Reklama

Siatka na śmieci, koty na szczury

Gizela Świtalska pokazuje, ile śmieci tylko w ostatni poniedziałek w sąsiedztwo jej domu przywiał wicher

         fot. Karol Gapiński

Składowisko, Wawrzynki, Uskom, folia, kot, szczur
     Siatka na śmieci, koty na szczury
     Wciąż otrzymujemy sygnały od mieszkających w sąsiedztwie zakładu Uskom Żnin w Wawrzynkach. Nadal na pola wiatr nawiewa folie z wysypiska, a jedna z mieszkanek uważa również, że szczury w jej budynku gospodarczym zagnieździły się po przejściu z kwater wysypiska. Prezes Uskom Żnin zapowiada, że śmieci posprzątane zostaną po ustaniu wiatrów, wysypisko zostanie ogrodzone siatką wysoką na pięć metrów, i zapewnia, że plagi szczurów na pewno w zakładzie nie ma.

     Na początku bieżącego tygodnia na Pałukach znów wiały silne wiatry i ponownie dał o sobie znać problem torebek foliowych wywiewanych ze składowiska odpadów w Wawrzynkach na okoliczne pola, ogrody i podwórka osób prywatnych.
     - Pisaliście o tym dwa tygodnie temu, były obietnice, że będą to zbierać, a to, co się wczoraj i dzisiaj działo, to jest jakiś horror. Jak się obudziłam, to w pierwszym momencie myślałam, że to takie białe ptaki latają. Okazało się, że to reklamówki. Ludzie już sobie wysprzątali obejścia przed świętami, a tu znowu bałagan. A co to będzie, jak przyjdzie taka potężna wichura, która łamie gałęzie? - zadzwoniła do nas we wtorkowy poranek jedna z mieszkanek Jabłówka.

Nad wysoką, niezabezpieczoną żadnym ogrodzeniem hałdą, hula nie tylko wiatr, ale też unoszą się liczne ptaki w poszukiwaniu żeru pośród śmieci

Reklama

           fot. Karol Gapiński

     Już dzień wcześniej, gdy tylko wzmógł się na Pałukach wiatr, zaczęliśmy otrzymywać od mieszkańców wsi położonych w sąsiedztwie zakładu Uskom Żnin w Wawrzynkach podobne sygnały.
     Gizela Świtalska z Jabłówka nie ukrywała emocji opowiadając o tym, że wiatr przywiewa torebki foliowe ze składowiska położonego w Wawrzynkach aż pod jej dom. Foliowe torebki zatrzymują się na krzakach i drzewach, na ogrodzeniach i płotach posesji. Również na kościele w Jabłówku.
     Przypomnijmy, iż przed dwoma tygodniami wiceprezes spółki Uskom Żnin Marek Drzewiecki apelował, ażeby mieszkańcy zgłaszali w firmie przypadki nanoszenia przez wiatr śmieci na pola. Wtedy pracownicy zajmą się ich posprzątaniem. Zapytaliśmy zatem Gizelę Świtalską, czy zgłaszała w Uskomie potrzebę posprzątania terenu z torebek foliowych. Mieszkanka Jabłówka odpowiedziała, że nie zgłaszała, bo musiałaby niemal codziennie dzwonić do Uskomu, a na telefony jej nie stać.
Tym razem o wyjaśnienia poprosiliśmy Zbigniewa Pałkę, prezesa spółki Uskom Żnin.
     - Osobiście nie wiem, czy były jakieś zgłoszenia, ale nasi pracownicy w dużej mierze też mieszkają prywatnie w najbliższej okolicy zakładu i mają oczy. My sprzątamy i walczymy z tym w miarę naszych sił. Oczywiście to zbieranie ma sens po ustaniu wiatrów, bo teraz, gdy są silne podmuchy, nie ma to większego sensu. I my postaramy się posprzątać po ustaniu tych wiatrów w promieniu 1 czy 2 km - po prostu tyle, ile zdołamy. Chciałbym bardzo przeprosić mieszkańców za te uciążliwości. Zapewniam, że robimy i będziemy robili, co w naszej mocy. Dwa tygodnie temu był wiatr wschodni i torebki foliowe leciały w kierunku Wawrzynek, a teraz jest wiatr zachodni i lecą w głównej mierze w kierunku Jabłówka. Proszę dać nam trochę czasu. Posprzątamy te śmieci - przeprasza i zapewnia mieszkańców Zbigniew Pałka.
     Zwróciliśmy też uwagę, że wysoka hałda śmieci jest teraz widoczna od strony pól i zwraca ona uwagę mieszkańców, gdyż śmieci te są niezabezpieczone, latają nad nimi ptaki i hula wiatr. Ogrodzenia żadnego wokół tej hałdy nie ma.
     Prezes Uskom Żnin powiedział, że już przygotowywany jest kosztorys na wykonanie zasłony wokół nowej inwestycji, czyli budowanej biogazowni oraz w newralgicznych miejscach wokół kwater składowiska odpadów. Ta zasłona to będzie siatka rozstawiona na słupach wystających z gruntu na wysokość 4 do 5 m. Słupy mają 6 m, ale trzeba uwzględnić, że zostaną wkopane w grunt na głębokość około 1,5 m. Zbigniew Pałka powiedział, że ta zasłona na pewno ograniczy znacznie zjawisko wywiewania przez wiatr odpadów na pola, jednak każdego śmiecia na pewno nie zdoła zatrzymać, bo jest to niemożliwe biorąc pod uwagę wiry, które tworzą się w powietrzu. Niemniej wkrótce powinno być już znacznie lepiej.
     Jednak Gizela Świtalska zwróciła uwagę na jeszcze jeden swój kłopot, którego źródło widzi w Uskomie. - Ja mam przy domu pomieszczenia gospodarcze. W jednym z nich miałam kurczaki i codziennie dawałam im jedzenie. Zdziwiło mnie kiedyś, że wsypuję, wsypuję karmę, a ona jakoś szybko znika. Co te kurczaki tyle zeżrą? - dziwiłam się. Aż tu nagle widzę, że ze stropu w tym budynku zwisają długie kity. Jezu - szczury, bo dostrzegłam jednego takiego klamota. Zaraz zobaczyłam następne, a ja się ich boję i już tylko tutaj wchodzę, by wsypać trutkę na te szczury. Już chyba cały zapas wykupiłam tej trutki w sąsiednim sklepie. Mieszkam tu długie lata i nigdy szczurów nie było. Przedostały się przez pola aż do Jabłówka - opowiada Gizela Świtalska. Mieszka w sąsiedztwie tutejszego kościoła, czyli około 1,5 km od składowiska w Wawrzynkach.
     - To jest kompletna abstrakcja. Nie ma możliwości, żeby szczury ze składowiska szły półtora kilometra przez pole, by zagnieździć się u gospodarzy w Jabłówku. Ja wywodzę się ze środowiska wiejskiego i wiem, że tam, gdzie są zwierzęta gospodarcze, tam występować mogą szczury, ale to z naszą instalacja nie ma nic wspólnego. To nawet sprzeczne z biologią, a u nas - zapewniam - żadnej plagi szczurów nie ma. Bodajże raz, jakieś 2 lata temu widziałem jakiegoś szczura na naszym terenie. Mam doświadczenie z innych instalacji, gdzie pracowałem i proszę mi wierzyć, że tutaj sytuacja jest pod kontrolą. Mamy firmę zewnętrzną, która wykonuje nam regularnie usługi deratyzacyjne. Podobnie zresztą wykonywane są dla nas usługi związane ze zwalczaniem prusaków, co jest istotne dla higieny, zwłaszcza w okresie letnim. Mamy też profilaktycznie kilka kotków na zakładzie. Dajemy im mleko, by do nas przychodziły, one są takimi dodatkowymi straszakami na ewentualne pojedyncze szczury, które mogą się tutaj znaleźć. Ale żadnej plagi tych gryzoni u nas naprawdę nie ma - zapewnia Zbigniew Pałka.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1207 (13/2015)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości