18-letnia mieszkanka Rydlewa chcąc rozpalić benzyną ogień w piecu wywołała pożar, w wyniku którego zajęło się jej ubranie. Uciekając przed ogniem nie zdołała sforsować drzwi wyjściowych. Jak się okazało kilka godzin później, bohaterska postawa sąsiada, który wszedł przez okno, by ją ratować, nie pomogła jej. Zmarła od poparzeń.
Dariusz Pawlak wszedł przez okno, przy którym stoją strażacy, aby ratować 18-latkę fot. Bartosz Woźniak POMOC SĄSIADA
Do pożaru w budynku mieszkalnym w Rydlewie, należącym do parafii św. Floriana w Żninie, doszło 26 stycznia. Krótko przed południem przed dom wyszła Barbara Przybyła, która skierowała kroki w kierunku znajdującego się obok garażu. W drodze do niego zauważyła unoszący się z okien i drzwi sąsiedniego mieszkania dym. Natychmiast powiadomiła o tym znajdującego się w garażu Dariusza Pawlaka, który bez zastanowienia ruszył w kierunku palącego się mieszkania.
- Byłem akurat w garażu. Z domu wyszła ciocia, która zobaczyła, że coś się dymi i powiedziała mi o tym. Szybko pobiegłem zobaczyć, co się dzieje i zobaczyłem pożar. Chciałem otworzyć drzwi, ale były zamknięte, tak że wyrwałem klamkę. Wtedy postanowiłem wybić okno w kuchni, przy którym dziewczyna stała i widziałem, że paliły jej się rzeczy. Ugasiłem ją szybko, pomógł mi zaraz kolega, za chwilę przyjechała straż i pogotowie i się nią zajęli - mówił krótko po zdarzeniu mieszkający w tym samym budynku Dariusz Pawlak, który ratował 18-latkę, w czym pomagał mu przebywający w Rydlewie kolega Tomasz Kawczyński ze Żnina.
Jak przekazał tuż po zdarzeniu sąsiad poszkodowanej, dziewczyna chciała ogrzać mieszkanie. Mieszkała w nim wraz z matką, której w tym czasie nie było w domu. Poszkodowana cały czas była przytomna, a sąsiadowi zdążyła powiedzieć, że próbowała rozpalić ogień w piecu typu koza dolewając benzyny do pieca. W wyniku nierozważnego czynu zapaliło się na niej ubranie i uległa poważnemu poparzeniu.
AKCJA RATOWNICZA
Na ratunek szybko przybyli strażacy oraz lekarz i ratownicy z Pogotowia Ratunkowego. Do akcji zostały skierowane trzy zastępy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie oraz OSP Żnin i OSP Białożewin. - Zgłoszenie otrzymaliśmy o 11:55. Po dojeździe zastaliśmy palące się umeblowanie pokoju oraz leżącą w kuchni poszkodowaną 18-letnią kobietę. Nasze działania polegały na ugaszeniu pożaru i pomocy poszkodowanej. Przyjechała też karetka z lekarzem, który stwierdził poparzenie 90% powierzchni ciała, oparzenia II i III stopień, w tym dróg oddechowych - poinformował rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Żninie mł. kpt. Mirosław Wrzesiński.
Przed przybyciem lekarza i ratowników strażacy zastosowali opatrunki hydrożelowe i ściągnęli z kobiety części nadpalonej odzieży. Po przybyciu pogotowia strażacy wraz z ratownikami medycznymi przygotowali poszkodowaną do ewakuacji z budynku poprzez użycie okładów hydrożelowych na powierzchni całego ciała. Poszkodowana kobieta cały czas była przytomna i kontaktowa. Po zaopatrzeniu została przemieszczona do karetki w oczekiwaniu na transport śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał poszkodowaną do Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. Nie potwierdziły się pojawiające się informacje, że 18-latka trafiła do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Niestety mieszkanki Rydlewa nie udało się uratować. - Wczoraj [26 stycznia - przyp. bw] około 18:00 otrzymaliśmy informację, że kobieta niestety zmarła - przekazał mł. kpt. Mirosław Wrzesiński.
Miejsce zdarzenia cały czas zabezpieczali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Żninie, którzy podjęli czynności śledcze celem ustalenia przyczyny pożaru. - Około godziny dwunastej dyżurny został poinformowany o pożarze w Rydlewie. Na miejsce zostali wezwani policjanci, którzy stwierdzili, że doszło do wybuchu w związku z rozpalaniem w piecu łatwopalną substancją, w wyniku czego doszło do zapalenia się odzieży - poinformowała rzecznik KPP w Żninie Wioleta Burzych.
Wkrótce na miejscu pojawił się także właściciel budynku ks. proboszcz Tadeusz Nowak, który zapowiedział kapitalny remont mieszkania. Na szczęście, poza częścią umeblowania i drzwiami oraz ogólnym zadymieniem, nie uległo ono poważnemu zniszczeniu i będzie nadawało się do zamieszkania. Wskutek pożaru nie ucierpiały mieszkania sąsiadów, którzy nie musieli być ewakuowani i szybko wrócili do swoich domostw, które musieli jedynie przewietrzyć, gdyż odczuwalna w nich była woń dymu.
BOHATEROWIE DO WYRÓŻNIENIA
Akcją od początku dowodził zastępca komendanta KP PSP bryg. Jarosław Umiński, podkreślający bohaterską postawę Dariusza Pawlaka i Tomasza Kawczyńskiego, którzy z narażeniem własnego życia ratowali 18-latkę.
Z KP PSP w Żninie 27 stycznia zostało wystosowane pismo do Kujawsko-Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Toruniu, st. bryg. Janusza Halaka, w którym czytamy m.in.: Na uwagę zasługuje fakt, iż sąsiad poszkodowanej przed przybyciem ratowników podjął akcję ewakuacji i gaszenia palącej się kobiety dostępnymi okryciami. Do pomieszczenia dostał się przez okno w kuchni i wyciągnął palącą się kobietę z objętego płomieniami i zadymionego pokoju w bezpieczniejsze miejsce - kuchnia nieobjęta pożarem - zamknął za sobą przytomnie drzwi, zawołał o pomoc kolegę. (...) Drogą tą zwracam się z prośbą o podjęcie działań zmierzających do uhonorowania bohaterskiej postawy obywateli, którzy narażając swoje zdrowie i życie udzielali pomocy poszkodowanej podczas pożaru.
Mieszkanie, w którym wybuchł pożar, zostało zabezpieczone, a okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Rejonowa w Szubinie, Oddział Zamiejscowy z siedzibą w Żninie.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1303 (5/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze