Reklama

Stasio z Wawrzynek zdobył tysiące serc. Ludzie licytują, tańczą, śpiewają. Upychają banknoty, by wypełnić puszki

Te banknoty mogą wpłynąć na każdy centymetr ponad przewidywane dla Stasia Chareńskiego  około 140 wzrostu w dorosłym życiu. Nawet te 140 cm nie jest pewne, a jeszcze w tym wszystkim chodzi o to, by Stasiu mógł w ogóle chodzić. Dlatego setki osób pofatygowały się nad Jezioro Żnińskie Małe na niedzielny festyn charytatywny "Stacho ma Acho".

W kwietniu pisaliśmy w papierowych Pałukach o urodzonym w zeszłym roku Stasiu Chareńskim z Wawrzynek. Według niektórych opinii specjalistów, chłopczyk mógł w ogóle przyjść na świat martwy. Tak się nie stało, parametry życiowe po urodzeniu miał bardzo dobre. Potwierdzona jednak została przez lekarzy achondroplazja, choroba uwarunkowana genetycznie, zdarzająca się średnio raz na około 25.000 urodzeń. W trakcie rozwoju młodego organizmu następuje nieprawidłowe kostnienie i karłowatość. Staś Chareński, gdy osiągnie już pełną dojrzałość, będzie mierzył co najwyżej 140 cm. Ale co najważniejsze dla niego i jego rodziców: żyje, uśmiecha się, a jego rozwój intelektualny jest zupełnie prawidłowy.

 

Reklama
W kwestę włączyli się strażacy fot. Karol Gapiński

 

Achondroplazja ma jednak wpływ na różne układy i narządy człowieka. Aby to wszystko, co dzieciom bez wrodzonych wad przychodzi w sposób łatwy i naturalny na poszczególnych etapach rozwoju, mógł osiągnąć i Staś Chareński z Wawrzynek, na to trzeba dużo pracy. Konieczna jest fizjoterapia i rehabilitacja, którą należy wdrażać w pracy z dzieckiem już teraz. 

 

Sołectwo Bożejewiczki serwowało m.in.pajdy chleba własnego wypieku ze smalcem domowej roboty i ogórkami małosolnymi. To danie przygotowała akurat Halina Krygier. fot. Karol Gapiński

 

Chłopczyk wkrótce po urodzeniu zaczął zdobywać serca mieszkańców Wawrzynek i okolic. Zaczęli oni sobie zdawać sprawę, że trzeba pomóc finansowo, by rehabilitacja była regularna, intensywna i profesjonalna. Ćwiczenia w domu są ważne, ale niewystarczające.

Reklama

Sołtyska Wawrzynek Iwona Sawicka postanowiła więc zorganizować wielki festyn charytatywny nad Jeziorem Czaplem w Żninie. Do akcji przyłączyli się druhowie OSP w Wawrzynkach, a następnie inne jednostki OSP w gminie Żnin, także panie z KGW w Chomętowie, wiele sołectw z gminy Żnin i nie tylko (np. sołectwo Mąkoszyn, które podobnie, jak Chomętowo, choć są położone w sąsiedztwie Wawrzynek, to znajdują się już w gminie Szubin) i sam ratusz w stolicy Pałuk. Patronat nad festynem Stacho Ma Acho objął burmistrz Żnina, a imprezę 15 maja poprowadził Artur Krajewski, który znany jest z uczestnictwa w licznych projektach charytatywnych.

 

Reklama
Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów.
Artur Krajewski jako wodzirej. Na scenie tańczą druhny z OSP w Żninie. fot. Karol Gapiński

 

Odbywały się więc przez całe popołudnie liczne licytacje i kwesta, sołectwa sprzedawały wyśmienite jedzenie i ciasto, były atrakcje, które dla najmłodszych przygotowali strażacy. Można było przejechać się na motocyklu, ale też popływać łodzią na jeziorze, posłuchać występów wokalnych uczniów Bianki Urbanowskiej, czy zatańczyć zumbę. Festyn trwał do 19.00. Po 23.00 podał informację, że zebrano podczas akcji na rehabilitację Stasia Chareńskiego  47.194 zł.

Karol Gapiński, 16 V 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości