Śmierć i pogrzeb Walentego Szwajcera
"I uwierzy, kto niegłupi - Walek przetrwa i Biskupin!" - ten żartobliwy wierszyk ułożony w trakcie któregoś z obozów archeologicznych w Biskupinie przypomniał Wiesław Zajączkowski - dyrektor biskupińskiego rezerwatu, żegnając 5 czerwca na weneckim cmentarzu Walentego Szwajcera.
- "Kaziu - Czekam na śmiertkę" - mówił w ostatnich dniach maja pan Walenty odwiedzającemu go wójtowi Gąsawy. Przeżywszy barwnie 87 lat - bez strachu i bez żalu żegnał się z życiem. 2 czerwca rano Wiesław Zajączkowski odebrał telefon od gospodyni: - Niech Pan przyjeżdża, Szwajcer nieprzytomny. Po przybyciu i próbach obudzenia leżącego, ponownie wsiadł w samochód i za dziesięć minut był z doktorem Gustawem Mądroszykiem z powrotem na miejscu. Lekarz orzekł, że Walenty Szwajcer zmarł mniej więcej godzinę wcześniej, około 7 rano.
Organizacją pogrzebu zajęli się najbliżsi - Wiesław Zajączkowski, Gustaw Mądroszyk i wójt Kazimierz Janus. Można napisać - najbliżsi, bo byli to ci, którzy byli panu Walentemu w ostatnich latach życia braćmi.
Cmentarz wenecki dawno nie widział tylu ludzi. Przyszło wielu mieszkańców wioski, wielu przyjechało ze Żnina, przyjaciele pana Walentego ściągali zewsząd - z Warszawy, Inowrocławia, Poznania, z Niemiec. Zjawiły się córki profesora Rajewskiego (pan Walenty zmarł dokładnie w 20. rocznicę jego śmierci), przybyła nawet z Niemiec córka biskupińskiego ziemianina - Ericha Rusta - Erika Pahls, która po polsku (wszak uczył ją w szkole Szwajcer!) z ciepłym uśmiechem wspominała zmarłego.
Na pogrzeb przyjechało około czterdzieścioro członków rodziny - bratanków, siostrzenice, ich dzieci. Krewnych miał wielu - był przecież jedenastym, najmłodszym dzieckiem w dużej rodzinie, wielu też odwiedzało go regularnie, także w ostatnich tygodniach. Ale był też członkiem o wiele większej rodziny - rodziny badaczy prehistorii, rodziny archeologów - i oni równie licznie przyjechali, aby pożegnać odkrywcę Biskupina.
Zjawili się przedstawiciele Polskiej Akademii Nauk z Poznania i Warszawy, Uniwersytetów - warszawskiego i poznańskiego, wojewódzcy konserwatorzy zabytków z Torunia i Bydgoszczy, wicedyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, wicedyrektor Muzeum Archeologicznego w Charlottenburgu, przedstawiciel muzeum w Duppel, delegacja Muzeum Ziemi Pałuckiej, wicewojewoda, kierownik rejonu administracyjnego, przedstawiciele kuratorium, nadleśnictwa, straży pożarnej, władz samorządowych...
Honorowa asysta strażacka i sztandary Związku Ochotniczych Straży Pożarnych i Szkoły Podstawowej w Rogowie towarzyszyły wiejskiemu nauczycielowi ze szkoły w Biskupinie w jego ostatniej drodze.
Wójt Gminy Gąsawa Kazimierz Janus, patrząc na zgromadzone tłumy popadł w zadumę, mówiąc po cichu: - "A zawsze mówił: pochować bez wielkich ceregieli, bez rozgłosu".
A przecież rozgłos, jaki zdobył, był wielki. Kto ze współcześnie żyjących wśród nas ludzi wymieniany jest w podręcznikach szkolnych? Komu Złoty Krzyż Zasługi wręczył prezydent Ignacy Mościcki?
Po mszy i egzekwiach odprawionych przez księdza proboszcza Franciszka Misiewicza przemówił w imieniu nauczycieli Stefan Wyppich, a następnie profesor Jerzy Gąsowski z Polskiej Akademii Nauk. Podkreślił on rolę Walentego Szwajcera jako ODKRYWCY: - "Bez tego odkrycia - świat by o Biskupinie nie wiedział, a archeologia polska nie zdobyłaby takiego znaczenia i chwały. Za chwilę złożymy jego ciało w ziemię, której tajemnicę pozwolił odsłonić".
Słowo Wiesława Zajączkowskiego było bardzo osobiste:
- "Walek mówił nam: Nie płaczcie nad moim grobem na cmentarzu. I nie płaczemy" - mówił przez łzy dyrektor muzeum. - "Przyniosłem z wykopalisk w pudełku garstkę ziemi. Niech Ci ona lekką będzie".
Tak pochowano odkrywcę Biskupina - Walentego Szwajcera.
I nie przypuściłby pan Walenty, znawca tęgich trunków, nie żądający wiele od życia, ot - tylko przyjaźni ludzkiej, że w głównym wydaniu "Wiadomości" powiedzą: zmarł PROFESOR Walenty Szwajcer.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze