robi wszystko, żeby do siebie zrazić. Mnie jest trudno to mówić. Nie jest łatwo takie przykre rzeczy mówić koledze, którego lubię, i z którym utrzymuję bardzo poprawne stosunki.
- Takie brudy wyszły teraz, a ja tej organizacji i tej gminie oddałem dużo i pytam się, za co się daje „Zasłużonego dla gminy Barcin” - mówił Włodzimierz Osuch. - Promowałem i promuję gminę wszędzie. Jestem w radzie sejmiku organizacji pozarządowych, jestem w radzie zatrudnienia, jestem wszędzie.
Radny wymieniał, że dzięki jego zabiegom projekt EQUAL został zrealizowany i nagrodzony przez ministra rozwoju regionalnego, że był tam koordynatorem, a prezesem jest całe życie społeczne. Podkreślił, że Sampo dla gminy Barcin zdobyło 7 mln zł, a w projekcie EQUAL utworzyło 18 etatów, w Pałuckim Centrum Poradnictwa Prawnego i Obywatelskiego trzy etaty, podobnie w Mogileńskim Centrum Poradnictwa Prawnego, a od 2001 do 2013 zrzeszenie Sampo w Barcinie dało pracę 22 osobom w ramach robót publicznych, 22 osobom w ramach stażu.
- Na roboty publiczne musimy dołożyć pieniążki, tak jak gmina Barcin - mówił Włodzimierz Osuch. - Zarabiałem w Pałuckim Centrum Poradnictwa Prawnego i Obywatelskiego, nie wypieram się tego, ale utrzymuję przez trzy lata na robotach publicznych tych, którzy potrzebują tej pracy i dokładam pieniądze, które trzeba dołożyć. Tyle, co ja serca włożyłem i pieniędzy w swoją organizację. Dla mnie to jest zaszczyt, że mieszkam w gminie Barcin, ale tak jak mnie radny Popławski potraktował, to każdy powinien sobie dopowiedzieć. Pan burmistrz jeździ wszędzie i wie, jak Osucha chwalą w województwie. W Urzędzie Marszałkowskim dyrektorzy powiedzieli, że takiego Osucha, to każdy by chciał mieć.
Henryk Popławski zauważył, że stowarzyszeń działa wiele, ale nie zabiegają tak o autoreklamę. Pretendent do tytułu Zasłużony dla gminy podkreślił, że to nie on wystąpił o tytuł dla siebie i pytał, za co dostał tytuł Leonard Palka. Zwracał też uwagę na to, że z wnioskiem o nadanie tytułu Czesławowi Michalskiemu z Piechcińskiego Bractwa Kurkowego wystąpiło właśnie Piechcińskie Bractwo Kurkowe.
- Nie przypominam sobie, żeby pan Leonard Palka odwiedził nas kiedykolwiek po to, żeby rozmawiać z nami na temat nadania mu jakiegokolwiek tytułu, byli wnioskodawcy i wszystko we wniosku było wyjaśnione - mówił radny Jakub Wojciechowski. - A na komisji oświaty była presja, że my musimy. To nie rola osoby, która ma uzyskać jakikolwiek tytuł. Chciałbym przypomnieć, że „Sampo” to nie tylko jedna osoba.
Radna Jadwiga Mateńko też przyznała, że nie chciała zabierać głosu, żeby nie robić radnemu przykrości. Powiedziała jednak, że większość podziela opinię Henryka Popławskiego. Dodała, że jeśli pracuje się społecznie, to nie robi się tego dla medalu czy odznaki, ale dla własnej satysfakcji.
- Wielu z nas, gdyby swoją drogę zawodową opowiedziało, to wyglądałoby to podobnie - mówiła Jadwiga Mateńko. - Ale człowiek uważa, że to obowiązek. Jeśli coś robię dla kogoś, to dla siebie też. Jeżeli komuś pomogę, to mam z tego satysfakcję, czuję się lepsza. To egoistyczne, ale tak to właśnie jest. Pan obraca się w tej grupie najsłabszej ekonomicznie, robi pan to dobrze i nie rozumiem, dlaczego zabiega pan tak o ten tytuł. Są ludzie, którzy pana podziwiają i to powinna być satysfakcja ogromna.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1115 (26/2013)
Komentarz
Skromność cechą wielkich
Z niezwykłą ciekawością przeczytałem artykuł Magdaleny Kruszki o debacie na sesji rady Miejskiej w Barcinie na temat powołania komisji dotyczącej nadania tytułu Zasłużonego dla gminy Barcin. Kuriozalna jest sytuacja, w której osoba mająca być uhonorowana sama zabiera głos w swojej sprawie. Argumenty radnych są logiczne, a wnioski słuszne.
Ale nie dla Włodzimierza Osucha, który uznał za stosowne, by mówić radnym, co muszą, a co mogą i bezceremonialnie zajął się promocją swej osoby. Ja rozumiem pewność siebie, świadomość własnej wartości - to są pozytywne cechy, ale tylko wtedy, gdy nie występują w przesadzie. Poza tym - właśnie skromność jest cechą ludzi wielkich.
Adam Małysz (a chyba nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jest on - w odwrotności do nazwiska - wielki) mawiał, że liczy się dobry skok. Jeśli jest dobry, to odległość sama przychodzi. I podium też. Jeśli Włodzimierz Osuch dokona rzeczywiście coś ponadprzeciętnego, to tytuł i tak otrzyma. Za zasługi, a nie na siłę.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1115 (26/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze