Biegła Renata Glazar z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu uważa, że w aktach sprawy znajdują się przesłanki, na podstawie których u Wiktorii można podejrzewać występowanie zespołu Ehlersa-Danlosa, co mogło być przyczyną śmierci dziewczynki. Tę opinię kwestionuje prokuratura. Obecnie sąd dysponuje dwiema rozbieżnymi opiniami biegłych, dlatego akta sprawy zostaną przesłane do Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi w celu wydania kolejnej opinii.
W miniony poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy odbyła się kolejna rozprawa, która ma wyjaśnić, dlaczego dwuletnia Wiktoria ze Żnina zmarła w nocy 25 stycznia 2011 r. Oskarżeni w sprawie rodzice dziewczynki Joanna M. i Sebastian Sz. odpowiadają z wolnej stopy. Przypomnijmy, że podczas poprzedniej rozprawy w kwietniu sędzia Andrzej Rumiński uchylił areszt tymczasowy wobec Sebastiana Sz.
Na ostatniej rozprawie sędzia przesłuchał biegłych. Biegły pediatra, hematolog i onkolog Andrzej Kurylak z Bydgoszczy badał okoliczności związane z możliwością występowania u dziecka skazy krwotocznej. Biegły stwierdził, iż nie było nieprawidłowości w zakresie liczby płytek krwi. Dodał, że ze względu na skłonność do siniaczenia lekarz wystawił skierowanie do poradni skaz krwotocznych w Warszawie. Badanie nie zostało wykonane.
Sędzia pytał również biegłego o zagadnienia związane z zespołem Ehlersa-Danlosa (ZED). Andrzej Kurylak wyjaśnił, że zespół ten zna tylko z literatury. Dodał, iż podczas przygotowania opinii nie brał pod uwagę ZED u Wiktorii.
- Choroba Ehlersa-Danlosa dotyczy głównie tkanki łącznej, elastyczności skóry, która może być nadmiernie rozciągliwa. Generalnie przy sporządzaniu opinii odnosiłem się do skazy krwotocznej. ZED ma podłoże genetyczne. Może pojawić się u potomstwa osoby, która jest nosicielem genu, aczkolwiek dopuszcza się również inne mechanizmy dziedziczenia. W literaturze opisuje się przypadki nagłego pęknięcia macicy u kobiety ciężarnej, jelita grubego, mięśnia sercowego, aorty. Nie można wykluczyć ani potwierdzić, że ten zespół występował u dziewczynki - zeznał Andrzej Kurylak.
W poniedziałek przesłuchana została również biegła Renata Glazar, pediatra, specjalista genetyki klinicznej z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, która w swojej praktyce ma ciągły kontakt z osobami dotkniętymi zespołem Ehlersa-Danlosa. Sporządziła ona opinię, która miała odpowiedzieć na pytanie, czy można jednoznacznie określić, że do pęknięcia jelita cienkiego doszło w wyniku używania przemocy, czy też w inny sposób, oraz czy jelito mogło pęknąć samoistnie z powodu choroby, na przykład zespołu Ehlersa-Danlosa.
Zdaniem biegłej nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie ani wykluczenie, że Wiktoria była dotknięta zespołem Ehlersa-Danlosa. Wyjaśniła, iż chorobę można stwierdzić u osób żywych, np. poprzez dotyk można ustalić, jak wygląda skóra. Z pacjentem można również przeprowadzić rozmowę na temat odczuwania bólu, który dla chorych na ZED jest bardzo uciążliwy. Dla postawienia diagnozy same zdjęcia nie wystarczą.
Biegła zwróciła również uwagę, że w aktach znalazły się zeznania wskazujące, iż u Wiktorii występowała skłonność do siniaczenia, co jest bardzo charakterystyczne przy występowaniu ZED.
- Rodzice dziewczynki wyjaśniali, że te sińce występowały z błahych powodów. Ważną informacją było również stwierdzenie epizodu utrudnionego chodzenia przez dziewczynkę, co może przemawiać za tym, że dziecko odczuwało ból ze względu tego zespołu. Fakt, że ten ból szybko ustąpił po zastosowaniu jedynie „ibufenu”. Kolejną okolicznością, która może świadczyć, że mamy do czynienia z ZED, była informacja, że skłonność do siniaczenia zgłaszały osoby z rodziny - wyjaśniała biegła. Renata Glazar przy wydaniu opinii wzięła również pod uwagę informacje z wywiadu o ojcu Sebastiana Sz. Zaznaczyła, że zmarł on od udaru krwotocznego w stosunkowo młodym wieku.
Według Renaty Glazar, z miarodajnym badaniem będziemy mieli do czynienia tylko wtedy, gdy potwierdzi się obecność mutacji w genie związanym z ZED. Wszystkich mutacji tego zespołu jeszcze nie ustalono. Może być więc tak, że nie stwierdzi się znanych mutacji odpowiedzialnych za ZED, a mimo to choroba ta będzie u pacjenta występować. Biegła tłumaczyła, że istnieje postać naczyniowa ZED, w której mogą występować samoistne perforacje przewodu pokarmowego.
- Ponieważ nie stwierdzono stanu zapalnego w jelicie, można się zastanawiać, czy to pęknięcie jelita nie jest kolejnym objawem świadczącym o występowaniu ZED u dziewczynki. Tym bardziej, że przyjmuje się, że jest to kryterium obrane w ustaleniu tej choroby w postaci naczyniowej. Większość pęknięć występuje w jelicie grubym. Rzadziej występują one w jelicie cienkim czy w żołądku. Takie pęknięcie pojawia się, nie da się tego przewidzieć - zeznała biegła.
Według Renaty Glazar, nie ma w Polsce ośrodka, który by się ściśle specjalizował w zakresie ZED. Choroba ta została opracowana w połowie XX wieku. Biegła przyznała, iż z doświadczenia wie, że wśród lekarzy, którzy nie są genetykami klinicznymi, znajomość ZED jest bardzo słaba.
- Rozpoznanie u dzieci tego zespołu jest trudne, szczególnie jeśli mamy ujemny wywiad rodzinny. W przypadku Wiktorii Sz. nie można wykluczyć istnienia dodatniego wywiadu medycznego, bo jest informacja o występowaniu skłonności do siniaczenia u krewnych dziewczynki i jest informacja o udarze krwotocznym jej dziadka - powiedziała Renata Glazar.
W odpowiedzi na pytania prokurator Anny Banaszak, biegła wyjaśniła, że opinie sporządziła tylko na podstawie wglądu do akt sprawy. Również na podstawie zeznań z akt stwierdziła skłonność do siniaczenia u członków rodziny dziewczynki. Biegła - jak przyznała - nie weryfikowała tych informacji w żaden sposób. Przyznała również, że nie jest patomorfologiem, dlatego mechanizmy powstawania obrażeń są jej obce. W aktach nie spotkała się z opisem dotyczącym reakcji pośmiertnych.
Biegła sugerowała, że można by spróbować przeprowadzić badania genetyczne w ośrodku zagranicznym. Jednakże nawet jeśli wskazałyby one wynik prawidłowy, nadal nie wykluczałyby występowania u dziecka ZED. Zdaniem biegłej, można również podjąć próbę badań rodziców i krewnych Wiktorii pod kątem wystąpienia zjawisk klinicznych charakterystycznych dla ZED. Jest to choroba, która charakteryzuje się tym, iż objawów można nie stwierdzić u rodziców, jednak to wcale nie wykluczałoby występowania zespołu Ehlersa-Danlosa u któregoś z nich.
- Choroba Wiktorii mogła być wynikiem tzw. nowej mutacji dominującej, kiedy to żaden z rodziców nie wykazuje objawów tej mutacji - wyjaśniła biegła. ZED w postaci naczyniowej jest bardzo rzadką przypadłością. W literaturze mówi się o przypadkach jeden na sto tysięcy, a nawet jeden na milion.
Prokurator Anna Banaszak wnioskowała o wysłanie akt sprawy w celu wydania opinii do Zakładu Medycyny Sądowej z innego ośrodka niż Bydgoszcz i Poznań. Sugerowała, by opinię sporządzono w Krakowie. Według pani prokurator opinię powinien sporządzić patomorfolog i medyk sądowy oraz genetyk i hematolog. Przypomnijmy, że w tej chwili sąd dysponuje dwiema rozbieżnymi opiniami na temat okoliczności śmierci dziecka. Biegła z Bydgoszczy Jolanta Przygońska zeznała, że nie słyszała o samoistnym pęknięciu jelita cienkiego i za przyczynę pęknięcia jelita uznała kopnięcie, uderzenie pięścią lub działanie czegoś o ograniczonej powierzchni.
Prokurator wnioskowała również o przeprowadzenie testów genetycznych u rodziców Wiktorii.
Obrońca Sebastiana Sz. Marek Sałacki zaznaczył, że nie można kwestionować ustaleń biegłej z Poznania. Dodał, że z powodu sporządzenia kolejnej opinii koszty procesowe wzrosną, a sprawa znacznie się opóźni. - Ja myślę, że teraz spotkamy się dopiero po Wszystkich Świętych - mówił mecenas.
Sąd postanowił, że zwróci się z wnioskiem o wydanie opinii mającej wyjaśnić, co było przyczyną śmierci Wiktorii, do Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi. Sędzia Andrzej Rumiński podzielił się refleksją, że sprawa ma charakter wysoce medyczny. Przyznał, że kompleksowej opinii w tej sprawie nie ma. - Są do tej pory opinie sprzeczne. Chcemy, żeby ktoś to solidnie wydał - wyjaśnił sędzia.
Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na 22 czerwca. Sędzia przyznał, że nie ma pewności, że akta wraz z opinią wrócą w ciągu miesiąca.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1058 (21/2012)
Inne teksty na ten temat:
Łzy Sebastiana Sz.
11 lat więzienia dla Sebastiana Sz.
Nie choroba genetyczna, lecz pobicie
Wiktoria została pobita
Opinia gotowa, ale bez podpisu
Biegła z Poznania: dziewczynka mogła chorować
Ojciec Wiktorii na wolności
Nadal brak opinii w sprawie śmierci Wiktorii
Dziecko mogła zarazić matka
Zeznawali lekarze
Jelito samo nie pęka
Dłuższa przerwa
Kolejni biegli pytani o opinię
Związek między dolegliwościami matki i dziecka
Zeznawali lekarze, nie ma wyroku
Obrona wzywa na świadka doktora Z.
Oskarżony czuje się zagrożony
Ojciec Wiktorii nie przyznaje się do winy
Skaza krwotoczna wykluczona
Sebastian Sz. nie przyznaje się
Matce Wiktorii postawiono zarzut
Zarzuty tylko wobec Sebastiana Sz.
Wiktoria zmarła w wyniku pobicia
Prokurator generalny sprawdza
Wiktoria a świat dorosłych
Oskarżony o śmiertelne pobicie córeczki
Sebastian Sz. w areszcie śledczym
Wyrok utrzymany
Podobne teksty:
Tragedia dziecka
(Ad)Opcja rodziny zastępczej
Babcia czeka na decyzję sądu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze