Od wczoraj nowym zastępcą dyrektora do spraw lecznictwa w Pałuckim Centrum Zdrowia jest Michał Skowroński. Zastąpił Tomasza Kussa, który nie przyjął nowych warunków zatrudnienia.
Michał Skowroński był już zastępcą dyrektora do spraw lecznictwa, w czasie kiedy Tomasz Kuss obejmował fotel prezesa Pałuckiego Centrum Zdrowia fot. Remigiusz Konieczka
Zmiana na tym stanowisku nastąpiła dość nieoczekiwanie, ponieważ prezes i dyrektor Pałuckiego Centrum Zdrowia sp. z o.o. w Żninie Roman Pawłowski nie narzekał oficjalnie na pracę swojego zastępcy do spraw lecznictwa. W tym samym dniu, w którym został powołany, liczył na dobrą współpracę z odchodzącym prezesem Tomaszem Kussem i ta współpraca istniała. Do czasu.
WERSJA PREZESA
Roman Pawłowski powiedział Pałukom, że jego dotychczasowy zastępca był pracownikiem etatowym i kontraktowym. Umowa o pracę, jaką miał podpisaną z radą nadzorczą na pełnienie funkcji prezesa, uległa rozwiązaniu. Stało się tak, gdyż według ustawy antykorupcyjnej, prezes spółki ze 100% udziałem jednostki samorządu lokalnego nie może prowadzić prywatnej praktyki lekarskiej. Prezes Tomasz Kuss nie chciał z tej praktyki zrezygnować i walne zgromadzenie musiało powołać nowego szefa szpitala w Żninie.
Kiedy Tomasz Kuss przestał być prezesem w listopadzie ub. roku, otrzymał wypowiedzenie dotychczasowej umowy, które obowiązywało do końca lutego br.
Jednocześnie Tomasz Kuss miał podpisaną umowę cywilno-prawną, czyli tzw. kontrakt, dzięki czemu leczył pacjentów na oddziale chorób wewnętrznych żnińskiej lecznicy.
- Uwarunkowania kodeksu pracy wymagają ewidencji czasu pracy. Nastąpiła kolizja między umową cywilno-prawną a umową o pracę na etacie. Musiało nastąpić wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy. Zaproponowałem nową umowę cywilno-prawną. Warunki tego kontraktu były wyższe o około 100%, aniżeli warunki zawarte w kontrakcie, kiedy Tomasz Kuss pełnił funkcję zastępcy dyrektora Kmiećkowiaka. Mimo to doktor Kuss nie przyjął tych warunków - wyjaśnił Roman Pawłowski.
Zaproponowane przez prezesa wynagrodzenie dla swojego zastępcy było wyższe w stosunku do tego sprzed czerwca 2011 roku, ale niższe w stosunku do wynagrodzenia, jakie Tomasz Kuss otrzymywał, kiedy był zatrudniony na umowę o pracę.
- Jakaś gradacja obowiązuje. Mamy tabelę płac i muszę powiedzieć, że dr Kuss otrzymał maksymalne wskaźniki wynagrodzenia. W nowej umowie funkcja się nie zmieniała, obowiązki też, tylko forma zatrudnienia była inna.Wynagrodzenie adekwatne było do wykonywanych obowiązków - dodał prezes.
Roman Pawłowski twierdzi, że te obowiązki nie były w takim czasie, jakby sobie tego życzył. Jako zastępca przeznaczał jedynie 3 godziny tygodniowo na wykonywanie obowiązków zastępcy, a powinien więcej. Prezes dodał, że rozmawiał z Tomaszem Kussem i zwracał mu uwagę na to, że jako jego zastępca mało czasu przeznaczał na rozwiązywanie problemów szpitala. Dr Kuss nie chciał zrezygnować z części zajęć szpitalnych i pozaszpitalnych.
- Nie da się zarządzać jednostką w tak krótkim czasie - twierdzi Roman Pawłowski, który podkreśla, że pracowało mu się z Tomaszem Kussem bardzo dobrze w sensie rozmów i planowania.
WERSJA BYŁEGO ZASTĘPCY
Tomasz Kuss przedstawił inną wersję związaną z kulisami swojego odwołania. Powiedział, że w listopadzie otrzymał trzymiesięczne wypowiedzenie umowy, ale już wtedy zostały ustalone warunki zatrudnienia, które będą obowiązywać po okresie wypowiedzenia. Jego zdaniem zmiany nie dotyczyły tylko i wyłącznie wypowiedzenia, ale tych wynegocjowanych warunków po ustaniu okresu wypowiedzenia. Dodał, że z grupy kierującej szpitalem tylko jemu prezes zaproponował zmianę warunków zatrudnienia. Warunki te nie dotyczyły tylko wynagrodzenia.
- Miały one ulec pogorszeniu. I sam nie wiem dlaczego, bo dyrektor wielokrotnie podkreślał, że współpracuje mu się ze mną bardzo dobrze. Udało nam się uzyskać jeden z największych kontraktów z NFZ. Udało się pozyskać bardzo dobre wyposażenie. Gdyby nie moje działania i przychylność prezes Banku Spółdzielczego w uruchomieniu dodatkowej linii kredytowej, to pracownicy nie otrzymaliby wynagrodzeń.
Odnosząc się do czasu pracy na stanowisku zastępcy dyrektora ds. lecznictwa, Tomasz Kuss powiedział, iż zastanawiał się nad tym i doszedł do wniosku, że powinien zostać wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. - Jeśli kierowałem szpitalem przez 3 godziny w tygodniu i tyle zrobiłem, to można mnie zgłosić - komentuje z przekąsem.
Wyjaśnił też, że na stanowisku zastępcy dyrektora miał nienormowany czas pracy, co było zapisane w umowie. Dostępny był 24 godziny na dobę i czasem musiał jechać w nocy, żeby coś nadzorować. - Dawałem z siebie wszystko. Wkładałem w to mnóstwo energii kosztem rodziny. Efekty pracy były. I przykro mi, że prezes tak się ze mną obszedł i wymienił mnie na kogoś innego. To mnie dotknęło - mówi Tomasz Kuss.
NASTĘPCA
Michał Skowroński był już zastępcą dyrektora ds. lecznictwa, w czasie kiedy Tomasz Kuss obejmował fotel prezesa Pałuckiego Centrum Zdrowia.
Kiedy Tomasz Kuss nie podpisał nowej umowy, powstał vacat. Michał Skowroński wyraził zgodę i będzie zatrudniony na dokładnie takich samych warunkach, na jakich miał pracować dr Kuss. Zastępcą jest od 16 maja.
- Wybrałem Michała Skowrońskiego, bo chciałem, aby dyrektorem była osoba, która zna zespół i potrzeby szpitala. Dr Kuss nadal będzie pracował na oddziale chorób wewnętrznych i myślę, że swoim doświadczeniem będzie służył szpitalowi - mówi Roman Pawłowski.
Starosta żniński Zbigniew Jaszczuk, powiedział, że zmiana na stanowisku zastępcy była konieczna, ponieważ zbyt mało czasu Tomasz Kuss poświęcał na pracę na tym stanowisku.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1057 (20/2012)
Komentarz
Szybko postępują zmiany w żnińskim szpitalu w zakresie kadry zarządzającej. Po latach stabilizacji w zeszłym roku nadszedł czas zmian, a każda niesie za sobą kolejną. Najpierw Tomasz Kuss po wielu namowach zgodził się zostać prezesem i dyrektorem. Wszyscy się zachłysnęli, bili pokłony, ściskali rękę, gratulowali. I było czego. Pojawiła się wizja zarządzania szpitalem, która - zdaje się - przeciwników nie miała. A rzadka to sytuacja. Lekarz jednak chciał być lekarzem, a będąc nim, nie mógł rządzić szpitalem. I znowu nastąpiła zmiana. Nowemu dyrektorowi Romanowi Pawłowskiemu także podobała się wizja poprzednika i publicznie głosił, że pójdzie tą drogą. Nic prostszego, mając w swoich szeregach zastępcę, który pomysł na rozwój szpitala, pozyskiwanie pieniędzy i sprzętu miał. I go realizował. Nagle okazuje się, że - zdaniem dyrektora - zastępca nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, poświęca im za mało czasu. Tak Tomasz Kuss z utalentowanego wizjonera staje się w jednej chwili pracownikiem niespełniającym oczekiwań szefa.
Mało zrozumiała to sytuacja, zwłaszcza że obaj panowie zapewniali, że współpraca układała się dobrze.
Zadaniem dyrektora jest nie tylko kierowanie placówką, ale stworzenie dobrego zespołu, który będzie siłą napędzającą, by było czym kierować. Sam dyrektor, bez dobrych współpracowników, wiele nie zrobi, choćby poświęcał szpitalowi nie 3 godziny w tygodniu, a 23 godziny na dobę. Od managera nie wymaga się (jak w biurokratycznym socjalizmie), aby siedział za biurkiem od 7 do 15, tylko rozlicza się go (jak w zadaniowym kapitalizmie) z wyników pracy.
Tomasz Kuss został usunięty razem ze swoim świeżym spojrzeniem i nowymi pomysłami. Teraz będziemy czekać, aż swoje świeże spojrzenie i nowe pomysły na funkcjonowanie szpitala zaprezentuje Roman Pawłowski.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1057 (20/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze